Faceci z brzuszkiem. Galeria vol. 4

Wiem, że zwłaszcza dziewczyny już z niecierpliwością czekały na ten wpis. Ale mam nadzieję, że będzie warto, bo dzisiejsza galeria ma aż 10 pozycji! 😉

Ja ostatnio zdecydowanie zauważam tendencję, że dziewczyny preferują miśków i wszelkiego rodzaju oponkowców 😛  Szczególnie jeśli dziewczyna sama jest krągła, choć szczupłe też często takich wolą. Tak jak wszyscy namawiają facetów, żeby nie wstydzili się tego, że lubią większe dziewczyny, tak ja namawiam, żeby dziewczyny mówiły otwarcie o tym, że wolą grubszych facetów 😀

Starałem się, żeby galeria była różnorodna i żeby każdy znalazł coś dla siebie 🙂 Jeśli chcesz powiększyć zdjęcie, kliknij na nie!

1. Pierwszy brzuszek wydaje się nieduży, ale to mogą być tylko pozory. Perfekcyjnie miękki, z głębokim pępkiem. Jeśli dźgniesz go palcem, na pewno wejdzie do samego końca!

86262e26-a715-490d-9a50-04135cba922e

 

2. Co zrobić, żeby mieć takie widoki? Zabierz swojego spasionego faceta do sklepu z ciuchami, każ mu przymierzyć za ciasne spodnie i wejdź z nim do przymierzalni, odsłoń mu koszulkę i podziwiaj jak się wylewa 😛

bcde7615-e730-4486-9b37-0090ca19de89

 

3. A tutaj mamy basenowego tłuściocha 😀 Ci co hodują oponę, wiedzą, że im więcej sadła, to tym więcej spojrzeń na basenie i atencji i o to chodzi! 😀 Ciasne, ledwo dopinające się spodenki surfera to na basenie podstawa 😉 Konkretny brzusio!

e2d96192-bf1f-4162-bb80-82a04f1c43f5

 

4. Wiele dziewczyn kręci połączenie sadła i mięśni. Przypakowane łapy, duże bicki, tricki, bary i klata, a do tego tłusty brzuchol! Mega kombinacja! To już od was zależy w jakich proporcjach zbudujecie sadło, a w jakich mięśnie. Na pewno taki tłusty brzucho razem z taką budową dodaje potęgi całej sylwetce i niewątpliwie przyciąga wzrok ciekawskich dziewczyn! A do tego jest siła, żeby podnieść swoją tłuściutką dziewczynę 😉

tumblr_na830vFUW61tj27npo1_1280

 

5. Tutaj specjalny kąsek dla dziewczyn które lubią facetów z „futerkiem” i z brodą 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

6. Tutaj mamy typowego, klasycznego tłuścioszka 🙂 Myślę, że nie jedna dziewczyna chciałaby się do takiego brzuszka przytulić 🙂 A może go jeszcze podtuczyć 🙂

lrg_188160_1408809854 chubby ff

 

7. Oto przykład, jak z niepozornego brzuszka można zrobić kawał tłustej, wylewającej się ze spodni słoniny. A wylewa się bosko!

lrg_182541_1404486576

 

8. Dla wszystkich chuderlaków, którzy nie wierzą w to, że mogą przytyć specjalnie ten przykład. Z chudego szczypiorka zrobił się konkretny tłuścioch 😀 Taki bęben już wystaje, że nawet koszulka nie jest w stanie go zakryć 😛

tumblr_n8u1b4cyah1rs9ddeo1_1280

 

9. Solidny kawał tłustej opony w wersji siedzącej. Wylewające się sadełko już całkowicie zakryło guzik od spodni. I co teraz? No na pewno nie dieta 😛

96ed9dab-895e-4e1b-b802-022c468e0a01

 

10. Na koniec konkretnie upasiony bęcol. Wygląda jak miękkie ciasto na pizzę, które za mocno wyrosło 😀 Myślę, że nie jedna dziewczyna chciałaby takiego brzuszka dotknąć! A wygląda mega gładko i sympatycznie 🙂

lrg_138531_1382805284

 

Czekam na Wasze komentarze! 😀

Zdjęcia pochodzą ze strony www.tumblr.com

102 myśli na temat “Faceci z brzuszkiem. Galeria vol. 4”

    1. Hatezit, chodzi o to, że takie brzuszki bardziej mu się podobają na paniach, a nie na panach 😉 Jestem dość podobnego zdania. Te brzuszki wyglądają bardzo kobieco, ja wole jak mężczyzna tyje wszędzie, proporcjonalnie. Bardzo podoba mi się figura czwórki, piątki i dziesiątki 😉 Generalnie lubię postawnych mężczyzn, szerokich w ramionach i klatce piersiowej, a brzuch wtedy może być większy, lub mniejszy – nie mam wybitnych upodobań. Związana jestem z flegmatycznym chudzielcem, więc co ja tam wiem o miśkach… pomarzyć można…

    1. 320 lbs – na nasze to będzie 128 kg. Musi być średniego wzrostu, bo ja jak ważyłem 121 kg to nie miałem tak wielkiego brzucha a jestem wysokim facetem.

    2. Ja liczyłem z zaokrągleniem w dół – 1 funt = 0,4 kilograma dlatego wyszło mi 128. Teraz schudłem przez lato – na razie tylko 108 kg. Zimą być może uda mi się wrócić do tej wagi .

    3. Miejmy nadzieję że ci się uda, masz rację zima to najleprzy okres na nabranie sadelka, ja też z niecierpliwością na nią czekam by nabrać jeszcze szybciej sadelka

    1. ja też 😉 Nie wiem, ile to pociągnie, bo już mnie wszystko zaczyna w nim irytować. Nawet to, że je porcje jak dla 5-latka i jest zdziwiony, kiedy mam większy apetyt.

  1. Nie wiem czy słowo „tuczę” jest odpowiednie ale lubię jak mam się do czego przytulić i nie ukrywam,że podnieca mnie jak widzę,że coś przytył 😛 Co prawda długo zastanawiałam się czy to normalne czy jakiś rodzaj zboczenia bo trzeba przyznać,że ludzie raczej dziwnie zareagowaliby na moje dziwne poglądy i tak wszyscy mi mówią,że dobrze wygląda i co ja robię,że ciągle mu mówię,że jest za chudy.

  2. Lubię dobre jedzenie ale ja akurat czuje potrzebę utrzymania w miarę dobrej formy no nie jestem idealna niestety bo ważę jakoś 66 kg /177 więc mało też to nie jest

    1. Z jakich okolic ? Mińsk mazowiecki, Sulejówek, Okuniew czy jeszcze coś innego ? A co studiujesz w stolicy aktualnie ?

  3. To trochę przykre, że jednak facetom w większości bardziej podobają się dziewczyny w rozmiarze XS niż XL. Sama też ważę 85kg przy wzroście 167cm, jestem zadbana, na urodę też nie narzekam (ah, ta skromność haha 🙂 ) – stąd „Śnieżka” :), ale jednak zdania są podzielone…

  4. Sama nie wiem, który podoba mi się najbardziej. Chyba wygrywa czwórka, bo to taki mój typ (i jeszcze ta ciasna koszulka *___*), ale podoba mi się też jedynka i szóstka.

    1. Drogie Koleżanki i Koledzy, oficjalnie męczę się z tym Panem od roku i może z 5kg przytył od tego czasu 😀
      chyba coś mi nie wychodzi to zapuszczanie brzuchala o niego 🙁

    2. Hehe, słynny post, od którego się wszystko zaczęło…

      Bo widzisz, szczupli chłopcy mają ten feler, że ich podnieca sadełko i u siebie i u partnerki, ale niekoniecznie podnieca ich sama czynność jedzenia albo samo jedzenie. Czasem tycie i jedzenie są w ich podświadomości zupełnie niezwiązane ze sobą. Stąd też dużo o tym mówią, ale mało robią. Ja przytyłem bez niczyjej pomocy w ciągu ~6 lat jakieś 17 kg (BMI 18,9 → 24,3; raz tylko na 1 dzień zahaczyłem o 25), ale na dłuższą metę taka waga jest dla mnie baaardzo trudna do utrzymania. Najtrudniejsze jest to ciągłe przypominanie sobie o tym, żeby w ogóle coś w siebie wrzucać, hehe.

      I tu jest twoja rola — trzeba delikwenta położyć do łóżeczka, niech odpocznie, poleży spokojnie, poczuje głód (bo właśnie codzienne zabieganie zagłusza głód); w razie czego podać mu jakiś syropik, „by niejadek zjadł obiadek” itp. Nie wiem czy to działa, bo np. na mnie nic nie działa — ale próbować trzeba… Powodzenia 🙂

    3. Jedzenie nie musi podniecać. Wystarczy, że smakuje 😉 Mnie czynność machania widelcem usta-talerz też średnio pobudza.

      Syropki na pobudzanie apetytu to pic na wodę. Lepiej zjeść jabłko przed posiłkiem (wersja legalna) albo usmażyć jakiegoś małego blancika (wersja dla bardziej odważnych).

      @Nasycona, Twój mężczyzna to prawdopodobnie ektomorfik. Ty wróbelku prawdopodobnie również jesteś ektomorfikiem. Ten typ tak po prostu ma. Musicie walczyć o łapanie kilogramów i utrzymanie ich. Dotyczy to kilogramów tłuszczu i mięśni. Przesrane w przypadku wszelakiego bodybuildingu 😀

    4. Widzę, że czujność nas nie opuszcza, respons natychmiastowy :p W ogóle dziś chyba jakiś wolniejszy dzień musiał być, prawda, te 2 komentarze na blogu zaakceptowane (w tym jeden z wczoraj) 😀

      Sensitive, chciałoby się powtórzyć za Tobą, szukasz tam, gdzie nie powinnaś, hehe. Nie mam pojęcia co to te ekto/endo/egzo…fafiki czy jeszcze jakieś inne fidrygałki 😀 ale powiem jedno: żeby tyć, trzeba jeść — żeby magazynować energię, trzeba tę energię dostarczać do układu — i do stwierdzenia tego prostego faktu z dziedziny fizyki nie trzeba mieć doktoratu. A kiedy u mnie poziom hormonów stresu przekracza pewien próg (np. po kłótniach z natrętami :] ), to przestaję pobierać pokarm (po ostatnim takim incydencie 7 dni temu ubyły mi 4 kg!).

      Ja nie muszę walczyć o utrzymanie kilogramów, tylko o utrzymanie nawyku jedzenia. To jest problem z psychiką a nie z metabolizmem. Moja masa naprawdę bardzo dobrze odzwierciedla ilość pokarmu, jaką otrzymuje organizm. A jeśli chodzi o mięśnie, to na szczęście w pierwszej kolejności tracone są u mnie kilogramy z rezerwy w jamie brzusznej i pod skórą :] (na czym mięśnie tylko zyskują, bo mają wyraźniejsze kontury :p ).

      Jabłko jem codziennie na śniadanie (o ile jem śniadanie, bo przez ostatnie 7 dni…), gdyż odkąd odkryłem ten cudowny przyrząd kuchenny jakim jest krajarka do jabłek, stałem się wielkim aktywistą w dziedzinie ochrony interesów polskich sadowników. No i czasami takie jabłko mnie zatyka, tzn. na 1–2 godziny jestem pełny. Syropków jeszcze nie piłem, chcę je najpierw na kimś wypróbować. Od marihuany (chyba o to Ci chodziło z tym „blancikiem”) wolę diazepam, po pierwsze dlatego, że legalny, po drugie dlatego, że ma mniej skutków ubocznych, po trzecie dlatego, że nie śmierdzi.

      Aczkolwiek bezspornie najskuteczniejszym lekiem na wszystkie takie niedomagania pierwszego świata jest atmosfera wokół człowieka i jego relacje z innymi ludźmi. The sorrow which has no vent in tears may make other organs weep. I tym bon motem Henry’ego Maudsleya kończę na dziś. Miłej nocy, sensitive 🙂 😀
      wroubelek

    5. Wróbelku, nie pozwól, aby przez jakichś natrętów ubywało Ciebie! 😀

      Myślę, że z jedzeniem jest tak jak w przypadku całej reszty – jeśli sam nad tym nie popracujesz, to nikt Ci w tym nie pomoże ;). Programuj się i tyle. Umiesz na pewno.

      Sama miewam dni, kiedy zapominam jeść. Zwłaszcza, gdy godziny uciekają mi przy pracy na komputerze. Jem śniadanie, zaczynam pracę i po chwili dociera do mnie, że już minęło 8 godzin. Monotonia zabija apetyt. Ale! – jestem endomorfikiem i nawet długotrwałe posty w żadnym stopniu nie wpływają na moją konstytucję.

      Warto poznać zagadnienia związane z somatotypem (ekto-, mezo-, endomorfizm), jeśli ma się jakieś plany związane z modyfikacją ciała, czy jak to ująć ładniej. To są takie 3 podstawowe grupy, skupiające różne mniejsze podtypy.

      Mój ex jest ektomorfikiem i żeby przytyć, musiałby jeść z dwa razy więcej, na co nie miał zwyczajnie ochoty. Jest koszmarnie chudy (50kg/180cm). Planowałam go trochę podtuczyć, ale bezskuteczne. I nie miało to charakteru seksualnego, bo przy takiej wadze nikt nie wygląda korzystnie i zdrowo. Wszystkie rady związane z podbijaniem kaloryczności po prostu na niego nie działały. Nawet na tajniaka podawane syropki na pobudzenie apetytu ;). Jedyne gastrofazy mu się załączały po marihuanie, potrafił zjeść olbrzymie ilości syfu (żelki, ciastka, chipsy, lody) ale:

      1. Nadal nie tył.
      2. Wkurwiał mnie stan kretynizmu, w jaki go to wprowadzało i z czasem straciłam cierpliwość.

      Buziaczky
      s.

    6. Sądzę, że panowie z ABW nie śpią, więc jeśli nie chce się mieć nazajutrz pobudki o 6:00, to lepiej się nie afiszować. Tym bardziej obecnie. Choć nie przeczę, że gdyby THC miało kiedyś być legalne w tym nadwiślańskim kraju, pewnie bym spróbował.

      Wiesz, s., ja bynajmniej nie tracę swoich sił na prostowanie wszystkich skrzywionych osobowości, na jakie natrafiam w życiu, hehehe :p Większość mi zwisa i powiewa, ale raz na ruski miesiąc zdarza się taki przypadek, na którym mi zależy. Wtedy wkładam w niego dużo wysiłku, no i zazwyczaj mi się udaje, choć tym razem takie oto właśnie spotkały mnie przykre konsekwencje. 🙁 Szkoda, bo wiele było do zyskania.

      Szczerze (uwaga, teraz będzie znowu szczerze! strach się bać 😀 ) — nie darzę wielkim zaufaniem różnych teorii z pogranicza nauki i tego, co się znajduje już poza nią. Jak czytam o tych wszystkich połączeniach postury i charakteru np. tu https://en.wikipedia.org/wiki/Somatotype_and_constitutional_psychology — to mi się przypominają te wszystkie teorie humorów, frenologie, aryjskie rysy, mierzenie obwodu głowy i wysunięcia żuchwy itd. Są to nieoparte na naukowej metodologii próby uproszczenia i oswojenia zagadnień skomplikowanych, niedających się poddać rzetelnej analizie w czasach, gdy te teorie były formułowane — stąd zapotrzebowanie na takie ersatze. Nie trzeba wytykać poszczególnych błędów w ich konstrukcji — wystarczy po prostu nie wierzyć w nie fanatycznie i skonfrontować je z pewnymi drobnymi, łatwo obserwowalnymi faktami z życia codziennego, by przekonać się, że teorie te niezbyt dobrze pasują do rzeczywistości.

      Teoria osobowości, która nie bierze pod uwagę dokładnych zdarzeń z życia człowieka, jego dzieciństwa i jego interakcji z otoczeniem (w tym z rodziną), jest wg mnie gówno warta. Ja przejawiam w różnych sytuacjach dosłownie wszystkie z wymienionych tam zachowań. Już słynny prof. Kępiński pisał, że trudno jest w ogóle zdefiniować coś takiego jak „charakter”, bo zachowania zdają się być zależne od okoliczności w równym stopniu co od cech wrodzonych czy nabytych.

      Jeśli chodzi o posturę, to najbliżej mi do tego środkowego rysunku, ale też widzę tutaj jakieś horrendalne uproszczenia.

      Widzisz, moja droga, nie wszystko co wygląda na naukę, jest nauką. Właśnie to samodoskonalenie, z którego się uśmiałaś 🙂 polega m.in. na tym, by umieć trzeźwo spojrzeć na pewne teorie i nie dawać się zwieść szacie, w jakie są ubrane.

      A jeśli chodzi o długotrwałe posty… myślę tak zupełnie prywatnie, że najgorzej grzeszyć przeciwko naturze jest grzeszyć tak jak ja, czyli jeść o nieregularnych porach i spać o nieregularnych porach. Każdy organizm ma jakiś wewnętrzny zegar, rytm aktywności i odpoczynku. To żadne pitu-pitu — w końcu wyewoluowaliśmy na planecie, na której taka cykliczność ma miejsce od miliardów lat! Więc z konieczności musieliśmy się do tego dostosować. Wszelkie drastyczne środki typu omijanie posiłku albo jedzenie w środku nocy, prędzej czy później odbijają się — a to na stresie, a to na apetycie, a to na witalności. Na nieszczęście, wszelkich zmian w zakresie trybu życia bardzo trudno jest dokonywać samemu, choć trzeba oczywiście próbować.

      Trzymaj się ciepło, pozdrawiam,
      w.

    7. Ja również nie mam zaufania do pseudonauk, jak i do nauki w ogóle. Naturalnie i solidarnie podważam wszystko – taki ze mnie buntownik. Historię piszą zwycięzcy, czy jakoś tak. W przypadku nauk również lobbuje się teorie zwycięzców. Poczytaj sobie o wojenkach Pasteura – tego od pasteryzacji, i Bechampa – głównego oponenta Pasteura, o którym nikt z nas nigdy nie przeczytał w szkolnym podręczniku. Nie dlatego, że nie miał racji, tylko dlatego, że ponad 100 lat temu bardziej zaufano pasteryzacji, niż immunomodulacji. Pasteur i tak u kresu życia zgodził się z Bechampem. Jednak pasteryzacja nadal rządzi światem, a ludzkość wykańcza brak odporności (w uproszczeniu: powikłania wadliwie funkcjonującego układu immunologicznego, to m.in nowotwory). Ważne, że sedes jest sterylny :D.

      Nie można też z góry zakładać, że jakieś zjawisko nie istnieje, tylko dlatego, że ktoś jeszcze go nie odkrył/zbadał/opisał.

      Całkowite poleganie na nauce spowalnia postęp, bo po co brać się za temat, skoro już ktoś się za coś wziął, zbadał, opisał i zyskał poklask w kręgach naukowych? ;). Przez śmiałków medycyna tradycyjna stała się alternatywną i nie cieszy się dobrą passą w kręgach medycyny konwencjonalnej. Jednak nigdy żaden lekarz nie podważył korzystnego wpływu helioterapii, akupresury, czy fitoterapii. Tylko zamiast tego wolą faszerować ludzi tabsami i chemią. Mówię „nie” ślepemu zaufaniu do nauki. Nie wszystko co naukowe jest uber.

      Uwielbiam teorie, pseudoteorie i spiski. Co nie znaczy, że w nie wierzę. Prezentuję tylko pewien punkt widzenia.

      Znasz niemiecki trochę? – „moja droga” brzmi trochę jak „Strasse Magda”. Na wszelki wypadek nigdy nie pisz tak do kobiety, na której Ci choć trochę zależy ;).

      Nie uśmiałam się z samodoskonalenia, bo jestem tytanem samorozwoju :D. Uśmiałam się z tego, co odważyłeś się do mnie pisać, Rozćwierkana Ptaszyno ;).

    8. Czytam na razie na wiki o tym Bechampie i widzę: „he did not believe that bacteria could invade a healthy host and create disease on their own”. No cóż, ja kilka miesięcy temu opatrywałem źwierza, który miał ropę z gronkowca. Nie zachowałem widać należytej staranności i zrobił mi się jęczmień na oku. Zaczął się rozwijać, powiększać się, ale posmarowałem neomycyną i znikł w przeciągu jednego dnia. Więc jeśli mam wybierać między panem Bechampem a własnym doświadczeniem, to jest oczywiste, co wybiorę.

      Mam w lodówce syrop Immunoglukan, więc nie wiem, czy wzmacnianie odporności jest znowu taką tajemną podziemną praktyką. Po prostu nie jest to uniwersalna odpowiedź na wszystko.

      Poza tym ja pod pojęciem „nauki” rozumiem metodę naukową, a nie konkretne wyniki, które takie czy inne środowisko uznaje za słuszne w danej chwili. „Solidarne podważanie nauki” jest więc podważaniem metody naukowej, a zatem skazywaniem się na życie w jakimś totalnym chaosie pojęciowym, gdzie wszystko jest równie prawdziwe i równie fałszywe i nic nie ma sensu, bo wszystko jest możliwe. 😀 Jednak metoda naukowa dała nam spektakularnie dobre wyniki w badaniu świata i uzyskiwaniu nad nim kontroli, więc odrzucanie jej jest cokolwiek… outsiderowe, hahaha 😀 Nie, naprawdę, to jest w sumie nawet smutne. To taka kapitulacja intelektu przed otaczającym światem. Taki umysłowy defetyzm. „Nigdy nie poznamy sami świata, więc sięgajmy do jakichś starych legend, bo tam jest cała mądrość”… okropne.

      Jeśli działanie czegoś jest doświadczalnie widoczne, to to coś staje się obiektem badań i wchodzi do kanonu nauki. Tzw. medycyna alternatywna po prostu nie spełnia rygorystycznych testów (z podwójnie ślepymi próbami etc.) — to nie tak, że ktoś się uparł, że koloroterapia i teoria czakr są be. Po prostu nie dają naukowo weryfikowalnych wyników w leczeniu. Nie wiem, co to helioterapia, ale wiadomo, że przebywanie na słońcu powoduję syntezę wit. D, żadna nowość. Akupresura też nie wiem na czym polega, ale to, że masaż czy odpowiedni ucisk poprawia krążenie to też nie jest jakiś tajny niewygodny dla panów i pań w białych kitlach fakt.

      Ja z kolei mówię „nie” ślepemu zaufaniu do wszystkiego, co jest takie skonfliktowane ze wszystkimi wokół i tak heroicznie utrzymuje w samotności swoje Prawdy. Nawet w matematyce trafiają się tacy świrzy, o dziwo, np. twierdzący, że obalili tw. Pitagorasa, albo znaleźli dwuzdaniowy dowód Wielkiego Tw. Fermata albo algorytm trysekcji kąta itp. No cóż…

      Znam niemiecki trochę, w końcu zdawałem go na maturze na rozszerzeniu 😉 i właśnie w myśl przysłowia „dem Mutigen gehört die Welt” prowadzę i swoją korespondencję i swoje życie. Musisz mi to wybaczyć, haha.

      Pozdrawiam 🙂
      w.

      PS. Przy okazji dyskusji o naukowym dyskursie i sporach w obrębie nauki między konkurencyjnymi teoriami, czuję się w obowiązku polecić (jeśli jeszcze nie zaznajomiłaś się z tym epokowym dziełem) „Strukturę rewolucji naukowych” Thomasa Kuhna.

    9. PS2. Jeszcze w kwestii tego, co do kogo pisać a co nie pisać, sensitive. Kobiety lubią się szczycić tym, że mają Zasady. Otóż (niektórzy) mężczyźni również mają zasady. Ja jestem jednym z nich. Moje zasady są proste i nie podlegają negocjacji, w żadnym przypadku i dla nikogo. Niestety. Moje zasady zostały podeptane i moja reakcja była odpowiednia, ale to chyba temat bardziej na priv, bo cóż to innych obchodzi 😉

    10. Mnie także nie obchodzi 🙂 Stosowanie do kogoś zwrotu „moja droga” (w takiej formie) z tego względu, że się śmiertelnie poważny i nabzdyczony wróbel obraził za odmienność poglądów, to zwykłe buractwo, brak klasy i niedojebanie interpersonalne 🙂 Równie dobrze pisz „huj” i stawiaj spację przed interpunkcją. To jest po prostu niepoprawne (bo może chodzi Ci o kawałek asfaltu?) i nie ma niczego wspólnego z prywatnymi zasadami. No, chyba że Twoje zasady są ważniejsze od tych, wypracowanych przez specjalistów – podwójne standardy są spoko, tylko uprzedź mnie, którymi w danym momencie się kierujesz.

      Zluzuj majty, bo widocznie coś Cię bardzo uwiera, i bądź trochę mniej bułkę przez bibułkę.

      Kiss kiss
      s.

    11. No i jednego nie mogę odpuścić, przyznaję:
      Gdybyś miał silną odporność, nie zrobiłby Ci się żaden jęczmień. Immunomodulacja/-stymulacja jest często jedynym rozwiązaniem w przypadku leko- i antybiotykooporności, o czym zapominają lekarze i testują na pacjentach kolejne leki obciążające narządy wewnętrzne i powodujące całą masę skutków ubocznych.

      Ja tak rozkręciłam swój układ odpornościowy, że w dwa dni po skręceniu kostki mogłam chodzić bez stabilizatora i bez bólu, a pęcherz po bolesnym oparzeniu zniknął mi w 3 godzin. Od dwóch lat nie choruję, nie biorę leków przeciwbólowych, antybiotyków i innych gówien z aptecznych półek. Pracuję też z pacjentem z gronkowcem i nie sram po majtach, że się zarażę – od roku nic mi nie jest.

      Także, tego… ufam, że mój organizm jest doskonałą machiną, tylko trzeba o siebie dbać – wtedy funkcjonuje idealnie.

    12. Boże jaka fala hejtu 😀 Ufam, że ludzie, którzy to czytają, mają swój rozum i swoją wrażliwość i potrafią ocenić, kto tu się na kogo obraża 😀

      No ale ad rem: sądzę, że nie można przeceniać roli układu odpornościowego. Jęczmień to sprawa normalna i częsta u wielu ludzi, tymczasem mi się zrobił wtedy jeden jedyny raz w życiu, więc nie jest źle. Po prostu się zakaziłem gronkowcem; musiałem się podrapać, nie umywszy rąk. Nie można do niczego podchodzić dogmatycznie, a twierdzenie o wszechmocy układu immunologicznego jest właśnie takim dogmatem. Tym bardziej, że układ ten powoduje wiele schorzeń (np. Hashimoto), więc może lepiej go aż tak nie rozkręcać 😉 [żart]

      W ten sposób rodzą się różne magiczno-religijne przekonania, które poza tym, że są intelektualnie odrażające, to są zwyczajnie niebezpieczne. Na przykład w USA parę lat temu toczyła się głośna debata o tym, czy można odbierać prawa rodzicielskie rodzicom, którzy wyrządzają dzieciom szkodę z powodu przekonań religijnych. Otóż pewni fanatycy mieli kilkoro dzieci chorych na cukrzycę. Jednak nie wierzyli ani w naukę ani w medycynę, za to wierzyli w moc modlitwy, więc oczywiście cukrzyca była niekontrolowana. Jedno z dzieci zmarło i to było impulsem do debaty, czy odebrać im pozostałe. Wg mnie powinno się, ale też powinno się więcej inwestować w edukację, w rozwijanie zainteresowania światem realnym a nie jakimś duchowo-ezoterycznym — szczególnie jeśli chcemy mieć namacalne efekty 🙂

      Świr ćwir,
      w.

    13. Jeśli porównujesz wszystko, co napisałam, do modlitwy, to mi, kurwa, żal tego całego czasu, jaki poświęciłam, by cokolwiek tu napisać.

      Pamiętaj, że nasza publiczność nie widziała tego, co do mnie pisałeś na mailu, bo do tego ja się odwołuję w tamtym fragmencie 🙂 Nie gniewaj się, w końcu sam pierwszy zacząłeś gdzieś bokiem wracać do wątków z prywatnych rozmów.

      Z resztą i tak nikt tego nie czyta. Tu wpadają tylko zboczeńcy polujący na sadło 😀

      PS nie znasz natury Hashimoto, skoro tak piszesz. Chyba, że to skrót myślowy.

      Dzięki immunomodulacji, Drogi Wróbelku, po 10 latach nieskutecznego leczenia w ramach medycyny konwencjonalnej, zeszłam o ponad 30% z hormonów. Tylko dzięki mojej upierdliwości w drążeniu tematu, podważaniu dotychczasowych metod leczenia i łączenia pozornie niezwiązanych ze sobą faktów. Dieta, suple i naturalne wspomagacze. Wyleczyłabym się z tego gunwa całkowicie, gdybym posiadła tę wiedzę ponad 10 lat temu i gdybym nie ufała lekarzom, że to jest choroba nieuleczalna i jedyną metoda zaleczania objawów, to faszerowanie się coraz większą dawką sztucznych hormonów. Jestem przede wszystkim praktykiem i wszystko testuję na sobie. Może dlatego nigdy się nie dogadamy, bo nieraz praktyka swoje, a teoria swoje 😉

    14. Co innego nauka, co innego środowisko naukowców (czy lekarzy). O lekarzach wiesz, jakie mam zdanie. Ale to nie powód, by odrzucać naukę.

      Ja zawsze chodzę do kilku lekarzy tej samej specjalności, często nie mówiąc im, do czego doszli ich poprzednicy, aby właśnie skonfrontować ze sobą ich stanowiska. Poza tym zawsze dokształcam się sam na własną rękę. Bo ufam, że da się te problemy rozwiązać rozumowo. 🙂

      Właśnie Twoje działania były działaniami naukowymi, bo rozkminiałaś problem aż go w pewnej części rozkminiłaś 🙂 teraz tylko opisać wszystko to w artykule w „European Journal of Endocrinology” i jakiś zaczątek do doktoratu będzie :p No i pchnięcie nauki do przodu.

      Madziu, Madziu, mówią, że muzyka łagodzi obyczaje, zachęcam więc, jako odskocznię od dyskusji, do wysłuchania jednego z utworów, nad którymi obecnie pracuję: https://youtu.be/-_qFTnEeIyc?t=18m48s (gorąco polecam wysłuchanie całego cyklu) 🙂

      Z serdecznym ćwierknięciem,
      w.

    15. Nie wiem, w którym miejscu napisałam, że odrzucam naukę ;).
      Ja po prostu nie ufam tym, którzy na mnie zarabiają. Jak do tej pory dobrze na tym wychodzę. Bez posądzeń o manię prześladowczą i paranoję, proszę.

      Dziękuję za muzykę, Drogi Wróbelku. Właśnie umila mi cenne chwile życia, które spędzam przy swoim zawodowym wolontariacie. Podrzucony fragment zapierdala szybciej od moich myśli, przez co czuję się jeszcze nieco bardziej zdestabilizowana.

      Kawa, kawa, kawa!

  5. Śnieżka, zdania zawsze są podzielone 😉 Może i większość woli S niż XL, ale boję się takiego rozumowania, bo w ten sposób żadna kobieta nie zechce być grubsza, a to przykre.. Gdzie wtedy miejsce dla tych co wolą XL? Kobiety również odstraszają takich facetów wciąż powtarzając, że „powinny” „muszą” „chcą” schudnąć. A z Tobą jak jest? Podobasz się sobie, to jest super. Ale planujez odchudzanie „bo wolą XS”, masz to gdzieś, czy starasz się jeszcze powiększyć brzuszek?

    1. Hej zawsze bylem zainteresowany tematyka feederismu ale wolalbym tuczyc kogos. Ostatnio jednak posyanowilem zrobic to ze soba i efekt. Ze 100 cm w pasie osiqgnolem juz 121 cm i znacznie poqiekszylem piersi niewiem dlaczego ale to one najbardziej mi sie podobaja. Pozdrawiam

  6. Ile ja bym dał żeby znalez kobietę, która pomoglaby zamienić moje skromne 90 kilo w piękne tłuste 180kg… Szkoda, że jest tak mało dziewczyn, które lubią „konkretnych” facetów.

  7. Ile ja bym dał żeby poznać kobietę, która pomoże zmienić moje skromne 90 kilo w piękne tłuste 180kg… Szkoda, że jest tak mało dziewczyn, które lubią „konkretnych” facetów.

  8. Ostatnio strasznie utyłem. Mam trochę większy brzuch jak ten na obrazku 1. Ważę ok. 95kg. Moja dziewczyna też tyje waży już 115 kg

    1. Hej . Ja ważę 144 kg wzrost 181 cm. Mam 23 lata nie mam dziewczyny. Chętnie polisę z tobą na tym forum . Mam pytanie . Czy ty jesteś gruba jak tak to ile waży i ile masz lat?

    1. to moze jakis kontakt na fb zebysmy moglis ie poznac a z checia tez bym chcial urosnać 😉

  9. Jedynka 🙂 Wprawdzie mówili mi ,,schudnij”, ,,spójrz na swój brzuch”, ale co tam. W ciągu kilku lat z moich 45 kg zrobiło się 78 😉

  10. Witam jestem bardzo chuda mam 180cm wzrostu i 52 kg wagi próbuje wszystkiego do tycia właśnie jestem na peritolu Narazie dawka dziecięca 1/2 tabl 2x dziennie juz kiedyś brałam peritol usypia niemiłosiernie ale efekty są niestety krótkotrwałe mój typ to 3 i 4 zanim poznałam mojego lubego chodził na siłownię i miał dosyć mały brzuch wiec sama donosilam mu ciasta ciasteczka pepsi i inne słodycze bo wiem ze on to uwielbia teraz wygląda jak 4 i nadal tyje! Jestem dumna z siebie zakazalam mu chodzenia na siłownię bo mi się podoba jego opona jest takie powiedzenie „kto nie ma brzucha ten słabo rucha ” coś w tym jest 😉

  11. ochydne spasione brzuszyska, obrzydliwe i te męskie cycki. żadna normalna dziewczyna by takiego kijem nie dotknęła!

    1. Co ty za przeproszeniem dla admina pierdolisz??? To jest blog poświęcony wielbicielom. Idź się wypowiadać na kolejnych, beznamiętnych, przepełnionych forach o odchudzaniu, dietach cud itp.
      Ja sam mam brzuch jak mniej więcej numer 9 i jakoś mam dziewczynę i nie mam problemu z dziewczynami, bo pojawia się jak zawsze typowy hejter, który zgadując widząc dziewczynę, ocenia ją po dupie i cyckach, a nie po charakterze.
      btw. : Zdziwiłbyś się ile kobiet pociąga taka figura u facetów.
      btw. 2 : Pisze się jak już coś „ohydne” a nie „ochydne”. Język polski się kłania.

    2. Ewentualnie hejter który widząc facetów, określa po sześciopaku na brzuchu, wielkich przeładowanych sterydami bicepsach, a nie po intelektualnej części faceta.

  12. Ostatnio trochę mi sie przytylo i zrobiłem sie nieza opona. Mam w planach sie odchudzac, ale ten mój tłusty brzuch strasznie mi sie spodobał. Wiem, ze to niezdrowe i strasznie odbiega od normy, ale ja cały czas myślę o tym kiedy niedopne sie w swoje spodnie i zamiast nadwagi będę miał olbrzymią otyłość. Ostatnio tak sie obzarlem, ze aż ciężko mi było oddychać. Czułem sie taki gruby i ociezaly, ale.sprawiało mi to nieukrywana przyjemność. Sam sie tego przed sobą wstydzę jednak niemogę sie napatrzec na swoje sadlo i dostaje szału na widok jedzenia i na myśl tego ile jeszcze mogę przytyc. Z jednej strony kręci mnie to strasznie, nawet kiedy to pisze zajadam czekoladę,klepie sie po grubym brzuchu i nieubłaganie osiagne niedługo ponad 100 kilogramów, a z.drugiej mam co do tego wątpliwości. Jak myślicie opamietac sie, czy odrzucić wszelkie wątpliwości narzucanie przez różne normy, być sobą i dalej beztrosko sie tuczyc?

    1. No i właśnie o to chodzi, jeśli jedzenie sprawa Ci przyjemność i podobasz się sam sobie to nie ma w tym nic złego 🙂 Normami się nie przejmuj, bądź sobą i ciesz się kilogramami 😉

  13. Ale i tak sie dalej boję publicznego ostracyzmu. Co powie rodzina, znajomi? Schudlbym, ale nie wiem czy bym potrafił. Dzisiaj miałem przystopowac z jedzeniem, a finał jest taki, ze cały dzień leze, obzeram sie i bawie sie swoim brzuchem i marżę o tym, zeby jak najszybciej zostać naprawdę potężnie utuczonym grubasem i sprawia mi to radość, a z drugiej strony czuje przed tym jakaś obawe. Ale jem dalej :p

    1. 230kg? Brzmi, no… grubo, ale coś mi sie wierzyć nie chce :p. To nie konformizm, a zwykły lek.

  14. Ja ważę ok 160 kg przy 188 cm, mam cycki rozmiar 95B czasem nosze nawet stanik i pasuje jak ulał, moja dziewczyna też kocha jeśc waży ok 140 kg przy 170 cm, pozdrawiamy wielbicieli jedzenia i krągłości 🙂

    1. Siema scarlet dąże do takiego wyglądu jak 4 jestem na dobrej drodze ale nie mam motywacji. Widziałem, że Ty też chcesz zwiększyć masę napisz na pewno się dogadamy 😉 ss.dominik@wp.pl

  15. Jeżeli jakaś sympatyczna Pani z zamiłowaniem do krągłości chciałaby poznać młodego miśka to proszę pisać 🙂 mam 18 lat.
    E-mail : lva-lva@o2.pl
    Jestem otwarty na dowolna formę znajomości 🙂

  16. Mój bandzioch jest podobny do tego z 9 🙂 Solidny duży brzuchol idealny do pieszczenia i powiększania dalszego:) Chętnie poznam Panią , która byłaby zainteresowana 120 kilowym ciałkiem:)
    Mój e-mail to robert.zonk@o2.pl

  17. Nr 1 jest piękny. Mój osobisty jest podobnie miękki i gładki, ale kształt nie ten… Szkoda że nic na to nie mogę poradzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *