Opowiadanie – koleżanki po fachu

Monika już dawno nie widziała się z Natalią, dlatego postanowiła umówić się z nią na kawę. Uwielbiały plotkować, a szczególnie o chłopakach. Łączyło je upodobanie do chłopaków, których niekoniecznie można określić jako „chudych”. Same z kolei raczej zaliczały się do szczupłych.

– Co tam słychać? Jak się układa z Grzesiem? – zapytała Monika.

– Wiesz, zaczął dojeżdżać do pracy samochodem…. Do tego praca siedząca plus moje wypieki …- zaczęła opowiadać Natalia.

– Ho hooo! To pewnie mu w brzuszek poszło, co nie? – zachichotała podekscytowana Monika.

– No i to dość konkretnie – powiedziała z dumą zadowolona Natalia. – Nie dopina się w żadne spodnie. – Musieliśmy iść kupić mu nowe…

– Ostatnio jak rozmawiałyśmy 3 miesiące temu to ważył chyba z 95 kg. To ile ma teraz? Poszło w górę?

– Oj tak… dobił do 112 kg już… przytył fajniutko – odpowiedziała rozmarzona Natalia.

– Łoł! To sporo! Coś czuję, że to w głównej mierze twoja sprawka – zaśmiała się.

– No raczeeeej! Wykorzystałam okazję i miał codziennie do praca spory kawałek ciasta ode mnie. A jak wracał to wypychałam w niego drugi obiadek, a wieczorem zawsze jakaś pizza albo chipsy. Fajny ma brzuszek teraz, nie mogę przestać go miętosić!

-No to muszę przyznać, że rozegrałaś to perfekcyjnie! Pokaż jak teraz wygląda!

Natalia wyciągnęła telefon i pokazała Monice selfie swojego chłopaka bez koszulki. Tłusta opona zachodziła mu na pasek i pojawiło się kilka czerwonych rozstępów. Monika była w szoku.

– Ale ciacho! Ależ się z niego tłuścioszek zrobił! Wygląda bosko!

– Dzięki! Jestem zakochana po uszy… i bardzo szczęśliwa! Ale wiem za to, że ty rozstałaś się ze swoim chłopakiem. Mega mi przykro, co się stało?

-Wiesz, jednak nie pasowaliśmy do siebie. Niby miał fajny charakter, ale to nie było to. No i wiesz, że ja patrzę na wygląd bardziej niż powinnam… Co prawda był przystojny, ale chudy! 85 kg. Liczyłam na to, że przytyje, ale nic z tego… To nie mogło się udać, haha! – zaśmiała się.

– No ale co, masz kogoś nowego?

– No mam!

– To powiedz coś więcej!

– Zaraz tu będzie! Podrzuci mi tylko kartę na autobus, bo zostawiłam w domu. Wpadnie na minutę. Możesz być w lekkim szoku… – puściła oczko Monika.

Zanim Natalia zdążyła coś powiedzieć, wszedł nowy chłopak Moniki. Z każdym krokiem trzęsło mu się sadło na brzuchu, które uroczo wisiało nad paskiem od spodni. Opięty t-shirt z ledwością zakrywał jego brzusio.

– Cześć kochanie! – przywitał się.

– Poznajcie się, to jest Natalia, a to mój chłopak, Kacper.

– A co tutaj masz? – zachichotała Monika, wskazując na jego kubek z KFC w ręce.

– Musiałem coś przekąsić – uśmiechnął się, kompletnie bez żadnego zakłopotania.

Po tym jak się przywitali, Natalia nadal była w szoku i nie mogła wydusić z siebie słowa.

– Tu jest twoja karta. Ja muszę już lecieć, na razie! – i poszedł.

– Jaką on ma pięknie tłustą oponę na tym brzuchu! Ale słodziak! – wydusiła z siebie koleżanka Moniki. – Jest grubszy od mojego Grzesia! Ile on waży???

– 124 kg już…

– To rzeczywiście więcej niż Grzesiek! Cholera jestem w szoku, ale przystojniak! Jak się poznaliście?

– Wiesz, byłam w KFC i nie było miejsc do siedzenia. Zobaczyłam go z pełną tacką jak się objada i zapytałam się, czy mogę się dosiąść. Zgodził się. Zauważyłam, że mu się podobam, bo ciągle na mnie zerkał. Zagadałam, czy próbował tego nowego burgera. Powiedział, że tak, ale, że dla niego za mały, bo on zawsze bierze tego XL. Zapytałam wtedy jak mu idzie robienie formy na lato w takim razie. On się uśmiechnął, odchylił na krześle, złapał za oponę i powiedział, że on to robi masę. To było takie słodkie, że już wtedy wiedziałam, że będzie moim chłopakiem! Zaczęliśmy się spotykać 2 miesiące temu, wtedy jeszcze ważył 114 kg. Okazało się, że jego też to kręci, wiesz, wszystko mu opowiedziałam. Odkąd się spotykamy przytył dla mnie 10 kg!

– Nawet nie wiesz jak się cieszę, że tak trafiłaś! Ok, ale muszę lecieć, bo Grzesiek pisze, że zamówił pizzę do domu! Lecę! Do zobaczenia niedługo!

– Pa Nati!

 

103 myśli na temat “Opowiadanie – koleżanki po fachu”

  1. Ależ rozchichotane towarzystwo xD A na serio… laski tak nie gadajooo ze sobą. Może 14-latki, które różowieją na myśl o tym, że chłopak pogłaszcze je po kolanku, a koleżankom wciskają jedynie ściemę o conocnym, wyuzdanym figo-fago, po którym nawet sąsiedzi idą zapalić. Ale opowiadaniem trafiłeś pewnie w gusta dominującej tu od dłuższego czasu części miśków, marzących o tym, by się nażreć i trochę poprzytulać 😉 Czyżby skrywane pragnienia, feeder? Grześ, czy raczej Kacper?

  2. No w końcu coś na blogu. Nie to na co liczyłem, ale jest. Momo wszystko fajne opowiadanie, ale krótkie. Czekam na wypowiedź wroubelka.

  3. Powstaje pytanie. Co gorsze – brak wpisów na blogu, czy coś takiego? Przepraszam, ale to opowiadanie jest kompletną porażką. Brak słów.

    1. Musisz tak uderzać bezpośrednio, prosto w serduszko? 🙁 Po drugiej stronie siedzi człowiek, który stara się w wolnej chwili dać trochę radości innym. Opowiadanie nie jest najwyższych lotów, ale pomyśl sobie, ilu jest tu niewymagających czytelników, którym zrobi się po prostu miło po przeczytaniu tego.

    2. Nie chciałem nikogo urazić, sam nie jestem wymagającym czytelnikiem, ale to po prostu czyta się strasznie ciężko.

  4. Szkoda, że aktywność po tak długiej przerwie poszła w kierunku, który jest chyba o wiele mniej popularny wśród czytelników – czyli fat fetysz w stosunku do facetów a nie kobiet. Wydaje mi sie, ze nieporownywalnie więcej osób (zarówno kobiet jak i mężczyzn) preferuje fantazje i opowiadania o tyjących kobietach.

    1. Nawet jeżeli więcej osób chce kobiety to i tak jednak nie można zapominać o facetach macie o prawie 2 razy więcej galerii więc nie wiem na co narzekasz

    1. Ehh,następny wpis pewnie w grudniu, więc na wakacyjne nie ma co liczyć.

  5. Monika miała 24 lata, gdy skończyła studia archeologiczne. Zawsze fascynowały ją dawne kultury, przedmioty i zwyczaje. Miała około 175cm wzrostu, ważyła jakieś 72kg, miała ciemne włosy do ramion często rozpuszczone i niebieskie oczy . Nigdy Specjalnie niedbała o figurę ale ze względu na studia i później podjętą prace nigdy wskazówka na wadze zbytnio się nie przesuwała ani na minus ani na plus. Lata mijały a ona pracowała w podrzędnych muzeach i podobnych instytucjach wciąż marząc o wielkiej wyprawie i wielkich skarbach ukrytych gdzieś w zapomnianych zakątkach świata.
    Monika właśnie kończyła kolejny dzień pracy, była godzina 17 i już zbierała się do domu w końcu to jej urodziny już 28. Gdy wychodząc wpadła na kuriera. Uśmiechnęła się i przeprosiła. Kurier podał jej pudło adresowane z Peru. Monika podpisała i weszła z powrotem do muzeum. Odłożyła paczkę i już naciskała na klamkę gdy niewytrzymała i uśmiechnęła się pod nosem mówiąc.
    – A co mi szkodzi otworzę Cię
    Podeszła do pudełka , rozdarła taśmę i zajrzała do środka. Pogrzebała ręką w styropianie szukając zawartości. W końcu wyczuła jakiś przedmiot i wyjęła go.
    -Co to za dziwna figurka?
    Ów przedmiot był wykonany ze złota i przedstawiał jakąś boginie , trzymającą w jednej ręce jakby włócznie a drugiej coś przypominające wielką tace.
    Nagle Monika dziwnie się poczuła, nogi się ugięły pod nią ,a oczy zaczęły piec. Upadła na ziemię i przez chwilę ujrzała wielką sale a w niej stoły wypełnione jedzeniem, pośrodku stał wielki tron , ktoś na nim siedział . Kobieta? Straciła przytomność

  6. Gdy sie ocknęła, była już 19. Niewiele pamiętała dopiero gdy spojrzała na w lewo ujrzała figurkę.
    Dziwne pomyślała , nigdy mi sie wcześniej nie zdarzało abym zemdlała. Może jestem przemęczona.
    Wtedy jej brzuch wydał wielkie głośne brrrr.
    -Ależ jestem głodna jak nigdy.
    Spakuję przesyłkę i jadę , zaraz dziewczyny przyjadą do knajpy żeby uczcić moje urodziny a ja jeszcze musze iść się przebrać.
    Wsiadła do auta i pojechała do domu. Po drodze wygrzebała z torebki snickersa , bo brzuch nie dawał jej ani chwili wytchnienia. Wyjątkowo smakował jej baton , nawet poczuła dziwną rozkosz. Weszła do domu i mimo wolnie skierowała się do kuchni przyrządziła sobie podwójną kanapkę i poszła sie ubierać
    Zjadła ją nawet nie wiedząc kiedy
    – Uważaj bo jak nie opanujesz się będziesz jak pączek.
    Pogroziła sobie palcem i uśmiechnęła się do lustra. Zatrzasnęła drzwi i pojechała na imprezę. Wszystkie dziewczyny już czekały. Julka, Karolina, Ewa i Wiola.
    -No nareszcie jesteś
    Wycałowały się i zasiadły do stołu. Rozmawiały około 5 minut aż Monika wypaliła
    – Musze coś zamówić umieram z głodu(aż jej ślinka pociekła po wardze)
    I otworzyła kartę dań

  7. Wszystkie dziewczyny zamówiły również, Monika nie mogła się długo zdecydować więc zamówiła to co najbardziej lubiła czyli , makaron ale tym razem wzięła największą porcję , co przeraziło nawet ją gdy ujrzała przed sobą talerz.
    Dziewczyny jadły i pozmawiały, Monika opowiedziała im dziwną historię z posążkiem, aż w końcu sięgała po kolejny kęs, ale tylko zadźwięczał widelec o pusty talerz. Zaskoczona że zjadła całość nawet się nie orientując kiedy.
    Usłyszała nad sobą głos kelnera który pytał czy sobie coś życzą, wszystkie dziewczyny odpowiedziały chórem że dziękują. Spojrzały na Monikę i wszystkie równo otworzyły buzie ze zdziwienia gdy Monika zamówiła jeszcze deser składający się z dwóch kawałków sernika.
    Zjadła go równie szybko , a Karolina powiedziała:

    – Widzę że dziś Ci apetyt dopisuje i uśmiechnęła się
    – Nie wiem jakoś tak samo z siebie , po prostu mam ochotę

    Gdy skończyły świętować Monika wróciła do domu , poszła pod prysznic i usłyszała głośne burczenie w brzuchu .

    -No nie bez przesady , nie będę jeść o 1 w nocy,

    Położyła się spać ale wciąż nie mogła zasnąć, a jak tylko zamykała oczy widziała same pyszności i słyszała głos

    -jedź , jedź przecież kochasz to

    Po chwili wyrzeczeń ruszyła do kuchni i póki się nie najadła , nie położyła się spać. Gdy się obudziła znów była głodna , poszła do lodówki ale niewiele w niej zostało

    -zjadłam w nocy wszystko, co się zemną dzieje

    Zadzwoniła więc do restauracji i zamówiła jedzenie na wynos, czując się coraz bardziej wspaniale, za każdym razem gdy do ust lądował kolejny kawałek jedzenia. Przez kolejne trzy miesiące Monika ciągle podjadała i jadła coraz większe porcje na główne dania. Czując się co ją samą zaskoczyło , z każdym kilogramem bardziej szczęśliwa , radosna i zadowolona a jedzenie sprawiało jej niewyobrażalną przyjemność. Więc jadła i jadła. Aż wskazówka na wadze pokazała 92kg. Jej buzia wyraźnie się zaokrągliła , i powstał podbródek , ramiona się poszerzyły i zrobiły się bardzo pulchne. Palce się zaokrągliły , tak że ,musiała ściągnąć pierścionek. Piersi znacznie się powiększyły , brzuch zrobił się miękki i trzęsący, Gdy zapinała spodnie na niego robiła jej się fałda nad paskiem , Pupa i nogi zrobiły się również grubsze i bardziej tłuściutkie. Monika spojrzała w lustro

    – ależ utyłam nigdy tyle nie ważyłam

    Usłyszała dziwny głos w swojej głowie „jesteś piękna” „jedz”

    I w tym momencie jej brzuch dał o sobie znać ,

    – Nie wyglądam tak źle i dobrze się z tym czuję małe co nieco mi nie zaszkodzi
    CDN

    1. W sumie to niezły pomysł. Może niech każdy kto ma jakąś historię, zamieści tu albo wyśle do feeder’a wtedy będzię się coś działo.

  8. Ania obudziła się rano cała obolała – ale wiedziała, że to cena wczorajszych nocnych igraszek. Obróciła się na drugi bok i popatrzyła na leżącego obok swojego miśka, na jego podwójny podbródek i wielki brzuch rytmicznie unoszący się przy oddechu. Już miała się w niego wtulić, ale powstrzymała się. W końcu chciała go obudzić śniadaniem do łóżka.
    W kuchni przygotowała talerz smażonych jajek z boczkiem i tostów. Gdy tylko weszła z nim do pokoju Misiek obudził się.
    – Głodny? – zapytała.
    – Jak diabli – uśmiechnął się.
    Gdy on zajął się jedzeniem Ania wróciła do kuchni szykować na deser pankejki.
    Gdy z sypialni doszło do niej głośne beknięcie, wiedziała, że może wkroczyć z drugim talerzem.
    Misiek wyglądał na zaskoczonego.
    – Przecież nie zjem tego!
    – Ty nie dasz rady? Przecież wiem jak lubisz słodycze… Poza tym tak się napracowałam, nie możesz mi tego zrobić.
    – No dobrze – odparł i zabrał się za jedzenie.
    Ania patrzyła jak je, jak w jego ustach znikają kolejne kęsy, jak po jego brodzie cieknie czekolada z naleśników a on oblizuje bitą śmietanę z palców.
    Wzięła od niego pusty talerz, położyła się obok i zaczęła masować jego pełny brzuch. Po chwili spostrzegła, że poniżej jego brzucha coś rośnie i twardnieje. Wiedziała że po porządnym posiłku jej Misio ma zawsze ochotę na jakiś numerek….
    ***

    I jak wam się podoba? Chcecie więcej? Jakieś sugestie?

    1. Po szybkim porannym seksie Anka leżała wtulona w swojego Misia i pieściła jego brzuszek. Ale on musiał niedługo wychodzić do pracy. Zaczął się ubierać. Widziała jak walczy z zapięciem spodni.
      – Gdzie są te nowe większe spodnie, które ostatnio kupiliśmy, przecież w te się nie dopnę.
      – To są właśnie Te spodnie – odparła Anka.
      Misiek lekko się zarumienił zawstydzony.
      – I jak ja teraz wyjdę tak ubrany?
      – Nie martw się, oponka i tak zasłania pasek od spodni na tyle, że nie będzie widać, że spodnie są niedopięte.
      – Masz rację – uśmiechnął się Misiek i przykrył krawatem rozchodzące się na brzuchu guziki koszuli.
      Na pożegnanie Anka poklepała go po brzuchu i obiecała, że przygotuje coś pysznego do zjedzenia na wieczór.
      ***

  9. Monika przez dwa kolejne miesiące , każda wolną chwilę zajadała. Niepotrafiła nad tym w żadnym stopniu zapanować a gdy tylko przychodziła jej myśl że powinna przestać , zaraz atakował ją niesamowity wręcz napad apetytu któremu niemogła się oprzeć i znów się opychała.
    Pewnego razu siedziała Monika za ławce , w za ciasnym dresie , wręcz wyglądał jakby za chwilę miał eksplodować na jej tłustym sadełku. Gdzie niegdzie były na nim zaschnięte plamy po jedzeniu a gdzie indziej świeże po obecnej konsumpcji. Monika była jak w transie , ona nie jadła ona zaczynała żreć.
    Przechodziła obok Julka:

    -Monia to Ty?
    Monika podniosła lekko oczy i zanurzyła swoje tłuste wargi w hamburgerze.

    – Jak Ty wyglądasz jesteś , jeszcze grubsza niż ostatnim razem gdy Cie widziałam, co sie dzieje?
    Monika wzruszyła ramionami i powiedziała
    – poprostu byłam głodna
    -chyba często jesteś głodna skoro tak utyłaś
    – Monika się najadła a potem głośno bekła.
    Wtedy Julka zauważyła że koło jej rozlazłej pupy leżą jeszcze dwa opakowania bo hamburgerach
    -Zjadłaś już dwa i dalej jesz?
    -Jestem głodna
    -nie dziwne ze tak wyglądasz ,choć pójdziemy do domu
    Monika wstała i upadł jej kawałek na ławkę, szybko sięgneła po zgubę swoimi paluszkami które co raz bardziej przypominały serdelki i zjadła wpychając go sobie do ust.
    -Wyglądasz jak świnia jesteś gruba i brudna i…
    wtedy monika podniasła ręke do góry a jej sflaczałe ramię sie zatrzęsło , przyłożyła palec do brudnych od ketchupu ust i powiedziała
    -Idziesz ze mną mam ochotę na jeszcze jednego.
    -powiedz że zartujesz
    Ale Monika już szła a Julka przyglądała się jej opadającej pupie, trzesącej sie przy każdym kroku i jej udach które wypełniały spodnie tworząc na nich mnóstwo nierówności. Monika ważyła 127kg i wciąż chciała jeść i jeść.

  10. Jakoś nudne i oklepane to opowiadanie… 0 osobowosci… tylko napchajmy i tuczmy czyli to samo co bylo w 2 poprzednich… tragedia, jesli piszesz te opka i tak samo karmisz kasie to jej wspolczuje…

    1/10

    1. Dokładnie, rozumiem, że to opowiadania amatorskie, ale bez przesady, lepiej byłoby gdyby żaden z tych tekstów nigdy nie powstał, bo jedynie przynoszą hańbę temu środowisku.

  11. Jakoś nie widzę żeby ktokolwiek inny rozpisywał się. W internecie jest takich tematów tyle co krzaków na pustyni. Jak się komu nie podoba to nie karze nikomu czytać. A jak lepiej piszecie to proszę bardzo czekam na opowiadanie.

    1. Daj spokój outstrip. Krytykować każdy potrafi, ale docenić kogoś jest trudniej. Niech więc sami się produkują jeżeli umieją lepiej zamiast dawać tu obnarzać cudze błędy. Ja czekam na kontynuację

    2. Jeśli pisze się opowiadanie, a następnie udostępnia w Internecie to krytyka jest niestety nieunikniona czy to się komuś podoba, czy nie.

    3. Tyle, że od cb słyszę jedynie krytykę. Jeśli jesteś taki mądry sam pisz opowiadanie, to z chęcią ci je skrytykuje. Łatwiej kogoś krytykować niż powiedzieć komuś dobre słowo.

    4. A czemu mam mówić dobre słowo jeśli ta praca na to nie zasługuje? Nie twierdzę, że napisałbym lepiej i dlatego się za to nie zabieram, zresztą pisanie takich opowiadań nie jest czymś, z czego czerpałbym satysfakcję, więc niestety, ale nie będziesz miał czego skrytykować. Chyba, że zapłacisz. Wtedy rozważę Twoją ofertę. Wpis na blogu jest słaby, a często krytyka jest lepszym rozwiązaniem, niż bezpodstawne pochlebstwa, może następnym razem autor włoży więcej w wysiłku.

    5. Nie mówię tu o bezpodstawnych pochlebstwach patafianie, ale o tym by krytykować tak by nie brzmieć jak protekcjonalny bubek i nie zawsze jest lepszym rozwiązaniem jeżeli ma tak wyglądać. Można kogoś skrytykować jeśli wie się jak to przekazać by było delikatnie. Równie dobrze możesz się zamknąć skoro nie potrafisz być choć odrobinę empatyczny wobec kogoś innego.

  12. Ok, wiem, że opowiadanie nie było może najlepsze. No cóż, takie mi przyszło do głowy, nie mówiłem nigdy, że jestem pisarzem dobrym xD

    1. xD

      Przynajmniej wysoko sobie poprzeczki nie postawiłeś, więc czego nie napiszesz, to raczej gorzej nie powinno być.

  13. Ja sie cieszę na każdą aktualizacje bloga, w polskim internecie bardzo trudno coś znaleźć, a miło coś przeczytać w ojczystym języku 😀 feeder coś tworzy, poświęca swój czas tej społeczności i trzeba to docenić! Dzięki! 🙂

  14. Dość długie opowiadanie o klątwie która przytrafiła się jednemu nieszczęśnikowi (albo szczęściarzowi ? 😉 )

    Wrzucam początek – całość ma 14 stron :O – jak się spodoba to wrzucę resztę

    —–

    „Twój strach, Twoim przeznaczeniem”

    Michał był normalnym jak każdy w jego wieku nastolatkiem. Kończył uniwersytet i był bramkarzem w oficjalnej drużynie piłkarskiej szkoły. Był lubiany przez większość swoich kolegów i spędzał z nimi dużo wolnego czasu, jak i nie szczędził czasu na nauce. Od małego Michał był wysoki i smukły – nawet po rozpoczęciu studiów udało mu się utrzymać formę. Gdy jego koledzy przybierali na wadze – co jest normalne w tym wieku i na studiach – on trzymał się diety i szczupłej sylwetki. Prawdę mówiąc największym strachem Michała było stanie się grubym.

    Co sprawia, że historia, która mu się przytrafiła jest jeszcze bardziej tragiczna.

    I. Mus to mus
    
“Dawaj stary nie bądź pizdą!” – powiedział kapitan drużyny piłkarskiej do Michała.
Było to słoneczne sierpniowe popołudnie przed uniwersytetem. 
Ze strachem w oczach Michał powiedział “Chłopaki nie wiem czy to dobry pomysł”.
Adam jako kapitan drużyny odpowiedział “Każdy z nas musiał tam wejść, i teraz ty zasuwaj”. 
Przed nimi stał ogromny stary budynek, można powiedzieć, że ruina. Popękane szyby, odpadający tynk – budynek pewnie był opuszczony od lat.

Każdy kto jest nowym w drużynie, musiał wejść do środka budynku i wrócić z fantem na znak lojalności i potwierdzenia, że się było w środku. Trzeba było przeszukać praktycznie cały magazyn, bo był bardzo spustoszały.

“Dobra idę!” powiedział Michał po chwili zawahania. Po przejściu po niepewnej, popękanej drodze, Michał znalazł małe drzwi wejściowe. Drzwi otwarły się z lekkością oddając z siebie piskliwy dźwięk nienaoliwionych zawiasów. Michał z niepokojem wszedł do środka i zamknął drzwi – dając swoim oczom chwilkę na przywyknięcie do ciemności.

    Wnętrze budynku pachniało mlekiem i starą skórą. Michał po wcześniejszym zakrztuszeniu się nieprzyjemnym zapachem złapał oddech. Wszystko w środku było zniszczone. Ściany spalone, stoliki połamane. Ściany były pokryte jakby gnijącym jedzeniem, po którym panoszyły się robactwo. Wszędzie były śmieci po pudełkach z pizzy, puszkach cocacoli, torbach z fast foodowym jedzeniem. 

“Nie mogę wziąć nic z tych rzeczy, pomyślą że to nie wystarczy na znak lojalności”
Michał postanowił wejść na drugie piętro. Podłoga skrzypiała od starość gdy Michał przemierzał kolejne pomieszczenia. Na środku pomieszczenia widniała niesamowita dziura o średnicy ponad 10m. Wokół niej ku zdziwieniu Michała było pełno fastfoodowych opakowań. Patrząc pod nogi Michał zobaczył pełno strzępów podartego materiału. 
“Robi się coraz dziwniej…”. Po chwili ujrzał coś dziwnego w rogu pokoju. Była to skrzynia z pękniętym zamkiem. “Świetne, biorę to i spadam z tego paskudnego miejsca”

    Coś się wydarzyło w tym domu – coś dużego.

    II. Uśmiech!
    
“Stary nie wierzyliśmy, że wrócisz!” cała drużyna wiwatowała powrotu Michała.
“Co tam znalazłeś?” spytał kolega. Michał ignorując kolegę wyciągnął coś co wyglądało jak aparat fotograficzny. “Super! wygląda jak antyk, ciekawe czy działa?”. Ku nieuwadze Michała, Adam wyrwał zamaszystym ruchem kamerę z rąk Michała i mówiąc “Uśmiech proszę!” zrobił zdjęcie oślepiając zdezorientowanego kolegę. “Pojebany jesteś?! Musisz mnie tak straszyć?!” krzyną rozwścieczony Michał. Po chwili z kamery wysunął się co wyglądało na zdjęcie z polaroida. Gdy zdjęcie stawało się wyraźniejsze Michał podszedł do Adama powstrzymując się od uduszenia kolegi. Stali w ciszy wpatrzeni w klarujące się zdjęcie. Zobaczyli blond włosy Michała, niebieskie oczy i nos. Jednak z każdą kolejną sekundą oczy Michała stawały się coraz większe. Po chwili wykrztusił z siebie “Co to jest?!”


    III. Prawdziwe Oblicze

    Na zdjęciu widniał Michał, napewno to był on tylko w rozmiarze XXL. Zajmował cały kadr. Jego płaski brzuch na zdjęciu był jak napompowana sadłem opona, która zwisała przed rozdartymi spodniami. Był taki ogromny, że wisiał prawie do pulchnych kolan. Całe jego ciało było pokryte rozstępami. Był mniej więcej trzy razy większy niż jest teraz. Uda opasłe jak pnie drzewa. Koszulka, którą nosił była podwinięta prawie pod samą klatkę piersiową, gdzie spoczywały dwa napełnione męskie piersi. Twarz napuchnięta jakby go użądliła chmara pszczół, która spoczywała na rozlanej szyi i kilku podbródkach – ciężko było zliczyć.

Musiał ważyć jakieś 200kg na tym zdjęciu.

“Stary … Co to ma być?” Adam mruknął trzymając mocno w ręku fotografię “Co do chuja to ma być ? Spójrz na siebie”. Adam przyłożył zdjęcie do Michała stojącego obok porównując go do olbrzyma na zdjęciu. Michał potrząsnął głową “To jakiś żart… spójrz na to! To musi być jakiś magiczny trick”. Adam nadal wpatrywał się w fotografię. Ze złością Michał wyrwał zdjęcie z ręki Adama i schował je do kieszeni od spodni. “czego się boisz ?” zapytał Adam “Sam powiedziałeś, że to pewnie ściema, to co się wkurwiasz ?”. Nie utył byś tak nawet gdybyś jadł w maku codziennie po kilka burgerów. “To pewnie jakiś stary zawodnik ze szkolnej drużyny i ktoś mu zdjęcie zrobił. znalazłeś to w końcu w miejscu gdzie każdy nowy musiał się udać, a drużyna ma już ponad 20 lat”. “Może masz rację” powiedział Michał patrząc na otyłą wersję siebie na zdjęciu. “Stary mam rzeczy do ogarnięcia, lecę” powiedział Michał klepnąć kumpla w ramię. Wracając do domu powtarzał w głowie raz za razem “to ściema, to ściema”. Starał się uspokoić mimo dziwnego uczucia w żołądku, jakby stado motylów latało w brzuchu. Wracając do domu spotkał po drodze trenera drużyny. “Michał wszystko gra?” zapytał trener patrząc na zdenerwowanego Michała. “Aaa trenerze, wracam z treningu i jestem zmęczony” odpowiedział Michał. Trener zaśmiał się i zrobił coś czego Michał się nie spodziewał. Trener klepiąc w brzuch Michała sarkastycznym tomem powiedział “może jednak wrócisz na trening? Coś tutaj miękkiego zaczyna rosnąć! Przecież mamy już maskotkę w drużynie”. Michałowi udało się powstrzymać od złośliwej odpowiedzi i trzymając fason pożegnał się z trenerem i zmierzył ku domowi. Wchodząc po schodach do domu, Michał czuł jak zaczyna mu brakować tchu. Po wejściu do domu od niechcenia rozebrał się i poszedł pod prysznic by zebrać myśli. Za każdym razem gdy zamykał oczy, przypominała mu się fotografia – jego tłusta twarz, ręce i brzuch “Co za dzień…” wzdychając Michał skoczył do łóżka. Gasząc światło kątem oka zobaczył wystającą z kieszeni od spodni fotografie. Z grymasem na twarzy zgasił światło i zasnął.

    —–

    Przepraszam za pojawiające się błędy 🙁
    Jeżeli się podoba to wrzucę więcej – im dalej tym więcej elementów „grubaskowych” 😉

    1. Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać 😀 Jak „kończył uniwersytet” jako nastolatek, to w jakim wieku zaczynał studia?

    2. TAK wiem może być kilka nieścisłości w pierwszej części tekstu, bo wracałam do tego w dość odległych odstępach czasowych i moje skupienie wywędrowało na dalszą część historii 😛

      Ta pierwsza część jest wprowadzeniem do całości i tylko ma dać info dlaczego nasz bohater będzie się zmieniać.

  15. Ok jedziemy dalej!

    IV. Wolny Początek

    Następnego ranka Michała ze snu wytrącił budzik. Ziewając przeturlał się na kraniec łóżka. Ciągle lekko zaspany po chwili postanowił wstać z łóżka jednocześnie drapiąc się po brzuchu. Jego oczy szybko wróciły do życia po kontakcie ręki z miękką warstwą ciepłego tłuszczyku. Ze zdziwieniem Michał podniósł koszulkę, odsłaniając mały rosnący brzuszek. Wystawał lekko poza krawędź spodni. Dotknął go jeszcze raz, sprawdzając czy jest prawdziwy. “Musiałem coś zjeść wczoraj i mnie wzdęło”. Michał spojrzał w lustro – wyglądał trochę pulchniej, ale nie jakoś przesadnie. Nic szczególnego, pomyślał. Ubrał się, wziął plecak i ruszył do szkoły. Po wejściu do szkoły szybko zmierzył na wykład. Ku lekkiemu zdziwieniu Michała, każda mijana przez niego osoba zawieszała na nim wzrok. Co druga osoba coś mamrotała pod nosem. Miał wrażenie, że mówią “Grubas”.

    

Po kilku godzinach zajęć Michał olał sprawę i przestał się przejmować dziwnymi zachowaniami innych ludzi.”Coś sobie usiałem ubzdurać, pieprzyć to”. Jednak z każdą godziną Michał czuł się coraz gorzej. Jakby dostał zapalenia żołądka. Na szczęście nadeszła pora obiadowa na uczelni. Wziął wodę i małą sałatkę jednocześnie ściągając co chwilę podjeżdżającą koszulkę w dół. Przysiadł się do kolegów z uczelni i zaczął konsumować swój lekki obiad. Dosiadł się po chwili Krzysiek – kolega z działu za którym Michał nie przepadał, bo zawsze wszystkim dokuczał i zwinnym ruchem ręki dźgnął palcem Michała w miękki bok. Michał wydał z siebie piskliwy głos jak palec Krzyśka zatapiał się coraz bardziej w miękkim sadełku. “Wow stary, odpuść z tymi burgerami po zajęciach. Rośniesz w oczach grubasku!”. Twarz Michała poczerwieniała widząc kilkanaście osób wpatrzonych w niego i Krzyśka. Wstał, zebrał rzeczy i z lekkim uśmiechem na twarzy “Ta stary będę uważać. Obiecuję. Odstawić kilka piwerek nie jest łato co ?”. Oczywiście była to nieprawda. Michał nie pił piwa, nie jadł fastfoodów. Zawsze miał niedowagę. Sam fakt bycia grubym był idiotyczny dla niego. Odchodząc dyskretnym ruchem zaczął kierowa rękę na mięciutki boczek.

“Michał, czujesz się dobrze?” przeszkodził mu Adam. “Nadal martwisz o zdję…” Michał przerwał koledze wypowiedź pompatycznym śmiechem. “o Zdjęcie ? Daj se siana”.

    Odchodząc Michał czuł wzrok Adama na sobie. Uczucie niepokoju sprawnie odwracało uwagę od ciaśniejących spodni.

Po powrocie do domu Michał rozmyślał o tym co powiedział Adamowi. Czuł się jak kompletny palant za odkrzyknięcie się przyjacielowi. Zapominając o całym dzisiejszym dniu Michał udał się do łóżka. “Jutro go przeproszę” pomyślał Michał kładąc się na skrzypiącym łóżku.


    IV. Teraz Rośnij Grubasku!
    

Rano Michała obudził odgłos kropli deszczu na szybie. Zmuszając się do wstania, Michał mruknął kładąc nogi na podłodze z donośnym tąpnięciem. Czuł się dziwnie, jakby jego skóra była za ciasna? Wciąż pół rozbudzony Michał wstał. Pierwsza rzecz jaką po wstaniu na nogi usłyszał to głośny i wyraźny dźwięk pękającego materiału. Otwierając oczy na wznak nagłego dźwięku Michał zaczął zdawać sobie sprawę jak dziwnie się czuje. W ustach miał posmak słodyczy. Bolały go nogi. Czuł jak się lekko przechyla do przodu. “Mam nadzieję, że nie zachorowałem albo coś” wymamrotał idąc do łazienki nie zwracając uwagi na trzęsące się meble wokół niego. Po włączeniu światła i spojrzeniu w lustro wszystkie jego niepewności zostały rozwiązane.

    ….

    —–
    CDN!
    Kolejna wrzuta już będzie dla fanów odstających opasłych brzuszków i pękających ubrań 😉

    Czekam na opinie!

  16. Ok jedziemy dalej 😉

    —–

    Michał ocierając oczy, spojrzał ponownie. Twarz w lustrze była jego, ale ciało a raczej cielsko zalane nadprogramowymi 50kg masy tłuszczowej. Po szokującej pobudce, Michał wydał z siebie okrzyk przerażenia. “Co do chuja się dzieje?!” krzyknął. Patrząc w dół, pierwsze co zobaczył to odstającą zalaną sadłem oponę z głębokim pępkiem. Michał z przerażeniem złapał za brzuszek a już raczej brzuchol, który w dotyku był miękki i gorący, jak budyń i podciągnął do góry by zobaczyć co było źródłem pękającego materiału. Bokserki Michała miały jedno długie pęknięcie na środku. Marszcząc brwi Michał puszczając fałdę patrzył jak faluje bez końca. Twarz Michała również zaokrągliła się o dodatkowe dwa podbródki. Policzki też mu utyły – wyglądały jak dwa wypieczone pączki. Klatka piersiowa również się powiększyła i spoczywały na niej dwa dorodne zalane sadłem męskie piersi. Po chwili do pokoju wszedł jego współlokator Adam “Michał co jest?”. Michał się odwrócił w stronę kolegi teraz z całym tłustym brzuchem na pierwszym planie.”Coś dodał do kolacji?! To Twoja wina” Michał w złości krzyczał kierując tłusty palec w stronę kolegi. Michał nie czekając na odpowiedź kolegi ruszył na drugą stronę łazienki. Przygryzając dolną wargę i ponownie wciągając brzuch, stanął na skrzypiącej wadze.

    

Ilość kilogramów na liczniku rosła wraz z przerażonymi oczami Michała.

    
“120kg…”

    

“Nie..” w sekundę, złość Michała zamieniła się w strach. Pomyślał wtedy o sobie na fotografii.
    Jego opasły brzuch, tłuste palce…



    Wszystko stawało się prawdą.

    

“Stary… nie wiem co powiedzieć, chodźmy do szpitala albo coś” powiedział przerażony kolega. Michał wsłuchany w Adama nadal stojąc na wadze nie zdawał sobie sprawy, że igła od wagi pokazywała coraz to większą ilość kilogramów, przekraczając już 121kg. Z tąpnięciem Michał zszedł z wagi. Współlokator z przerażeniem podążał wzrokiem za trzęsącym się cielskiem Michała. Ten szybko jak tylko mógł szukał czegoś do ubrania. Wyciągnął parę jeansów, które po ubraniu wyglądały jakby były na nim namalowane. Ledwo co zapiął guzik od spodni i zapiął zamek, który wyglądaj jakby miał zaraz pęknąć. “Stary to nic, coś zjadłem wczoraj i mam reakcję alergiczna”.

    Adam podążał wzrokiem jak Michał bierze plecak pod rękę i wychodzi z mieszkania wprawiając ziemię w lekkie drżenie. 


    —–

    Na razie tyle. Im dalej w opowiadanie, tym „ciężej” 😉

  17. Starając się utrzymać wciągnięty brzuch Michał udał się na przystanek. Nie czekał długo i wszedł do autobusu. Jak każdego ranka w autobusie było pełno ludzi, co nie pomagało Michałowi i jego nowym gabarytom. Stojąc w tłoku, Michał czuł wzrok ludzi znajdujących się wokół niego. Zaczynając się powoli pocić. Michał już nie mógł utrzymać wciągniętego brzucha.”Nie dam rady dłużej…” pomyślał i w tym samym momencie rozluźnił brzuch sprawiając, że pchnął swoim sadłem znajdującą się przed nim osobę do przodu.”Hej uważaj jak chodzisz grubasie!” usłyszał. Zawstydzony zignorował docinke. Po kilku chwilach poczuł na napiętej koszulce delikatne dźganie. Patrząc w dół zobaczył małą dziewczynka, która z zafascynowaniem wpatrywała się w odstającą kulę sadła i dźgając ją palcem mówiła “Wow ale ma pan duży brzuch! Jak piłka!”. “Niech ten koszmar się już skończy…” powiedział pod nosem.

    
Po dojechaniu wysiadł z autobusu i udał się na uczelnię. Gdy wszedł, wszyscy skupili na nim uwagę. Twarz Michała musiała być cała czerwona ze wstydu. Starał się bez większej uwagi przemknąć do swojego miejsca przy biurku by usiąść z donośnym zgrzytnięciem. Jak tylko usiadł usłyszał lekkie kaszlnięcie profesora Nowaka. Cała sala 200 ludzi zamilknęła w sekundę. Był ot prawdopodobnie najbardziej masochistycznym wykładowca na tej uczelni. Michał przełknął ślinę. 

“Dzień dobry Panie Michale, przytyło nam się trochę? Rozumiem, że to sadło może pana spowalniać, ale nie będę czekać aż się tu dowleczesz!”. Jeżeli Michał wcześniej był czerwony, to teraz był purpurowy. Profesor jak już raz się uczepił to nie popuścił – jak zawodowy wędkarz. “Panie Michał, nie jestem pewien czy to krzesło jest przeznaczone dla osób o pańskim gabarycie, może się pan położy?”.

    Rozpoczęły się zajęcia. Pierwsze osoby rozpoczynały swoje wystąpienie z referatami przed całą salą. Jednak z końca sali dobiegały coraz to donośniejsze skrzypiące dźwięki. Cała ławka na której siedział Michał powoli się uginała pod narastającym ciężarem. Minuta za minutą, kilogram za kilogramem, Michał rozrastał się coraz szybciej.

    Po chwili która trwała jak wieczność profesor zawołał Michała by podszedł na środek i przedstawił swój projekt semestralny. “Może się pan tutaj dowlec, zapraszamy. Niech pan nas zaskoczy!”. “Uff miejmy to już z głowy” powiedział Michał wstając z miejsca, a raczej próbując. Po trzech nieudanych próbach, można był usłyszeć lekkie podśmiewywanie się reszty kolegów na sali. Patrząc w dół Michał zauważył co było problemem:

    

Utył tak bardzo, że zaklinował się w swoim miejscu.

    —–

    Można to opowiadanie nazwać „body growth horror” 😛

  18. “Kurwa mać…” Twarz Michała zalała się potem jak starał się wytargać z miejsca. Jego brzuch urósł tak bardzo, że zaczął spoczywać na blacie od stołu. Jego pośladki zaczęły wylewać się na boki od krzesła. Śmiechy na sali rosły wraz z ciałem Michała. Po chwili krzesło nie wytrzymało narastającego ciężaru i Michał runął na ziemię miażdżąc pod sobą co było przed chwilą krzesłem. Profesor Nowak z lekkim uśmieszkiem powiedział “Ile razy mam panu mówić. Krzesła na ludzi z pańską wagą przywiozą nam dopiero jesienią! PROSZĘ WSTAĆ!” Poniżony Michał powoli wstawał, wzdychając coraz głębiej. Zimny powiew powietrza na wystającej oponie Michała zadygotał nim. Gdy podążał w stronę środka sali mógł usłyszeć jak jego tłuszcz się trząsł i chybotał. W Końcu dotarł ma środek sali. “Mój projekt… umm” Michał zaczął się trząś, wciąż będą w szoku co się stało przed chwilą. Podjeżdżająca purpurowa koszulka odsłaniała spory kawałek nowej tłustej oponki, której tam jeszcze tego ranka nie było. Czuł jak jego ręce stają się coraz cięższe, a rękawy koszulki coraz ciaśniejsze. Spodnie zdawały się być o kilka rozmiarów za małe. Jego tyłek szybko wylewał się z malejących spodni. Mógł dosłownie usłyszeć, że staje się za gruby na swoje ubrania. “ Mój projekt jest ooo …” Profesor wypełnił lukę “o Mcdonaldzie i Burger Kingu?”. Na sali wybuchł jeszcze większy śmiech.

    Michał starał się skupić najlepiej jak umiał, ale nie mógł zignorować tego co się w tym momencie z nim dzieje:



    Stawał się coraz grubszy z każdą sekundą. Tak samo jak na fotografii… i był to dopiero początek.



    Nie mogąc się powstrzymać Michał wybiegł z sali z donośnym tąpnięciem. Na tyle szybko na ile pozwalało mu jego rosnące ciało. Słyszał za sobą śmiechy wydobywające się z oddalającej się sali. Uda zaczynały się ocierać o siebie podczas biegu.



    “Ugh..” Zamamrotał. Nigdy nie czuł się taki gruby. Skręcając w najbliższy zakręt poczuł jak jego spodnie zaczynają pękać w szwach. “AGH!” jednym ruchem Michał wpadł na kogoś, sprawiając że oboje upadli z donośnych hukiem. Osoba na którą wpadł Michał starał się z całych sił wyjść spod rosnącego Michała. “Złaś ze mnie!” usłyszał Michał starając się z całych sił przewlec na bok uwalniając jak się okazuje Adama, który łapał głębokie wdechy. Adam szybko wstał i podciągnął z całych sił Michała. “Michał?!” zapytał Adam patrząc na o wiele większego kolegę niż tego samego ranka. Adam dotknął palcem odstającego pulsującego brzucha Michała i zatopił w nim swój cały palec. “Wow to nadal prawda…”. Michał poczerwieniał. “Stary nie wiem co się dzieje, ale utknąłem dzisiaj przy moim biurku na zajęciach! Musiałem utyć 10kg siedząc w miejscu!” powiedział Michał z łzami w oczach. “Stary będzie dobrze, może musisz poćwiczyć więcej? Pewnie to nadal ta reakcja alergiczna”.” Co ty… to ta kamera. Spójrz na mnie, to wszystko prawda!”. Zanim Adam cokolwiek powiedział Michał udał się do kafeterii. Nie minęło 5 min od incydentu z upadkiem na Adama a Michał przytył kolejne 5kg. Koszulka już nie dawała rady w zakryciu rosnącego brzusznego sadła. Jego tyłek wylewał się już tak bardzo, że bielizna zaczynała pękać.

    Te kolejne 20m do kafeterii jeszcze bardziej zmęczyło Michała. Gdy wszedł na stołówkę, wszyscy zamilknęli. Michał nie patrząc na innych ruszył na sałatki. “Hej grubasie, desery są tutaj!”. Czerwony niczym burak Michał usiadł przy pustym stoliku. Sapiąc, Michał zasiadł na kamiennej ławce sprawiając, że jego tył równomiernie się rozlał po ławce. Przynajmniej nic pod nim nie pęknie, chyba – pomyślał. Podniósł widelec swoją tłustą dłonią zaczął powoli konsumować. “Jestem głodny…” patrząc wokół, Michał widział jakie pyszności ludzie mają na obiad. Wszystko wyglądało przepysznie.”Jak ja mogę być taki gruby i jednocześnie taki głodny?!”. Odstawiając widelec, Michał złapał za swoje opasłe boczki i lekko potrząsnął swoim wylewającym się sadłem jednocześnie myśląc”Kurwa mać, jestem ogromny a będę jeszcze większy…”. Miał wrażenie, że trzymane w rękach sadło rosło w oczach niczym ciasto w piekarniku.

  19. OK jedziemy dalej! Już się powolutku zbliżamy do końca 😉

    Po “lunchu” Michał nie chciał iść na trening drużyny. Nie chciał by wszyscy zobaczyli jaki staje się ogromny. Wiedział jednak, że jeżeli się nie pokarze to go wywalą z drużyny. Ważąc teraz niecałe 140kg udał się na swoją pozycję bramkarza. Zajęło mu to prawie 4 razy dłużej niż wcześniej. Wszyscy bez słowa grali, gdy nagle rozpoczęła się akcja na bramkę Michała. Jednak ubranie treningowe było tyle za małe, że Michał był czuł się jak skrępowany linami. Jedna szybka akcja i gol dla drużyny przeciwnej. Michał jedynie do zdołał lekko się przeturlać wprawiając obie drużyny w śmiech.”Stary co do chuja?” Zapytał jeden z piłkarzy “Jakim cudem utyłeś tak bardzo w jedne dzień? Wyglądasz jakbyś miał zaraz eksplodować!”. Kolega pomógł wstać Michałowi. “Dawaj stary idziemy na przerwę” mówiąc to, kolega z drużyny lekko klepnął Michała w napięty brzuch, który w tej samej sekundzie eksplodował ze środka rozrywając koszulkę na strzępy. Michał nie zwracał uwagi na śmiech drużyny gdyż wpatrzony był w swój bezkońca trzęsący się opasły brzuch, który z łatwością zawijał się i zwisał przed paskiem. Gdy Michał opuścił boisko zaczęło padać. Starał się z całej siły nie rozpłakać, ale nie dał rady.Jego koszulka, która była luźna kilka dni temu teraz zakrywała tylko kawałek pleców. Spodnie potargane, jedynie materiał na kostkach był jeszcze w całości.

    Nawet jego stopy utyły “Ale jestem gruby” zamamrotał. Jego głos stał się niższy przez narastającą warstwę tłuszczu pod szyją. Jak szedł to słyszał tylko trzęsące się tłuste ciało. Po chwili zaczął również słyszeć małe pęknięcia formujące się z każdym krokiem.

    Adam widząc swojego olbrzymiego przyjaciela, zmusił go do pójścia do lekarza. Michał się zgodził. Gdy Michał usiadł w poczekalni, czuł jak inni pacjenci nie mogą od niego oderwać wzroku. Zaczynał się do tego przyzwyczajać, nawet jeżeli stawał się górą sadła. “Pan Michał” powiedziała pielęgniarka z lekkim oburzeniem. Jakimś cudem Michał wstał bez niczyjej pomocy. Potrzeba było dwóch pielęgniarek żeby go dopchały do gabinetu doktora. Gdy doktor ujrzał Michała, ten natychmiast poczerwieniał ze wstydu.

    “Dobrze Michał, zapraszam cię tutaj” doktor wyglądał na lekko przerażonego na widok Michała wchodzącego na skrzypiącą wagę. Z jęknięciem Michał postawił jedną stopę na wadze. Igła na wadze podskoczyła aż do 200kg. Po chwili ustawiania, waga stanęła na 155kg. Gdy doktor zaczął sporządzać notatki, Michał poczuł dziwne mrowienie w brzuchu, co mogło zwiastować tylko jedno. Ku nieuwadze doktora, obwisły brzuch Michała zaczął lekko pulsować.

    “Znowu to uczucie…” pomyślał Michał. Po chwili sadło zaczęło rosnąć. Michał raz po razie z przerażeniem spoglądał na doktora i na pęczniejący brzuch. Tłuściutkie ciało rozrosło się tak bardzo, że zaczęło dotykać przedniej części zimnej w dotyku wagi

Po chwili było słychać tylko głośne pęknięcie. 


    “TRZASK!”



    Kawałek blachy na której stał Michał pęknął wprawiając całe ciało w drganie. “Co się stało?!” doktor popatrzał na Michała i na wagę.” Musiałem coś źle ustawić” po kolejnej korekcie wagi wyszło 175kg.”Dziwne… Nigdy nie miałem takiego przypadku, żeby waga miała przeskok o 20kg podczas ważenia”.”20kg w kilka sekund. To się dzieje za szybko” pomyślał Michał. Doktor pomógł Michałowi usiąść na ławce, która pod ciężarem ogromnego cielska lekko się zgięła “Uff dobrze, że jest cała metalowa” pomyślał Michał. Doktor wziął do ręki stetoskop by zmierzyć tętno, jednak gdy tylko przykładał stetoskop do klatki piersiowej, ten topiąc się w fałdach tłuszczu zaklinowywał się. ”Przykro mi kolego, ale musisz przejść na ostrą dietę. Przepraszam Michale” powiedział doktor.

    1. Super sie czyta, jednak chciałbym czesciej by były wrzucane, jak to pisali wyżej, dawaj dalej 😉

  20. OK ostatni wpis!

    —–

    Dzień mijał a wraz z nim rósł Michał przybierając prawie 100kg. czystej masy tłuszczowej. Pod koniec dnia ledwo co się mieścił w drzwiach. Adam chciał coś powiedzieć, ale Michał go zignorował podczas wspinaczki na schodach. Po przejściu niecałego piętra Michał był cały mokry od potu. “Muszę się wykąpać” mruknął Michał. Po przeciśnięciu się przez drzwi, Michał zajmował prawie całą wolną przestrzeń. Był niczym wieloryb. Był tak wycieńczony, że nie był wstanie podnieść nogi dostatecznie wysoko by wejść cały pod prysznic. Po nieudanym prysznicu, Adam pomógł koledze poszukać pasującego ubrania. To co znalazł ledwo pozakrywało zwisające sadło, po czym Michał już bez sił usiadł na swoim łóżku, które razem z nim złamało się i upadło na podłogę. Uderzenie było tak potężne, że zrobiło lekkie wgniecenie w podłodze oraz sprawiło w ruch domowe ozdoby które robiąc huk pospadały na ziemię. Adam nawet nie próbował podnieść przyjaciela. Po dłuższej chwili kontemplacji, Adam zauważył leżącą gdzieś w rogu fotografię.



    “Aparat!” krzyknął Adam.

”

    Nie! Zabierz to ode mnie! Patrz co się ze mną stało” Michał z przerażeniem zasłonił twarz swoimi tłustymi rękoma.
“Stary, może jak zrobimy jeszcze jedno zdjęcie to proces się odwróci?”
“Kolejne zdjęcie?! Dlaczego niby proces miał się odwrócić?!”
“Pomyśl. Na pierwszym zdjęciu jesteś opasły, może na drugim zdjęciu będziesz chudy?


    Po chwili zwłoki, z głębokim oddechem wcześniej spoglądając na swoje rozlane po podłodze ciało Michał wykrztusił “Ok rób. I tak nie mamy wyboru”

Adam pomógł wstać Michałowi. Ten starał się z całej siły utrzymać poziom.

    Adam przyłożył oko do kamery i kierując kamerę w kierunku przyjaciela powiedział “Uśmiech proszę!”
“Bardzo zabawne…”


    V. Tłuste Przeznaczenie
    

Błysk lampy oślepił Michała. Po chwili fotografia wysunęła się z przeklętego aparatu. Adam spojrzał i zamilknął. “Stary… coś jest nie tak” Adam po chwili pokazał Michałowi zdjęcie. Jak zdjęcie zaczęło się przejaśniać, Michał ujrzał to co wyglądało na samego siebie. Na zdjęciu widniała jedna wielka góra tłuszczu, prawie 3 razy większy niż jest teraz. Nie widać, ani nóg ani rąk tylko wielka kula sadła.



    Ciało Michała zaczęło mocno pulsować “O nie…”. W tej samej sekundzie zaczął się rozrastać w każdym kierunku. Nie był to bardzo szybki proces jednak, nie zatrzymywał się. “Michał nie myśl negatywnie!” powiedział z nadzieją przerażony Adam na widok rosnącego Michała.



    “Negatyw!” Musimy zanieść zdjęcie do fotografa! Adam szybko wziął Michała pod ramie i wybiegli z domu. Z każdą sekundą Michał stawał się coraz większy. Przybierał na wadze coraz szybciej.

    

1kg… 4kg… 5kg…



    Musieli się zatrzymywać co chwilę, żeby Michał mógł złapać oddech. “Nie dam rady, mam tak grube policzki, że już nie widzę drogi”,”Dasz radę! To już blisko!”. Ważąc ponad 250kg brzuch Michała zaczął niebezpiecznie zbliżać się do krawędzi jezdni. “To tutaj!” bez gadania Adam przecisnął Michała przez drzwi i zamknął w najbliższym pokoju. Tak się złożyło, że Adam wsadził Michała do schowka, który stawał się coraz mniejszy wraz z dodatkowymi kilogramami Michała. Adam szybko pobiegł do zszokowanej właścicielki zakładu i wytłumaczył wszystko. Gdy pani fotograf zabierała się za zrobienie negatywu. Adam pobiegł do schowka by sprawdzić co się dzieje z Michałem. Gdy otworzył drzwi zobaczył ponad 350kg górę sadła. Nie było widać twarzy, jedynie pojękiwanie.

    Adam poczuł jak przez krawędź drzwi zaczyna wylewać się kawałek pulsującego sadła. Z przerażenia zamknął drzwi i pobiegł sprawdzić postępy. Będąc w ciemnym pomieszczeniu widział jak przebiega proces robienia negatywu. Jednak kątem ucha słyszał jak jęki dobiegają ze schowka z niewiadomo jak ogromnym Michałem. “Gotowe!” krzyknęła pani fotograf.

    Zdjęcie po chwili z pozytywu przemieniło się w negatyw. Nastała cisza. Adam złapał za fotkę i sprintem pobiegł do Michała. Otworzył drzwi i…

    —–

    KONIEC! – albo czy na pewno ? 😉 Jestem ciekawa waszych interpretacji co się stało na końcu opowiadania!

    Jakby ktoś miał jakiś pomysł na historię to wysyłać i kontaktować się tutaj – animaanonimowa@gmail.com

    1. Napisz historię miłosną o parzę mutual gainerów, którzy na początku związku są szczupli a z biegiem czasu jak rośnie ich uczucie, to oni sami powiększają swoje rozmiary do monstrualnej otyłości.

    2. Napisz coś podobnego o kobiecie. Może jak jakiś mężczyzna w restauracji dosypuje jej czegoś do jedzenia przez co zaczyna tak szybko tyć

  21. Co myślicie o opowiadaniu o dziewczynie która wyjeżdża do Anglii żeby zamieszkać w domu w którym mieszkają dziecwyzny chcące się utuczyc? Czytalibyscie coś takiego?

    1. Postaram się coś takiego napisać, ale nie obiecuję, że będzie to spójne, bo pierwszy raz robię coś takiego.
      —-
      Ola przechadzała się po ulicach Londynu ciągnąć za sobą ogromną walizkę. To był jej pierwszy dzień poza granicami Polski. Nieśmiała dziewczyna czuła się nieswojo w nowym miejscu. Nigdy nie była tak daleko od domu. Ola, niewysoka brunetka o pięknych niebieskich oczach, miała jedno marzenie-chciała być gruba. Właśnie dlatego podjęła decyzje, aby przeprowadzić się do Anglii. Przeczytała w internecie o domu, w którym dziewczyny takie jak one mogą jeść do woli i tyć do rozmiarów jakich tylko będą chciały. Dziewczyna nigdy nie miała predyspozycji do tycia. Pomimo wszelkich starań w ciągu dwóch lat udało jej się przytyć jedynie 5 kilogramów. Miała nadzieję, że tutaj jej pomogą.
      Niecałą godzinę później brunetka dotarła na miejsce. Powitała ją kobieta około czterdziestki o bardzo obfitych kształtach.
      -Witamy, ty pewnie jesteś Ola?
      -Tak, to ja.-powiedziała niepewnie dziewczyna.
      -Jestem Caroline, właścicielka tego miejsca. Oprowadzę cię, chodźmy na górę.
      Ola czuła się bardzo zawstydzona. Wszystkie dziewczyny były naprawdę grubę. Wypychały do przodu chwaląc się swoimi opasłymi brzuchami.
      -Tutaj jest twój pokój.-powiedziała Caroline-Możesz chodzic po jedzenie kiedy tylko będziesz chciała, nie ma tutaj żadnych ograniczeń, łazienkę i wszystkie inne potrzebne rzeczy również masz w pokoju, abyś nie musiała za dużo chodzic i spalać cennych kalorii. Nie martw się, niedługo tez będziesz wyglądała jak reszta moich podopiecznych, a może nawet i lepiej. Jeżeli czegoś będziesz potrzebować, dzwon.-powiedziała, wskazując na przycisk zamieszczony nad łóżkiem-Miłego tycia.
      Godzinę później Ola została zawołana na kolację. Co prawda lokatorki mogą jeść kiedy tylko chcą, ale podstawowe 3 posiłki zawsze odbywają się o tej samej porze i składają się z bardzo kalorycznych 3 dań. Ola udała się do wielkiego pomieszczenia zwanego jadalnią, gdzie zastała już zdecydowaną większość dziewczyn. Brunetka zajęła miejsce w rogu sali obok jednej z ,,mniejszych” koleżanek.
      -Cześć-odezwała się dziewczyna-Widzę, ze jesteś tutaj nowa. Mam na imię Liv, a ty?
      -Jestem Ola.-powiedziała niepewnie niebieskooka.
      -Nie martw się, niedługo tez staniesz się posiadaczką takiego brzucha-powiedziała gładząc się po tłustej oponce-Ja na początku miałam dokładne taką samą figurę jak ty, a po trzech miesiącach spasłam się do tego momentu, który widzisz.
      Ola była w szoku. Nie wierzyła, ze w 3 miesiące można uchodowac takie sadełko. Dodało jej to otuchy.
      Oli bardzo dobrze rozmawiało się z Liv. Czuła, ze znalazła nową przyjaciółkę. Nagle stół w jadali zaczął sie trząść. Widocznie nikt poza Olą nie zwrócił ma to uwagi, ale brunetka była widocznie zdziwiona. Rozejrzała się po sali i zobaczyła stojącą przy drzwiach blondynkę. Była tak gruba ze jej biodra ocierały się o drzwi. Dziewczyna lekko posuwała biodrami, aby nie zaklinować się w przejściu. Ola patrzyła na nią z podziwem. ,,Chce być taka jak ona”-pomyślała.
      ——
      Jak myślicie, kontynuować?

  22. Kontynuacja

    Od przyjazdu Oli minęły dwa tygodnie. Młoda Polka zdąrzyła już zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Przez pierwsze kilka dni postanowiła pozwiedzać Londyn, natomiast później wzięła się ostro za siebie. Brunetka nie przestawała jeść. Nawet gdy czuła się już pełna opychala się fast foodami i łakociami. Z dnia na dzień jej spodenki stawały się coraz ciaśniejszy, a bluzeczki coraz mocniej podwijały się do góry odsłaniając rosnący brzuszek. Ola nie wierzyła, ze w ciągu dwóch tygodni jest w stanie przytyć aż 4 kilogramy. Było to dla niej nie do pojęcia. Czuła się wspaniale, zwłaszcza, ze inne lokatorki podziwiały jej osiągnięcia.
    -Wow, jeszcze miesiąc i mnie prześcigniesz!-śmiała się Liv klepiąc Olę po coraz bardziej obfitym brzuszku.
    *miesiac pozniej*
    Jak się okazało, co miesiąc w domu odbywało się tzw. ,,wielkie warzenie” podczas którego dziewczyny zakładały swoje ubrania sprzed miesiąca i stawały na wadze prezentując swoje ostatnie osiągnięcia. Gdy Ola przygotowywała się na tę uroczystość przeżyła szok: jej szorty, które jeszcze miesiąc temu były ciut za luźne teraz trzeszczały na jej tłuściutkim tyłeczku. Czuła ze gdy tylko usiądzie, pękną. Do tego gdy tylko próbowała je zapiać guzik wystrzelił uderzając w Liv, która przyszła właśnie po swoją przyjaciółkę.
    -Auć!-wykrzyknęła-Co to było.
    -Guzik od moich spodni-powiedZiala Ola rumieniąc się.
    -Wow, Laska ale się roztyłas! Nie wierze ze jesteś tutaj tylko miesiąc! Masz naprawdę pokaźny brzuszek! Chodź, idziemy się zważyć.
    Wielkie warzenie odbywało się w halu głównym. Ola niepewnie weszła na wagę. Widziała jak wszystkie dziewczyny patrzą się na nią z podziwem. Wyglądała już jak niektóre dziewczyny, które zaczely swoją przygodne 3 miesiące wcześniej. Niebieskooka brunetka spojrzała w dół. Nie mogła uwierzyć. Waga pokazała 68 kilogramów! W miesiąc przytyła 12kg! Ola czuła się z tym wspaniale. ,,W następnym miesiącu muszę przytyć jeszcze więce!”-pomyślała.
    Ola z dnia na dzień pochłaniała coraz więcej jedzenia. Niekiedy potrafiła zjeść jednego dnia ponad 10 tysięcy kalorii. Stawała die coraz grubsza. Koleżanki z pokoi obok postanowiły oddawać jej swoje stare ubrania, bo jej stare powoli pękały w szwach.

  23. To już raczej ostatnia cześć na dzisiaj.
    —-
    Po 4 miesiącach Ola wzbudzała podziw każdej lokatorki. Tyła tak szybko, że nie nadąrzała kupywać nowych ubrań. Większość koleżanek nie miało już ciuszków w jej rozmiarze, wiec brunetka bardzo często chodziła w bieliźnie, która swoją drogą wpjała się w jej tłuściutkie ciało. Przez swój dotychczasowy pobyt w Londynie Ola przytyła ponad 30 kilogramów. Nikt nie mógł uwierzyć, że można aż tak szybko przybierać na wadze. Przy niewielkim wzroście dziewczyny każdy dodatkowy kilogram był doskonale widoczny. Koleżanki zazdrościły Oli tak szybkiego przyrostu masy, ale mimo to świetnie się dogadywaly. Jedyną osobą, która patrzyła na niebieskooką brunetkę spode łba była Jessica-najgrubsza lokatorka domu. Dziewczyna czuła się zazdrosna. Ona czekała 3 lata, aby utyć do takich rozmiarów, aby nie mieścić się w drzwiach, a Ola mogła stać się grubsza od niej nawet za kilka miesięcy.
    *dwa miesiące pozniej*
    Nastał dzień wielkiego warzenia. Wszystkie dziewczyny zmierzały ospale do halu głównego. Podłoga trzęsła się pod ciężarem stąpających ciężko otyłych młodych kobiet. Na samym przodzie stała Ola. Miała na sobie rozerwane spodenki i koszulkę kończącą się tuz pod biustem. Ola przez ostatnie dwa miesiące utyła tak bardzo, że trudność sprawiało jej nawet wstanie z łóżka. Ostatnio zaklinowała się nawet w krześle na stołówce. Piękna brunetka stanęła na wagę i ujrzała…115kilogramow! Dziewczyna nie mogła w to uwierzyć. Nigdy nie przypuszczała ze spasie się aż tak bardzo. Jessica patrzyła na nią z zazdrością. Ola całkiem niedługo może doścignąć ją w rozmiarach. Już była jedną z grubszych dziewczyn, a była jedną z lokatorek dopiero pół roku. Dziewczyna postanowiła ostro wziąć się za siebie. Nie wiedziała jednak, ze Ola tez nie zamierzała próżnować.
    Następne 3 miesiące Dziewczyna spędziła na jedzeniu. Pochłaniała jeszcze więcej kalorii i tyla coraz bardziej. Co lepsze namówiła Liv do tego, aby rozniez przejęła jej ,,dietę” i jadła na potęgę. Na kolacji prosiły o dodatkowa porcje wszystkich trzech dań, a następnie kładły się spac, aby sadełko dobrze się zawiązało.

  24. Od przybycia Oli do ,,domu Feede” minął rok. Wszystkie lokatorki zmieniły się nie do poznania. Były conajmniej dwa razy grubsze niż 12 miesięcy temu. Największy postęp zrobiła Ola. Ważyła już 175 kilogramów i nie przestawała przybierać na wadzę. Ogromne sadło trzęsło się przy każdym kroku. Brunetka mogła zapomnieć o siedzeniu na krześle z poręczami i kąpieli w wannie. Jej gabaryty już na to nie pozwalały. Do tego czuła, ze niedługo mogła przestać mieścić się w niektórych węższych drzwiach, ale zupełnie jej to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, motywowało ją to do tego, aby paść się dalej. Dziewczyna uwielbiała leżeć na łóżku ze swoją najlepszą przyjaciółką Liv i obrzerać się bez opamiętania. Liv swoją drogą tez niesamowicie utyła, jednak nie dorównywała Oli.
    -Widziałaś ostatnio Jessice?-spytała Ola
    -Trudno jej nie zauważyć, jest najgrubszą osobą jaką w życiu widzialam!
    -Musi już przechodzić przed drzwi od stołówki bokiem. Nie może siedzieć na zwykłych krzesłach, bo nie utrzymują jej grubego cielska.
    -Ahh ciekawe, czy dojdę kiedyś do takich rozmiarów-rozmarzyła się Ola.
    -Patrząc na twoje postępy możliwe ze już niedługo-powiedziała Liv klepiąc Olę po jej tłustym sadle.
    -Ojej juz pora kolacji.
    -Nie dam rady nic zjeść, dopiero wciągnęłyśmy 8 paczek chipsów.
    -Przestań, co to dla nas. Musimy dbać o nasze brzuszki.-powiedziała Ola usiłując podnieść swoje obfite ciało z łóżka.
    Na stołówce czekały już na nie wszystkie dziewczyny. Ola i Liv zasiadły na swoich stałych miejscach. Obie siadając usłyszały głośne stęknięcia krzesła. Nikogo to co prawda nie zdziwiło, ponieważ każda ze starszych lokatorek słyszała to samo w dzień w dzien. W domu nie mieszkała już osoba, która wazylaby mniej niż 100kilogramow.
    -Ola, masz może jeszcze jakieś stare ubranie?-spytała Claudia, jedna z nowszych lokatorek.-straszliwie Utylam i w nic się nie mieszczę-powiedziała klepiąc się po rosnącym sadełku.
    -Powinnam coś znaleźć, ale nie jestem pewna czy mam cokolwiek, co nie jest popękane.-odpowiedziała niebieskooka.
    -Musimy wybrać się niedługo na zakupy. Nie mamy już nic w rozmiarze zbliżonym do tego, który powinnysmy nosić.-stwierdziła Liv.
    -Masz rację, w nic się nie mieszczę.-odparła Ola.
    Nagle usłyszała trzask i runęła na ziemię z chukiem. Krzesło na którym siedziała brunetka połamało się pod jej ciężarem. Dziewczyna leżała na ziemie nie do końca wiedząc o co chodzi. Wszystkie kierowały wzrok właśnie na nią.
    -Ojej… czy ktoś mógłby pomoc mi wstac? Sama chyba nie dam rady.

  25. Wiele dziewczyn poczułoby się głupio po tym, jak roztrzaskało się pod nimi krzesło, ale Oli to nie zraziło. Wręcz przeciwnie, czuła się z tego powodu dumna i zamierzała tuczyć się dalej. Nabierała masy w zaskakująco szybkim tempie. Coraz więcej przedmiotów nie wytrzymywało jej ciężaru. Nawet łóżko było niebezpiecznie ugięte i sugerowało, ze zawali się przy następnym dodatkowym kilogramie. Podłoga dudniła przy każdym kroku dziewczyny, a meble dookoła zaczynały się trząść. Brunetka stała się tak gruba, że ledwo mieściła się w drzwiach. Któregoś razu zaklinowała się w wejściu pod prysznic.
    Ola nie była jedyną lokatorką, która tak się spasła. Mało która lokatorka była w stanie usiąść na zwykłym, drewnianym krześle nie załamując go. Wszystkie mogły pochwalić się olbrzymimi, mięciutkimi brzuchami.
    Ola codziennie starała się zjadać minimum 10 tysięcy kalorii, aby rano moc spojrzeć w lustro i zobaczyć jak przez noc urosło jej sadło. Nie było chwili, w której dziewczyna przestawała jeść. Nawet podczas kapieli zajadała się cukierkami i innymi słodyczami. Nie było nawet mowy, aby ubrania sprzed miesiąca nadal na nią pasowały. Spodenki i spódniczki trzeszczały, a niekiedy nawet pękały w szwach. Blzki odsłaniały jej tluste, wylewające się sadło, które trzęsło się przy każdym kroku. Z dnia na dzień coraz trudniej przychodziło jej wydostanie się z pokoju. Biodra ocierały się o przejście. Jeszcze centymetr więcej w pasie i nie ma szans aby przeszła przez drzwi.

  26. Któregoś razu Ola obudziła się czując, ze spada. Usiadła będąc pewna, ze to tylko sen, jednak gdy otworzyla oczy zorientowała się, że naprawde spadała. Łóżko nie wytrzymywało już jej ciężaru i załamało się. ,,Musiałam mocno utyć przez noc”-pomyślała brunetka. Poklepała się po brzuchu i z trudem wstała. Spojrzała na zegarek. Był juz ranek. Ola postanowiła powiadomić Caroline o tym incydencie, aby ta jak najszybciej pogla zamówić nowe, bardziej wytrzymałe łóżko. Zaczęła przeciskać swoje opasłe ciało przez drzwi i nagle… zaklinowała się. Nie była wstanie ruszyć się ani do przodu ani do tylu. Utknęła.

  27. Pomimo starań Ola nie zdołała się wydostać. Zaklinowała się na dobre.
    -Dziewczyny, pomóżcie!!-krzyknęła.
    Minęła chwila zanim którakolwiek wyszła ze swojego pokoju. Niektóre jeszcze spały, inne potrzebowały chwili, aby podnieść się z łóżka, a jeszcze inne też miały już mały problem z wyjściem z pokoju.
    -Ola?! Jak fo się stało?!-dziwiła się Liv, ktora jako pierwsza pojawiła się na korytarzu.
    -Jestem już aż tak gruba… Do tego połamałam łóżko…
    -czekaj, pomogę Ci wyjść.-powiedziała Liv poczym pociągnęła przyjaciółkę za ręce. Brunetka ani drgnęła.
    -Zawołam resztę-zasugerowała blondynka.
    Dziewczyna otworzyła drzwi do kilku pokoi i poprosiła inne lokatorki o pomoc. Po chwili na korytarzu było już tłoczno. Wszystkie były pod dużym wrażeniem. Doskonale wiedziały, ze Ola naprawdę bardzo mocno się roztyła, ale nie przypuszczały, ze utknie w drzwiach, w których jeszczze wczorajszego wieczoru się mieściła (co prawda z trudem).
    Aby wyciągnąć Olę potrzebne były olejki. Nasmarowane mimi biodra i boczne części brzucha brunetki, aby łatwiej było jej się wyślizgnąć. Dopiero wtedy udało jej się wydostać. Nagle z pokoju wyszła Caroline-właścicielka Domu.
    -coś się stało?-spytała zaspana
    -Nic takiego… po prostu zaklinowałam się w drzwiach. Przepraszam za zamiesZanie…-powiedziała speszona Ola.
    -Nie mogę uwierzyć w to, ze jesteś już taka spasiona.-powiedziała Caroline głaszcząc niebieskooka po pokaźnym tłustym brzuchu.
    -Do tego połamałam łóżko…
    -nie przejmuj się tym-przerwała jej właścicielka-zamówię nowe, lepiej przystosowane do twojej masy.
    -To co, idziemy na śniadanie?-spytała Liv zmieniając temat.
    -Oh tak, od tego wszystkiego okropnie zgłodniałam-powiedziała Ola.

  28. pomysł
    dziewczyny poszły na śniadanie,gdy Ola chciała zająć swoje miejsce ale nie mogła wcisnąć się w siedzenie.
    Okazało się że Ola tak utyła przez noc tak że nie mieściła się w swoje krzesło.
    dziewczyny przeniosły kanapę z holu i ola usiadła,kanapa zatrzeszczała ale wytrzymała,ola zabrałą sie do jedzenia.zanim cos poczula w brzuchu minelo pol godziny .zeby sie najadla minelo 2 i pol godziny ola poszla sie polozyc poniewaz nowe lozko juz przyszlo.za 20 min obudzila sie i znowu byla strasznie glodna,jakby nic nie jadla.

    kontynuowac dalej czy nie

  29. przyszło lato,bylo goronco ,ale naszczescie w budynku bylo mnustwo klimatyzacji,wiec dziewczyny nie odzczuwaly goronca ,od tamtego czasu ola przytyla 20 kg,poszlo jej to w dupe,jadla codziennie okolo 15 tys kalori,liv tez dala w palnik,wazyla teraz 230 kg ale i tak nie dorastala oli do piet,ale nawet ola nie byla najwieksza bo z dziewczyn najwieksza jest jessica wazy 330 kg i praktycznie juz nie tyje , bo sie nie da wiecej musiala by caly czas tylko jesc,gdy dziewczyny chcą się poopalac moge isc na specjalne solarium dla ich gabarytow albo lece po 2 w samolocie na wyspe gfdzie nie ma nikogoi nikt nie bedzie sie z nich smial

    moze teraz autor cos napisze

    1. Zazdrościsz? Masz ty w ogóle rozum i godność człowieka, że tak piszesz? Polakom nigdy kurła nie dogodzisz. Pewnie sam jesz pizzę z gunwem i gardzisz hawajskom.

  30. Te ,,kontynuacje” opowiadano nie napisane przez prawdziwego autora są tak okropnie i wręcz żałosne niespójne jakby pisała je osoba poniżej 10 lat

  31. Zaraz, zaraz, ja myślałem, że w tym wątku wszystko wolno i nic nie ma prawa być krytykowane. Czyli jednak istnieje jakaś granica żenady, której nawet Blogofeederowi Pisarze nie przekroczą? :O Ciekawe, doprawdy, ciekawe… 😂

    Tag jag by ciegawe…

    1. Mała poprawka do mojej wypowiedzi nick który według mnie jest powiązany to wroubelek a nie wrubelek sory za pomyłkę

  32. przepeaszam ze tak długo nie było kontynuacji
    ——
    *dwa miesiace później*
    Ola kroczyła przez lotnisko ściągając na siebie spojrzenia innych. Postanowiła odwiedzić swoich rodziców w Polsce.
    Miejsca w samolocie wykupywala już dwa miesiące wcześniej. Specjalnie rezerwowały trzy, ponieważ nie wiedziała jak bardzo rozrośnie się jej ciałko przez ten czas. Zdziwiła się jak małe potrafią być samoloty. Przeciskanie sie pomiędzy siedzeniami stanowiło dla niej wyzwanie i zajęło mnóstwo czasu. Na szczescie na pokładzie znalazł się pewnie niezwykle miły młody mężczyzna, który zechciał jej pomóc.
    Ola byla bardzo zesresowana. Jej rodzice wiedzieli jak bardzo dziewczyna się roztyła, ale nie wiedziała, czy przygotowali dom na jej odwiedziny.
    Gdy brunetka wsiadła do samochodu rodziców nie była w stanie Zapiąć pasów.
    -Córciu, jak ty się utuczyłaś!-powiedziała mama.
    -Taaa… zdaje się ze przybralam kilka kilogramów.-odpowiedziala niewinnie brunetka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *