Opowiadanie – Klinika BMI

Natalia miała 20 lat i była studentką ekonomii w Krakowie. Bardzo lubiła to miasto, ale życie w ciągłym ruchu i stres na studiach odbijały się jej wyglądzie i zdrowiu. Zawsze podobały się jej krągłości i nie cierpiała tego, że sama jest szczupła. Kochała jeść, ale życie w biegu jej to uniemożliwiało. Kilka jej koleżanek ze studiów przytyło sporo na pierwszym roku. Ciągłe imprezy i jedzenie fast foodów po nocach przyniosło efekty. One same nie były z tego zadowolone, ale Natalia im trochę zazdrościła. Jej też przybyło kilka kg, ale nie na tyle, żeby ktokolwiek to zauważył. W dodatku dwie z tych koleżanek po tym jak przytyły, znalazły chłopaka. Nie od dzisiaj wiadomo, że faceci lecą na krągłości. Natalia pamięta jak jeszcze kiedyś była moda na szczupłe dziewczyny. Teraz wstyd się pokazać szczupłej na plaży czy basenie. Natalia planowała wakacje, ale wstyd się tak pokazać z płaskim brzuchem. Postanowiła, że coś z tym musi zrobić.
Wracając z zakupów, ktoś wręczył jej ulotkę z reklamą „Klinki BMI”.
– Reklamują, że leczą niedowagę, to może być ciekawe… – mruknęła pod nosem Natalia. – Śledzenie efektów i prywatny lekarz przez całą kurację! To coś dla mnie! Muszę się tam wybrać!

Dwie godziny później, przy recepcji „Kliniki BMI”:
– Dzień dobry, czy Pani u nas pierwszy raz?
– Tak, dostałam dzisiaj ulotkę.
– W takim razie zapraszam na darmowe badanie wstępne. Każda kolejna wizyta to koszt 200 zł, gdyż nasza placówka zatrudnia wybitnych specjalistów. Dobra wiadomość jest taka, że ulotki biorą udział w losowaniu, gdzie główna nagroda to darmowe wizyty przez rok.
– Super, w takim razie proszę mnie zapisać!

Dwadzieścia minut później w gabinecie:
– Dzień dobry Pani Natalio, Pani na badanie wstępne?
– Tak. Mój problem wygląda następująco… chyba jestem za szczupła i nie do końca mi się to podoba. Czy jest na to jakieś rozwiązanie?
– Tak, tym dokładnie zajmuje się nasza klinika – pomaganiem osobom z takim problemem jak pani. Zapewniam, że lepiej pani trafić nie mogła. Możemy przystąpić do badania?
– Jak najbardziej, jestem gotowa.
– Proszę dać palec, zrobimy szybkie badanie krwi, poczuje pani lekkie ukłucie. Komputer przeanalizuje próbkę krwi w ciągu 3 minut.
Natalia podała rękę, położyła palec we wskazanym miejscu i poczuła delikatne ukłucie. Doktor wcisnął kilka przycisków w celu uruchomienia urządzenia.
– Proszę się rozebrać do bielizny i wejść na wagę.
Natalia trochę się wstydziła, ale wiedziała, że to konieczne. Rozebrała się i stanęła bosymi stópkami na wadze.
– Waga: 65 kg, wzrost: 170 cm – odczytał wynik doktor. – Jeszcze kilka dodatkowych pomiarów – powiedział i centymetrem krawieckim zmierzył Natalii obwód brzucha pod pępkiem, talię, udo, łydkę, ramię, biust i pośladki. Wpisał do komputera. – Proszę stanąć obok tej ściany, zrobię pani zdjęcia z każdej ze stron. Każdy szczegół w dokumentacji lekarskiej będzie istotny i dzięki temu lepiej ocenimy postęp.

Natalia wykonała wszystkie polecenia doktora, ubrała się i usiadła na krześle. Wypełniła jeszcze formularz na temat jej trybu życia i diety. Trochę się martwiła przed, ale nie było tak źle!
– Pani Natalio, mam dla pani złe i dobre wieści. Złe są takie, że ma pani BMI równe zaledwie 22,5. Obecnie obowiązującym standardem jest co najmniej nadwaga przy BMI powyżej 25. Dobre wieści są takie, że z moich oszacowań i sugestii komputera wynika, że ma pani całkiem realne tendencje do tycia i możemy coś z tym zdziałać. Chce pani rozpocząć leczenie?
– Jak najbardziej. Chciałabym przytyć, ale nie udało mi się to do tej pory – powiedziała ze smutkiem.
– Gwarantuję, że nie będzie pani zawiedziona – powiedział z uśmiechem doktor.
W międzyczasie zadzwonił telefon doktora.
– Halo? Tak, właśnie ją przyjmuję, jest w moim gabinecie. Naprawdę? To wspaniale! Dziękuję za informację. – odłożył słuchawkę. – Mam dla pani świetną wiadomość! Wygrała pani roczną opiekę naszych specjalistów za darmo, gratuluję! – wykrzyknął doktor.
– Dziękuję, nie wiem co powiedzieć! – Natalia czuła, że wreszcie spełni się jej marzenie.
– Przejdźmy do konkretów. Do tej pory jadła pani zaledwie 2100 kcal dziennie, mimo że powiedziała pani, że je dużo! Mam dla pani na początek przygotowaną dietę 4000 kcal, opartą na makaronach, które są w diecie przynajmniej dwa razy dziennie. – Natalia strasznie się ucieszyła, bo zaznaczyła w formularzu, że uwielbia kuchnię włoską. – Otrzyma pani również naszego kucharza, który będzie gotował dla pani wszystkie posiłki, żeby mieć pewność, że żadnego pani nie pominie. Ma pani także do dyspozycji naszą taksówkę 24/7 za darmo, żeby było pani jak najwygodniej się przemieszczać. Będzie się z panią też kontaktował i odwiedzał panią nasz konsultant, który będzie o wszystko dbał. Proszę przyjść na kolejną wizytę za miesiąc, będzie pani w dobrych rękach! – powiedział zadowolony doktor i podał Natalii rękę.

Natalia wykonywała wszystko według zaleceń, dostawała codzienne dostawy posiłków, które były tak pyszne, że jej apetyt coraz bardziej narastał. Bardzo zaprzyjaźniła się z konsultantem Adamem, który często ją odwiedzał i pomagał jej wepchnąć w siebie kolejną porcję spaghetti, mimo że dopiero co jadła. Zaczynało się jej to coraz bardziej podobać.
Po miesiącu nadszedł czas na wizytę. Nie była już w stanie ubrać swoich spodni o rozmiarze 38, które miała na sobie ostatnio. Miała na sobie czterdziestkę, która była dość opięta.
– Witam panią, pani Natalio! Widzę zmiany na lepsze! Zapraszam na wagę.
Po ściągnięciu koszulki, oczom doktora ukazał się lekko odstający brzuszek Natalii. Do tego uda również urosły, jak i pośladki były coraz pełniejsze. Stanęła na wadze.
– O wow! 73 kg! – wykrzyknęła ucieszona – Jest pan najlepszy!
– Pani BMI wynosi 25,6. Ma pani delikatną nadwagę, gratuluję! – Natalia była wewnątrz bardzo z siebie zadowolona. – Czas na kolejny etap. Oto dieta 5000 kcal. Zmieniliśmy trochę jadłospis i dodaliśmy 1500 kcal dziennie samych fast foodów. Będzie się pani stołować w McDonaldach, KFC, Burger Kingach… fast foody to sprawdzona metoda oponkę na brzuchu – powiedziawszy to, poklepał Natalie po wystającym brzuszku, ponieważ nadal stała na wadze.
– Już myślałam, że ten moment nie nastąpi! Uwielbiam Maka i chętnie zastosuję się do tych zaleceń! – zaznaczyła z nieskrytą radością Natalia.
– Do zobaczenia za dwa miesiące!

W tym czasie apetyt Natalii poszybował w kosmos. Potrafiła iść do Maka tuż przed ogromnym obiadem i zjeść wszystko ze smakiem. Potem Adam masował brzusio, żeby się ułożyło i pomagał jej zjeść deser, zazwyczaj pół blachy ulubionego ciasta. Kochała uczucie pełnego brzuszka. Uwielbiała jeść mimo że była już pełna, to uczucie wręcz ją podniecało… Często zjadała więcej zestawów niż miała w rozpisce. Jej brzuszek potrzebował coraz więcej jedzenia, żeby ją zadowolić, a jej kucharz przynosił jej na co tylko miała ochotę. Brzuszek nie dość, że wylewał się już znad paska, to trząsł się jak szła. Co za zajebiste uczucie! Czuła się świetnie ze swoim ciałem i wystającą oponką. Najczęściej ubierała biodrówki i lekko przykrótką koszulkę lub sweterek, bo uwielbiała przyciągać spojrzenia swoim nowo nabytym, tłustym brzuszkiem.

Nadszedł czas kolejnej wizyty. Minęły kolejne dwa miesiące. Natalia weszła nieśmiało do gabinetu, ubrana tak, jak lubi najbardziej – biodrówki i sweterek. Czuła, że doktor będzie zdziwiony jak ją zobaczy. Nie myliła się. Weszła bezszelestnie.
– Dzień dobry panie doktorze – mówiąc to podeszła do biurka, a jej brzuch trząsł się jak tłusty kawał słoniny.
– Witam! Cholera jasna…! Ale się pani słodziutko roztyła! – Natalia zachichotała. – Proszę podejść – powiedział z uśmiechem doktor. Natalia stanęła tuz przed nim.
– Proszę podnieść koszulkę.
Zrobiła tak jak powiedział.
– Wow! – doktor oniemiał – Jakie się pani urocze rozstępy zrobiły! Dodają sporo uroku temu brzuszkowi, który swoją drogą wylewa się konkretnie! – Doktor położył ręce na jej oponce i przesunął je na boki. – Niesamowicie przyjemny w dotyku i mięciutki! Cudo! Wygląda pani niesamowicie. Sprawdźmy jeszcze wagę.
Natalia rozebrała się i swoimi uroczymi bosymi stópkami stanęła na wadze.
– 89 kg! Przybrała pani aż 16 kg sadełka od ostatniej wizyty! Cudowny wynik! Pani BMI wynosi już 30,8. Oficjalnie jest pani już otyła. A w pasie… 116 cm!
Jestem otyła – powtórzyła w myślach. – I jest mi z tym zajebiście! To sexy czuć swój brzuszek, jak wylewa się ze spodni i wiedzieć, że mimo że tak się wylewa, to i tak zaraz zjem dużą pizzę z colą i poprawię powiększonym zestawem w KFC i będę wtedy czuła mega rozkosz i błogość.
– Zapraszam na kolejną wizytę za trzy miesiące – powiedział doktor, udzielając wcześniej Natalii niezbędnych wskazówek. Nadal nie mógł wyjść z podziwu.

W międzyczasie Natalia polubiła gotować i już nie korzystała tak często z usług swojego kucharza. Gotowanie stało się jej nowym hobby. Choć nadal największą przyjemność sprawiało jej jedzenie. Roztyła się w szerz w biodrach i oponka zrobiła się jeszcze bardziej tłuściutka. Kiedy patrzyła w lustro, była cholernie zadowolona ze swojego wyglądu.

Nadszedł czas kolejnej wizyty w klinice. Natalia przywitała się z doktorem, a ten był zachwycony efektami. Waga pokazała już 104 kg…
– Panie doktorze, możemy pominąć dalszą część badania? Mój…yyy… chłopak czeka w samochodzie… – doktor uśmiechnął się szeroko – i właśnie mi stygną 2 zestawy z McDrive, bo wzięliśmy na drogę… bo jedziemy do pizzerii… – powiedziała nieśmiało Natalia, próbując ukryć lekki uśmiech.
– Wow! Wiedziałem, że taka śliczna dziewczyna długo nie będzie sama! Cieszę się niezmiernie i życzę wam wszystkiego dobrego! W takim razie myślę, że wizyty tutaj już nie będą potrzebne.
– Myślę, że nie, ale na pewno będę pana jeszcze odwiedzać, dziękuję za pomoc!
– Do widzenia pani Natalio! – odpowiedział zamyślony doktor.

87 myśli na temat “Opowiadanie – Klinika BMI”

    1. Przepraszam, nie dopisałem nicku, to ja niedawno odkryta „W_kropce”… Kropka

    2. Brawo dziecko, tyj i popadnij w choroby, na które będziesz leczył/a się całe swoje życie.

    3. Doktorku jeśli próbujesz postawić się na piedestale swojego umysłu, wewnętrznego poczucia dumy i inteligencji to wybacz, ale tak naprawdę to schodzisz w dół twojej kopalni nie-inteligencji 🙂

    4. Twoja odpowiedź świadczy o twojej jeszcze niższej inteligencji:) Poczytaj książkę, poucz się dziecko.

    5. W tym komentarzu koleś o nicku „Doktorek” próbował się podszyć pod Sensitive. Nice try. Nie karmić trolla.

    6. Sensitive, w sumie to masz rację, po co ja się wgl wypowiadam.
      Przecież nie ma co gadać z niższą formą ewolucji 😀

  1. Dla facetów także świadczą swoje usługi??
    Btw. Fajne opowiadanie, lekko naciągane, ale poprawia nastrój i aż chce się jeść 😀

    1. Pani Agato, Panie Doktorze, tu nie trzeba nikogo zachęcać, ale miło dla Naszej społeczności ( osób lubujących się w kształtach plus size i super size ) usłyszeć taką historię, to poprawia Nasze samopoczucie i dla Nas jest to najnormalniejsze w świecie. Jeśli chcecie usłyszeć historie o odchudzaniu to nie wchodźcie na tą stronę, bo tutaj nie znajdziecie artykułów o takiej tematyce 😀
      Pozdrawiam
      Zer0

    2. Samo pisanie jest już zachętą do przybierania na wadze! Nawet czytałem opinie o tym blogu i niestety, to prawda jest.

  2. Opowiadanie bardzo ciekawe, może trochę podkoloryzowane, ale podkręca 😀 Co do normalności to uważam, że wpędzanie kogoś w kompleksy i „zachęcanie” do chudnięcia nie jest normalnym zachowaniem 😉

    1. Doktorze, jeśli próbujesz nas nawrócić, przekonać o tym że trzeba być chudym, bo tycie jest złe, ohydne czy coś w tym stylu to wybacz, ale „spakuj swoje noże i opuść tą stronę”.
      Btw. Czytałeś opinie, niesamowite….. Ale chyba nie muszę pisać gdzie mamy te opinie 🙂

  3. Oj Doktorze większe nie znaczy chore. Dbać o siebie to nie znaczy chudnąć i się odchudzać. Szczęście i akceptacja w tyciu to najlepsze co może być 😀 Nie rozumiem jakim cudem znalazłeś się na tej stronie i po co? Bo w sumie nikogo nie przekonasz, tylko się zdenerwujesz a mi myślę, dostarczysz rozrywki xD Idź gonić za społeczeństwem gdzie indziej, pomyliłeś adres. Czapa! 😀

  4. przydałaby mi się taka klinika a zwłaszcza taki asystent.
    Często marzę o tym, że rozmiary ubrań zaczynają się od 40 wzwyż, a mała rozmiary są w specjalnych sklepach 🙂

  5. Feeder, usuń proszę tego Doktorka i przy okazji całą tą naszą konwersację, włącznie z tym komentarzem, bo ciągle wszystkim ubliża a dla mnie bynajmniej nie jest miłe jak jakiś durny kutas ciągle mnie dzieckiem nazywa. Boli mnie to, że znalazł się gimbus, który cudem potrafi pisać na klawiaturze i wywyższa się ciągle a w rzeczywistości tylko robi z siebie stereotypowego debila i idiotę. Czekam na twoją boską moc bycia administratorem. Zrób coś bo mnie to wkurwia. Dziękuję
    PS: Odpisz mi na e-maila 🙂
    PS2: Doktorku, zamknij swój niewyparzony ryj w końcu. Nie dociera?? Ale z ciebie dziecko.

    1. Nie spinajcie się o tym doktorkiem bo on tego chce. On nie przyszedł tu by was pouczać albo was poniżać tylko by poczuć się lepszym, dając jebanie o to co pisze tylko dokarmiacie tego prowokatora

    2. A wiesz, że usuwanie komentarzy jest przyznaniem prawdy? W tym przypadku przyznacie racje. Twoje zachowanie jest na poziomie (jak to nazwałeś) gimnazjum. Wiem, że jesteś po gimnazjum lub jesteś w trakcie. Wkurzać to się wkurzaj, rzeczywistości nie oszukasz;) Twoje słowa debil, idiota oraz kutas, świadczą o Tobie i tym kim jesteś! Zobaczyliście, że ktoś pisze tu mając odmienne zdanie i od razu bunt jest, bunt dzieci. Jeżeli autor bloga usunie, potwierdzi się to, że miałem 100 % racji.
      Zacytuję twoje zdanie:
      „PS2: Doktorku, zamknij swój niewyparzony ryj w końcu. Nie dociera?? Ale z ciebie dziecko.”
      Tak nie zachowuje się dorosła osoba! Tak zachowuje się gówniarz i tylko przylać pasem po dupie!

    3. Idźcie obaj dorosnąć, bo ani jednego, ani drugiego nie sposób czytać. I nie waż się pode mnie ponownie podszywać (to było zachowanie godne dojrzałego mężczyzny), bo mam Twoje IP.

    4. I mogę to samo powiedzieć o Tobie, że i też Ciebie nie sposób czytać. I co z tego, że masz IP? Współautorem bloga jesteś? Załóż sama swój blog i pokaż:)

    5. 🙂 Tak bardzo nic nie wiesz…
      Nie będę Cię uświadamiać w takim razie 🙂

    6. Czego nie rozumiesz w zdaniu: „Nie będę Cię uświadamiać w takim razie”? 😉

    7. Wymądrzasz się:) Czego nie wiem? Załóż swój blog a później rozmawiaj:) Show me!

    8. „Załóż swój blog a później rozmawiaj:)”
      Jak widzisz – rozmawiam 🙂

      To może wymienimy się linkami i będziemy ze sobą rozmawiać za pomocą notek? Zabawne 🙂 Osoba, dla której narzędzia wyszukiwania są obce, lub która zamknęła swoje horyzonty na jednej notce, nie jest dla mnie żadnym partnerem w dyskusji. Zawiedziona muszę przyznać, że specjalnie się nie wysiliłam, aby się wymądrzyć. Będziemy tutaj siepać do siebie po 3 zdania do usranej śmierci?

    9. Aahahahahahaha! 😀 Doktorku zabawny jesteś. Wchodzisz na stronę na której wypowiadają się osoby dla których większe znaczy lepsze i próbujesz nie wiem udowodnić że to złe, niemożliwe, głupie? Nie rozumiem. Chcesz poczuć się lepiej? Pokazać, że jesteś w czymś lepszy? Wybacz, nie jesteś. Według mnie to nawet lekka głupota wchodzić na stronę o takiej tematyce, wciskać swoje trzy grosze i cieszyć się z tego, że innych to irytuje. Mnie to śmieszy, serio. Twoje komentarze po prostu pozbawione są sensu. Nie chodzi o jakiś bunt. Jest to strona o takie tematyce i tego nie zmienisz, nie potrzeba tutaj „odmiennego” zdania, jeśli masz inne zdanie to wciśnij krzyżyk i przenieś się na strony które bardziej będą Ci odpowiadały. Oszczędź marnowania energii sobie i innym. Dyskusje nie mają sensu. Olać. Pozdro

  6. Tak wcinając się w Waszą przeuroczą pogawędkę – swoją drogą uśmiałam się w kułak, że byle trollujący przybłęda, awansuje do rangi wroga, który zgarnia całe zainteresowanie męskiego towarzystwa 😉 powiem wam już nie w sekrecie, że pozbyłam się ubrań w rozmiarach 32 – 34 , które wywierały na mnie presję bycia szczupłą. Już sama ich obecność w szafie powodowała, że traciłam chęć na jedzenie.
    Ubrania dwa rozmiary większe bardzo zachęcają do niepohamowanego jedzenia, tyle w nich miejsca na sadełko na biodrach i brzuszek. Bardzo się cieszę, że przestałam się bać jedzenia – przynajmniej dzisiaj i solidnie się najadłam. Już dawno nie czułam się tak wspaniale 🙂

    1. Senstitive – dzięki za ten strzał w pysk, dzięki za obudzenie, serio 😀 To bardzo pomocne, zapomniałem o tym, poniosło mnie, czasem facet za bardzo łapie ten bakcyl naiwnej złości 🙂
      Doktorek – kończę pogawędkę, miło było, fajnie tak powymieniać się zdaniami, poglądami, winszuję nad sposobami trollingu i przekazu. Dobranoc
      Neurotyczna – To bardzo miłe, że dzielisz się z nami taką informacją, to bardzo dobry krok w twoim życiu, mam nadzieję, że to uczucie pozytywne będzie ci towarzyszyć każdego dnia, od poranka, do wieczora 🙂

    2. Dziękuję Zer0 : ) Jestem z Poznaniu, dlatego jutro będę się zajadać świętomarcińskimi rogalami.
      Ciekawa jestem, czy ktoś z Was też kulinarnie zaszaleje ?

  7. Dawno mnie tu nie było a już jakiś doktorek pojawił się. Ja dowiedziałem się na temat naszego znajomego admina FFB. Wcale go ta tematyka nie interesuje i nie zdziwiłbym się, jego pod inną postacią.

  8. Wybacz feeder, ale zostań przy postowaniu przepisów na tuczące żarcie i zdjęć grubych pań, a pisanie opowiadań pozostaw tym, którzy to potrafią. Żeby nie było – szanuję Ciebie i Twojego bloga, cieszę się bardzo, że coś takiego powstało w polskiej części internetu, gdzie ogarniętych feederów ze świecą by szukać. Tym niemniej, to co tutaj napisałeś ani nie jest oryginalne, ani przekonujące, literacko też mocno średnie – szczerze mówiąc, przy niektórych zdaniach polonista zgrzytałby zębami. Ot, banalna i naciągana jak moje gacie historyjka. Dlatego mimo całej mojej sympatii do Twojego bloga apeluję, byś nie psuł co młodszym grubaskom smaku literackiego i darował sobie taką radosną twórczość.

    1. Dzięki za opinię 😉 Nie twierdzę, że moje opowiadanie jest dobre i wychodzi mi pisanie. Czy jest naciągane? Bardzo! I o to mi chodziło. Chciałem się podzielić jakąś tam fantazją, która mi chodziła po głowie i tyle. Było też sporo pozytywnych komentarzy, które mnie bardzo cieszą 🙂 Niektórzy ewidentnie czekali na coś takiego. Wszystkim nie da się dogodzić 🙂

    2. ja bym poprosiła o dokładkę, w tym samym stylu fatfiction 😉
      Uważam, że opowiadanie się broni, bo czytając o tym, jak ktoś zajada się bez opamiętania przysmakami , tyje i czerpię z tego satysfakcję doznaję stanu niebywałej błogości.

    3. Będą jak jeszcze bardziej urośnie jej oponka? Czy w wakacje Kasia miała więcej sadełka niż teraz 😛 ?

    4. Szanuję Ciebie i Twój blog*, Panie literacki nazisto. Lubisz, kochasz i szanujesz zawsze w bierniku.

      Mam nadzieję, że pomogłam.

      Szanuję
      Gramatyczna nazistka

  9. Głupotą jest tyć na sile ale jak ktoś je normalnie i jest grubszy i to akceptuję to nie wiedzę nic w tym zlego. SAM lubię grubsze kobiety

  10. Też jestem zdania, że nic na siłę, wszystko po dobroci.
    EMRIAS , zdajesz sobie chyba sprawę, że grubsze kobiety nie biorą się z ” kapusty ” 😉 d

  11. Hej wam ludzie ! Ze względu na brak zainteresowania moimi ogłoszeniami w szukam/poznam raczej kończę karierę grubego feedera i przestawię się na ogólny tryb życia, jednak zbyt mnie to kręci by 100% wyjść z tego świata. Myślę o stworzeniu bloga na którym publikowałbym tego typu opowiadania ale nie wiem czy byli by chętni do czytania ich, mogę liczyć na jakiś odzew ? (Nie widzę sensu w pracy dla ludzi, jeżeli ludzie nie będą jej czytać (fakt ma być dla siebie ale sam dla siebie pisać nie muszę) )

  12. Oj tak, jestem wyposzczona w tej materii.
    Chętnie przeczytałabym opowiadanie o tym jak chłopak postanawia utuczyć swoją dziewczynę na początku bez jej wiedzy, potem stosując perswazję, tak że nawraca ją na tłustą stronę mocy 🙂

  13. Całe opowiadanie mega mi się podoba, ale zastanawia mnie ostatnie zdanie:
    „- Do widzenia pani Natalio! – odpowiedział zamyślony doktor.”

    Feeder, czy słowo „zamyślony” zostało tu użyte przypadkowo, czy jednak ukryłeś pod nim jakiś głębszy sens? Za każdym razem, jak czytam zakończenie, rzuca mi się w oczy „zamyślony”. Po prostu nie mogę przejść koło tego obojętnie. Mógłbyś rzucić nieco światła na tę sprawę? 🙂

    1. Miałem tutaj na myśli to, że doktor przeczuwał, że to może być już ostatnia wizyta Natalii, a jednocześnie miał przed oczami to, jak będzie wyglądać za kilka miesięcy… 🙂 Z tego powodu się zamyślił i jakby trochę rozmarzył 🙂 Choć na pewno było mu smutno.

  14. Kiedy następne opowiadanie?
    Dodam, że ta opowieść tak spodobała się mojej dziewczynie, że w końcu postanowiła przytyć, wygląda wspaniale, a ponadto jest z tego powodu przeszczęśliwa

  15. Uważam, że powinieneś kontynuować opowiadania, może dalsze losy Kliniki BMI, myślę, że zachęcisz w ten sposób więcej dziewczyn do pracy nad sobą, moją dziewczynę bardzo to podnieciło i zdecydowała się wziąć za siebie.
    Ps. Jak udało Ci się zachęcić Kasię by przytyła do 80 kg ?

  16. Chcialabym zeby ktos mnie karmil i zmuszal do jedzenia. Chcialabym slyszec ze sie upaslam ze utylam. Mam srednia oponke. Uwielbiam sienia bawic. Sama lubie grubych facetow

  17. Przeczytalam to opowiadanie jakis czas temu. Od tej pory codziennie jem w maku i pije duzo coli. Musze przyznac ze moja oponka bardzo urosla. Aktualnie wylewa sie ze spodni. Wszystko jest za ciasne mimo ze utylam dopiero 7 kg. Wygladam jakbym przytyla drugie tyle. Uwielbiam to ze gdy patrzę w dol nie widze swoich stop.

  18. Wow, macie tutaj taką swoją rodzinkę feedersów. Ale mnie, bulimiczkę, przerażają niektóre zdjęcia stąd. Chociaż niektórzy pocchari są uroczy.

    1. Daj jakiś kontakt, proszę uprzejmie i grzecznie 🙂 E-mail, GG, Tlen?! o.O 😀 , Cokolwiek 🙂

Odpowiedz na „~PawełAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *