Fashion first! – plus size

Zapraszam do obejrzenia galerii, a jednocześnie mini poradnika dla dziewczyn, jak ubierać się mając nadwagę lub otyłość.

Pewnie część osób pomyśli, że to żart i że to pewnym sensie jakiś antyporadnik. Otóż nie! Wszystko co tutaj umieszczam jest szczerą prawdą i bez ściemy uważam, że dziewczyny mogłyby się częściej tak ubierać i według mnie w takich ubraniach wyglądają naprawdę niesamowicie seksownie.

Jednocześnie dziewczyny mogą być pewne, że jeśli mają dodatkowe kg, to w kontaktach z facetem, który to uwielbia, taki ubiór niesamowicie rozbudzi jego wyobraźnię i zadziała na zmysły 🙂

Ogólnie rzecz biorąc poradnik sprowadza się do tego, że jeśli masz ubranie, w którym uwielbiasz chodzić, ale tak przytyłaś, że ledwo się mieścisz – to mimo wszystko powinnaś nadal w nim chodzić! Nie słuchajcie ludzi, którzy mówią, że to nie jest w dobrym tonie i że najlepiej to nadwagę ukrywać i chodzić można tylko w workowatych ciuchach.

1.  Zacznijmy od czegoś klasycznego. Powiedzmy, że chcesz założyć swoją elegancką sukienkę, ale od czasu kiedy ostatni raz miałaś ją na sobie przytyłaś co najmniej 20 kg i na Twoim brzuszku zrobiła się naprawdę ogromna opona. Co prawda sukienka jest elastyczna, ale brzuszka nie da się ukryć. Co zrobić w takim przypadku? Oczywiście założyć sukienkę i się nie przejmować! Krągłości w obcisłych sukienkach wyglądają niesamowicie i zdecydowanie jest na czym zawiesić oko! Ja daję okejkę!

tumblr_od53e9mruo1ve8hyfo1_540

2. Chcesz isć na bardzo uroczystą imprezę, np. na wesele. Twoja ulubiona sukienka podkreśla Twoją oponkę, która niedawno urosła, a nie masz kilkuset złotych na nową sukienkę. Każdy ma prawo dobrze się bawić, w każdym rozmiarze!

ita8

3. Teraz najbardziej uniwersalny ubiór ze wszystkich – dopasowane jeansy + biały obcisły t-shirt. Niektórzy mówią, że w białym mogą chodzić tylko szczupli, bo pogrubia. No i co z tego? Ważne, że jest ładnie! Nawet jeśli Twój brzuszek zrobił się taki krąglutki, że ma ochotę wyskoczyć spod t-shirta, a do tego co chwilę koszulka podchodzi do góry, a cała oponka się trzęsie jak idziesz – to nie powinnaś rezygnować z tego zestawu! Nie dość, że jest to proste i pasuje do wszystkiego, to jak dla mnie taki ubiór jest jednym z najseksowniejszych możliwych – mimo, że tak prosty! Aż oczy mi się świecą :3

img1

4. Twoja ulubiona wakacyjna koszulka odsłania brzuszek, ale teraz wyhodowałaś na nim tłustą oponkę? Boisz się, że nie wypada jej teraz zakładać? Wręcz przeciwnie! Taki look na lato jest świetny! Oponka to żadna przeszkoda w noszeniu koszulek z odkrytym brzuchem w lato. Jedne dziewczyny odsłaniają go mniej, inne bardziej – za granicę można przyjąć to, czy widać pępek. Mimo, że ja najchętniej oglądałbym go odsłoniętego, to za granicę dobrego smaku można uznać, jeśli go nie widać. W takim przypadku dziewczyny z tłustym brzuszkiem jak najbardziej mogą go pokazywać 🙂 Wiem, że to kwestia odwagi, ale myślę, że warto spróbować się przełamać.

11873689_874246285984356_7048147304418620666_n.jpg.25d4c717b5cfec95c3bbccbdff8ef8b0

5. Jeśli akurat zbliża się zima, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ubrać obcisłą koszulkę z długim rękawem. Dzięki temu nawet w taką porę roku można zaprezentować swoje krągłości.

tumblr_of3v71HuE21uevo78o1_1280

6. Nie wiem czemu, ale podoba mi się jeśli dziewczyna ubiera się na tyle swobodnie, jakby kompletnie zapomniała o tym, że ma tłustą oponkę 🙂 Taka bijąca pewność siebie jeszcze dodaje uroku. Poniżej zdjęcie włoszki, która czuje się tak samo sexy, jak kilkanaście kg temu. Wygląda jak typowa insta-girl, z tą różnicą, że ma tłusty brzuszek 🙂

tumblr_nrl6jk3NOz1u8v4hlo1_500

7. Po domu też obowiązują jakieś fashion – zasady. Wiadomo, że luźny ubiór jest bardziej wskazany, ale też może bardziej śmiało odsłaniać. Ważne, żeby ciuchy nie były zbyt wyciągnięte, nie miały dziur i ogólnie, żeby było schludnie. Gdybym akurat szedł w odwiedziny do koleżanki w celu np. powtórki przed egzaminem z matematyki i przy drzwiach zastałbym taki widok, to byłbym bardzo miło zaskoczony, delikatnie to ujmując 🙂

tumblr_nlqb29p1yr1tm2urzo1_1280

8.  Tutaj kolejna luźna kreacja domowa 🙂 Jak dla mnie odlot 🙂 Przyznać się, która dziewczyna tak chodzi po domu 🙂

tumblr_nosb1afp2S1thxkhko1_1280

W komentarzach piszcie jakie Wy wyznajecie fashion – zasady 🙂 Zarówno u siebie jak i te, które podobają Wam się u innych! 🙂

Szukam / Poznam vol. 2

Jak wszyscy wiecie, najpopularniejszy wpis na blogu to właśnie Szukam / Poznam. Pomysł sprawdził się świetnie i myślę, że trzeba go kontynuować. Niestety w pierwszej wersji wpisu jest już tyle komentarzy, że ciężko odnaleźć ogłoszenie, które nas zainteresuje. Wychodząc temu na przeciw tworzę nową wersję, która w założeniu będzie bardziej uporządkowana i przejrzysta i będą obowiązywać osobne zasady publikowania w tym wątku, o czym za chwilę.

Dla przypomnienia – wątek ten służy do poznawania osób, którym podobają się krągłości, lub same je posiadają i poszukują ich amatorów. Oczywiście też dla tych, którzy chcą poznać osobę z fetyszem w tematyce bloga, lub taką, która to akceptuje, bo dobrze wiemy, jak trudne to jest w prawdziwym życiu. Z głosów, które do mnie dochodzą, sporo osób poznało się właśnie na tym blogu i zawiązały się z tego całkiem ciekawe znajomości. Zwróćcie też uwagę na tematykę bloga, tak żeby nie było zdziwienia, że napisał do mnie feeder, a ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego. To, kogo szukacie, możecie zamieścić w opisie.

Wracając do zasad – chciałbym, żeby ten wątek służył jedynie do zamieszczania wpisów o sobie. Każdy wpis będzie musiał zawierać kontakt do jego autora, inaczej zostanie usunięty. Skoro we wpisie będzie kontakt, bez sensu będzie odpisywanie na niego „odezwij się do mnie”, lub „chętnie Cię poznam, napisz”. Jeśli ktoś będzie chciał się poznać, odezwie się przez podany email lub nr GG, lub Skype. Jeśli nie chcesz podawać swojego prawdziwego maila lub numeru, załóż konto specjalnie w tym celu – problem rozwiązany. Każdy z komentarzy będzie musiał zawierać też wiek i płeć (chyba, że wynika z imienia). Również będzie trzeba zamieścić informację o posiadanym fetyszu, lub jego braku. Na koniec, wpisy mogą zamieszczać tylko osoby, które ukończyły 15 lat. Również wpisy mające na celu kontakt z młodszymi osobami będą kasowane. Przypominam też, żeby swój email umieszczać w treści wpisu, bo to, co jest widoczne w okienku na maila podczas dodawania komentarza, nie jest widoczne dla odwiedzających stronę. Również wpisy, które wykraczają poza normy etyczne, lub obrażają inne osoby, będą kasowane. Jeśli będzie to możliwe będę wpisy edytował/moderował, w razie jeśli ktoś się pomyli, a ja to zauważę. Jeśli już zamieściliście swój wpis w poprzednim Szukam / Poznam, napiszcie tutaj też! Wtedy będzie wiadomo, że nadal wpis jest aktualny i chcecie kogoś poznać! 🙂

Wzór:

Imię: Anka (nieobowiązkowe, wtedy podaj płeć)
Płeć: kobieta (nieobowiązkowe, chyba, że nie ma imienia)
Wiek: 22 (obowiązkowe)
Miasto: Katowice (nieobowiązkowe)
Wzrost: 170 cm (nieobowiązkowe)
Waga: 95 kg (nieobowiązkowe)
Fetysz: FA / feeder / feederka / gainer / feedee / mutual gainer / foodee / brak (obowiązkowe)
Szukam: dziewczyny / chłopaka (nieobowiązkowe)
O mnie/Zainteresowania: opisz siebie, jakiej osoby szukasz, czym się interesujesz, jakie masz hobby, czym się zajmujesz w życiu (dowolne, nieobowiązkowe)
Email/GG/Skype/itd: misiek@misiek.pl (obowiązkowe, jedno lub więcej z wybranych, email wpisujcie tutaj, nie w okienku obok komentarza)

Szybka ściągawka dla przypomnienia:

FA – fat appreciator, fat admirer – osoba, której podobają się dziewczyny, lub faceci z większą ilością kilogramów. Najbardziej łagodna wersja upodobań, bo myślę, że tego nawet fetyszem nie można nazwać
feeder / feederka – osoba, której podoba się jak tyje jej/jego partner/partnerka i lubi ją/jego karmić
feedee – dziewczyna, która lubi tyć, lub jak tuczy ją jej partner/partnerka
gainer – facet, który lubi tyć, lub jak tuczy go jego partnerka/partner
mutual gainer – jednocześnie feeder / feederka + gainer / feedee, określenie dotyczy zarówno facetów, jak i dziewczyn
foodee – osoba, która uwielbia jeść i sprawia jej to wielką przyjemność, ale nie zależy jej na tym, żeby przytyć, lub dzieje się to jako skutek uboczny

 

Życzę Wam wspaniałych nowych znajomości! 🙂

fit2fat2fit

Pewnie pamiętacie trenera personalnego o imieniu Drew Mannings, który zdobył popularność dzięki temu, że przytył kilkadziesiąt kg, żeby zobaczyć jak to jest być grubym i żeby udowodnić swoim klientom, że schudnięcie wcale nie jest trudne. Chciał przejść przez to sam. Oczywiście jego przygoda zakończyła się sukcesem i stał się dość popularny. Co najlepsze, okazało się, że wielu dziewczynom spodobał się w ‚większej’ wersji – jako misiek z brzuszkiem 🙂 Najbardziej niesamowite jest to, że w pierwszym tygodniu przytył 5,5 kg, a w pierwszym miesiącu łącznie 10 kg!

Fit2Fat2Fit : The Journey of Drew Manning

Jego śladem poszedł też Paul PJ James, który już akurat nie stał się aż tak popularny, ale nadal udało mu się osiągnąć ten sam cel.

Fat and back – Paul PJ James

To są tylko urywki dla przypomnienia; pełne wersje tych filmów gdzieś na pewno krążą w internecie.

Ale teraz najlepsze! Jak się okazało Drew Mannings patronuje kolejnej edycji tego programu – tylko tym razem tyją kobiety – trenerki fitness.

Episode 6, Katie:

https://mega.nz/#!UREyAZIC!a8OAJXjpfyoOXWkJxOi0lwIDqkueXAC8HglV7En02Fc

Episode 7, Carrie:

https://mega.nz/#!1QNQxJJR!i1HjuTau2AG_EEF5vwn2kK4ri-lbX77Mb2pc-SI8iB0

Episode 8, Fallon:

https://mega.nz/#!ZV1TGK4I!I__McYuLpcc3w16tkRTxwpv1pbDp9fY8rpit1Yv2rvo

Niestety trzeba pobrać, ale jakość full HD, to pełne odcinki tej serii. Nie wiem jak Wy to oceniacie, ale wg mnie dziewczynom poszło dość słabo (celem każdej z nich było przytycie prawie 20 kg) i strasznie marudziły w trakcie 😀 Ale tak czy siak, chyba fajnie, że powstała taka kontynuacja. Czekam na Wasze opinie, co myślicie na ten temat. Jak dla mnie Drew Mannings to jest gość i ciężko już go przebić 😀 W każdym razie mam małą misję dla Was! Może komuś z Was uda się odnaleźć w internecie dietę (tą na przytycie oczywiście), którą stosował Drew i wrzuci ją tutaj na bloga? Jej skuteczność jak widać była niesamowita, więc byłoby to cenne znalezisko!

Pozdrawiam!

 

 

Kompulsy

Dzisiaj chciałem się z Wami podzielić pewnym odkryciem, którego niedawno dokonałem. Otóż odkryłem pewną społeczność, która wzbudziła moje niemałe zainteresowanie. Mianowicie jest to grupa osób, które określają się jako „kompulsywni żarłocy”, lub mówią, że cierpią na „kompulsywne objadanie się” i mają „niepohamowany apetyt”. Na czym to polega? Myślę, że nazwa mówi sama za siebie – osoby takie mają napady głodu i potrafią w ciągu kilku godzin wcisnąć w siebie kilka a nawet 10 tysięcy kcal! Po prostu nie mogą przestać jeść, objadają się do oporu. Co to ma wspólnego z nami? Ano trochę ma. Zacząłem się po prostu zastanawiać co by się działo, gdybyśmy nawzajem wiedzieli o swoim istnieniu. Ludzie z kompulsami uważają, że to coś złego tyle jeść, boją się, że przytyją i starają się z tym walczyć (temat dotyczy głownie dziewczyn). Dla nas to styl życia! Czerpiemy z tego przyjemność! Lubimy jeść i według nas nie ma nic złego, że ktoś czerpie przyjemność z jedzenia i je ponad limit. W internecie można znaleźć na różnych forach rozmowy na ten temat. Oto ukrywki niektórych z nich, aby uzmysłowić Wam na czym to polega i jakie nimi kierują uczucia:

„Nie jestem tutaj pierwszą dziewczyną, która przyznaje się do tego, ze kompulsywne objadanie się to także jej problem.
Posłuchajcie co dziś zjadłam (i o dziwo jestem jeszcze głodna):
kanapka z jajkiem
duży snickers (85 g)
2 marsy
2 bajaderki
130 g krówek (taka mała paczka)
2 bułki słodkie
zapiekanka
muszelka (takie duże ciastko z dżemem)
kajzerka z ziarnami
10 pierogów ruskich polanych smażoną cebulką
kilka śliwek
i o ironio – duża butelka coli light 😉
Wiecie co? Jeszce muszę coś zjeść. Muszę… To jest silniejsze ode mnie.”

„Hej, mogę się przyłączyć? 🙂 Mam kompulsy od nastoletnich lat… Uwielbiam jeść, po kryjomu i dużo, zwłaszcza w nocy. Nigdy nie miałam „braku apetytu”, nie wiem jak komuś może „nie chcieć się jeść”.
To, że nie utyłam do 100 kg to zasługa ograniczonego budżetu..
We wtorek miałam kompuls, a raczej zamierzone obżarstwo (od rana do wieczora).. Zjadłam aż 7500 kalorii! (tak w skrócie to cała pizza, 300gramowa czekolada, kilka paczek różnych ciastek, batoniki, kanapki itp.)”

„Nie wiem, czy jestem głodna, czy nie. Nieważne, i tak jem. Nawet jak jest mi już niedobrze (tak, jak wczoraj) to wpycham w siebie więcej i więcej. (…) W zimie 2008 w ogóle nie potrafiłam tego kontrolować. Czasem po 3 dni z rzędu moje wieczory wyglądały tak: pączek, pączek, pączek, gofer, gofer, gofer, gofer, gofer, gofer, bita śmietana, czekolada, czekolada, ciastka, cukierki, kanapka. Brzuch miałam niesamowity. „

Ta społeczność ma nawet swoje własne forum: http://kompulsywnizarlocy.org ale obawiam się, że może już być nieaktywne, choć można tam znaleźć naprawdę sporo historii z życia wziętych. Nie wiem jak Wy, ale mnie zawsze kręciły sytuacje w stylu „Ale się objadłam, masakra… ale mi brzuch wywaliło…! Zaraz pęknę…. ummm Misiek, będziesz jadł ten ostatni kawałek pizzy jeszcze? :3 ” albo „Ale jestem pełna….wow… aaa gdzie położyłeś delicje? W sumie jak już wstajesz to weź przynieś lody :v” itd. 🙂

Myślę, że dziewczyny z kompulsami zdecydowanie odnalazłyby się w naszej społeczności i może dzięki temu odkryłyby jak czerpać przyjemność z tego, z czym do tej pory próbowały walczyć 🙂

Jestem ciekawy Waszego zdania na ten temat 🙂

Krótka notka – Festiwal Pizzy

Witajcie!

Dzisiaj tylko krótka, ale za to ważna informacja. Nie jest to żadna reklama, ale po prostu wydaje mi się, że nie możecie takiego wydarzenia przegapić! 😀

Nie twierdzę, że Pizza Hut to najlepsza pizzeria, ale nie to się tutaj liczy, bo chyba żadna inna nie organizuje Festiwalu Pizzy! Na czym to polega? Płacisz 26.95 zł i jesz BEZ LIMITU!

Festiwal trwa 5.01. – 29.02. Bierzcie swoich znajomych, dziewczynę, chłopaka i świętujcie Festiwal Pizzy! 😀

Jak wrócicie, pochwalcie się ile udało Wam się zjeść i zdradźcie jaka jest Wasza ulubiona pizzeria, gdzie najczęściej zamawiacie pizzę! 😀

Smacznego! 😀

https://pizzahut.pl/festiwal-pizzy/

Krótka notka – dosyta.blog.pl

Pamiętacie, jak kiedyś Wam opowiadałem o dziewczynie, która poznała swojego chłopaka na moim blogu i już mieszkają razem? Otóż jest teraz autorką bloga w tej samej tematyce! 😀 Nie będę więcej zdradzał, sprawdźcie sami!

http://dosyta.blog.pl/

Bardzo się cieszę, że takich miejsc w internecie przybywa! Blog oczywiście dodaję do rubryki „Zaprzyjaźnione blogi” na stronie głównej 🙂 Z tego miejsca pozdrawiam również Sensitive 🙂

https://madamesensitive.wordpress.com

Nowy blog nie tak łatwo rozkręcić. Największą motywacją są komentarze i interakcja z czytelnikami. Liczę na Was! Dziewczyny na pewno to docenią! 🙂

Opowiadanie – Klinika BMI

Natalia miała 20 lat i była studentką ekonomii w Krakowie. Bardzo lubiła to miasto, ale życie w ciągłym ruchu i stres na studiach odbijały się jej wyglądzie i zdrowiu. Zawsze podobały się jej krągłości i nie cierpiała tego, że sama jest szczupła. Kochała jeść, ale życie w biegu jej to uniemożliwiało. Kilka jej koleżanek ze studiów przytyło sporo na pierwszym roku. Ciągłe imprezy i jedzenie fast foodów po nocach przyniosło efekty. One same nie były z tego zadowolone, ale Natalia im trochę zazdrościła. Jej też przybyło kilka kg, ale nie na tyle, żeby ktokolwiek to zauważył. W dodatku dwie z tych koleżanek po tym jak przytyły, znalazły chłopaka. Nie od dzisiaj wiadomo, że faceci lecą na krągłości. Natalia pamięta jak jeszcze kiedyś była moda na szczupłe dziewczyny. Teraz wstyd się pokazać szczupłej na plaży czy basenie. Natalia planowała wakacje, ale wstyd się tak pokazać z płaskim brzuchem. Postanowiła, że coś z tym musi zrobić.
Wracając z zakupów, ktoś wręczył jej ulotkę z reklamą „Klinki BMI”.
– Reklamują, że leczą niedowagę, to może być ciekawe… – mruknęła pod nosem Natalia. – Śledzenie efektów i prywatny lekarz przez całą kurację! To coś dla mnie! Muszę się tam wybrać!

Dwie godziny później, przy recepcji „Kliniki BMI”:
– Dzień dobry, czy Pani u nas pierwszy raz?
– Tak, dostałam dzisiaj ulotkę.
– W takim razie zapraszam na darmowe badanie wstępne. Każda kolejna wizyta to koszt 200 zł, gdyż nasza placówka zatrudnia wybitnych specjalistów. Dobra wiadomość jest taka, że ulotki biorą udział w losowaniu, gdzie główna nagroda to darmowe wizyty przez rok.
– Super, w takim razie proszę mnie zapisać!

Dwadzieścia minut później w gabinecie:
– Dzień dobry Pani Natalio, Pani na badanie wstępne?
– Tak. Mój problem wygląda następująco… chyba jestem za szczupła i nie do końca mi się to podoba. Czy jest na to jakieś rozwiązanie?
– Tak, tym dokładnie zajmuje się nasza klinika – pomaganiem osobom z takim problemem jak pani. Zapewniam, że lepiej pani trafić nie mogła. Możemy przystąpić do badania?
– Jak najbardziej, jestem gotowa.
– Proszę dać palec, zrobimy szybkie badanie krwi, poczuje pani lekkie ukłucie. Komputer przeanalizuje próbkę krwi w ciągu 3 minut.
Natalia podała rękę, położyła palec we wskazanym miejscu i poczuła delikatne ukłucie. Doktor wcisnął kilka przycisków w celu uruchomienia urządzenia.
– Proszę się rozebrać do bielizny i wejść na wagę.
Natalia trochę się wstydziła, ale wiedziała, że to konieczne. Rozebrała się i stanęła bosymi stópkami na wadze.
– Waga: 65 kg, wzrost: 170 cm – odczytał wynik doktor. – Jeszcze kilka dodatkowych pomiarów – powiedział i centymetrem krawieckim zmierzył Natalii obwód brzucha pod pępkiem, talię, udo, łydkę, ramię, biust i pośladki. Wpisał do komputera. – Proszę stanąć obok tej ściany, zrobię pani zdjęcia z każdej ze stron. Każdy szczegół w dokumentacji lekarskiej będzie istotny i dzięki temu lepiej ocenimy postęp.

Natalia wykonała wszystkie polecenia doktora, ubrała się i usiadła na krześle. Wypełniła jeszcze formularz na temat jej trybu życia i diety. Trochę się martwiła przed, ale nie było tak źle!
– Pani Natalio, mam dla pani złe i dobre wieści. Złe są takie, że ma pani BMI równe zaledwie 22,5. Obecnie obowiązującym standardem jest co najmniej nadwaga przy BMI powyżej 25. Dobre wieści są takie, że z moich oszacowań i sugestii komputera wynika, że ma pani całkiem realne tendencje do tycia i możemy coś z tym zdziałać. Chce pani rozpocząć leczenie?
– Jak najbardziej. Chciałabym przytyć, ale nie udało mi się to do tej pory – powiedziała ze smutkiem.
– Gwarantuję, że nie będzie pani zawiedziona – powiedział z uśmiechem doktor.
W międzyczasie zadzwonił telefon doktora.
– Halo? Tak, właśnie ją przyjmuję, jest w moim gabinecie. Naprawdę? To wspaniale! Dziękuję za informację. – odłożył słuchawkę. – Mam dla pani świetną wiadomość! Wygrała pani roczną opiekę naszych specjalistów za darmo, gratuluję! – wykrzyknął doktor.
– Dziękuję, nie wiem co powiedzieć! – Natalia czuła, że wreszcie spełni się jej marzenie.
– Przejdźmy do konkretów. Do tej pory jadła pani zaledwie 2100 kcal dziennie, mimo że powiedziała pani, że je dużo! Mam dla pani na początek przygotowaną dietę 4000 kcal, opartą na makaronach, które są w diecie przynajmniej dwa razy dziennie. – Natalia strasznie się ucieszyła, bo zaznaczyła w formularzu, że uwielbia kuchnię włoską. – Otrzyma pani również naszego kucharza, który będzie gotował dla pani wszystkie posiłki, żeby mieć pewność, że żadnego pani nie pominie. Ma pani także do dyspozycji naszą taksówkę 24/7 za darmo, żeby było pani jak najwygodniej się przemieszczać. Będzie się z panią też kontaktował i odwiedzał panią nasz konsultant, który będzie o wszystko dbał. Proszę przyjść na kolejną wizytę za miesiąc, będzie pani w dobrych rękach! – powiedział zadowolony doktor i podał Natalii rękę.

Natalia wykonywała wszystko według zaleceń, dostawała codzienne dostawy posiłków, które były tak pyszne, że jej apetyt coraz bardziej narastał. Bardzo zaprzyjaźniła się z konsultantem Adamem, który często ją odwiedzał i pomagał jej wepchnąć w siebie kolejną porcję spaghetti, mimo że dopiero co jadła. Zaczynało się jej to coraz bardziej podobać.
Po miesiącu nadszedł czas na wizytę. Nie była już w stanie ubrać swoich spodni o rozmiarze 38, które miała na sobie ostatnio. Miała na sobie czterdziestkę, która była dość opięta.
– Witam panią, pani Natalio! Widzę zmiany na lepsze! Zapraszam na wagę.
Po ściągnięciu koszulki, oczom doktora ukazał się lekko odstający brzuszek Natalii. Do tego uda również urosły, jak i pośladki były coraz pełniejsze. Stanęła na wadze.
– O wow! 73 kg! – wykrzyknęła ucieszona – Jest pan najlepszy!
– Pani BMI wynosi 25,6. Ma pani delikatną nadwagę, gratuluję! – Natalia była wewnątrz bardzo z siebie zadowolona. – Czas na kolejny etap. Oto dieta 5000 kcal. Zmieniliśmy trochę jadłospis i dodaliśmy 1500 kcal dziennie samych fast foodów. Będzie się pani stołować w McDonaldach, KFC, Burger Kingach… fast foody to sprawdzona metoda oponkę na brzuchu – powiedziawszy to, poklepał Natalie po wystającym brzuszku, ponieważ nadal stała na wadze.
– Już myślałam, że ten moment nie nastąpi! Uwielbiam Maka i chętnie zastosuję się do tych zaleceń! – zaznaczyła z nieskrytą radością Natalia.
– Do zobaczenia za dwa miesiące!

W tym czasie apetyt Natalii poszybował w kosmos. Potrafiła iść do Maka tuż przed ogromnym obiadem i zjeść wszystko ze smakiem. Potem Adam masował brzusio, żeby się ułożyło i pomagał jej zjeść deser, zazwyczaj pół blachy ulubionego ciasta. Kochała uczucie pełnego brzuszka. Uwielbiała jeść mimo że była już pełna, to uczucie wręcz ją podniecało… Często zjadała więcej zestawów niż miała w rozpisce. Jej brzuszek potrzebował coraz więcej jedzenia, żeby ją zadowolić, a jej kucharz przynosił jej na co tylko miała ochotę. Brzuszek nie dość, że wylewał się już znad paska, to trząsł się jak szła. Co za zajebiste uczucie! Czuła się świetnie ze swoim ciałem i wystającą oponką. Najczęściej ubierała biodrówki i lekko przykrótką koszulkę lub sweterek, bo uwielbiała przyciągać spojrzenia swoim nowo nabytym, tłustym brzuszkiem.

Nadszedł czas kolejnej wizyty. Minęły kolejne dwa miesiące. Natalia weszła nieśmiało do gabinetu, ubrana tak, jak lubi najbardziej – biodrówki i sweterek. Czuła, że doktor będzie zdziwiony jak ją zobaczy. Nie myliła się. Weszła bezszelestnie.
– Dzień dobry panie doktorze – mówiąc to podeszła do biurka, a jej brzuch trząsł się jak tłusty kawał słoniny.
– Witam! Cholera jasna…! Ale się pani słodziutko roztyła! – Natalia zachichotała. – Proszę podejść – powiedział z uśmiechem doktor. Natalia stanęła tuz przed nim.
– Proszę podnieść koszulkę.
Zrobiła tak jak powiedział.
– Wow! – doktor oniemiał – Jakie się pani urocze rozstępy zrobiły! Dodają sporo uroku temu brzuszkowi, który swoją drogą wylewa się konkretnie! – Doktor położył ręce na jej oponce i przesunął je na boki. – Niesamowicie przyjemny w dotyku i mięciutki! Cudo! Wygląda pani niesamowicie. Sprawdźmy jeszcze wagę.
Natalia rozebrała się i swoimi uroczymi bosymi stópkami stanęła na wadze.
– 89 kg! Przybrała pani aż 16 kg sadełka od ostatniej wizyty! Cudowny wynik! Pani BMI wynosi już 30,8. Oficjalnie jest pani już otyła. A w pasie… 116 cm!
Jestem otyła – powtórzyła w myślach. – I jest mi z tym zajebiście! To sexy czuć swój brzuszek, jak wylewa się ze spodni i wiedzieć, że mimo że tak się wylewa, to i tak zaraz zjem dużą pizzę z colą i poprawię powiększonym zestawem w KFC i będę wtedy czuła mega rozkosz i błogość.
– Zapraszam na kolejną wizytę za trzy miesiące – powiedział doktor, udzielając wcześniej Natalii niezbędnych wskazówek. Nadal nie mógł wyjść z podziwu.

W międzyczasie Natalia polubiła gotować i już nie korzystała tak często z usług swojego kucharza. Gotowanie stało się jej nowym hobby. Choć nadal największą przyjemność sprawiało jej jedzenie. Roztyła się w szerz w biodrach i oponka zrobiła się jeszcze bardziej tłuściutka. Kiedy patrzyła w lustro, była cholernie zadowolona ze swojego wyglądu.

Nadszedł czas kolejnej wizyty w klinice. Natalia przywitała się z doktorem, a ten był zachwycony efektami. Waga pokazała już 104 kg…
– Panie doktorze, możemy pominąć dalszą część badania? Mój…yyy… chłopak czeka w samochodzie… – doktor uśmiechnął się szeroko – i właśnie mi stygną 2 zestawy z McDrive, bo wzięliśmy na drogę… bo jedziemy do pizzerii… – powiedziała nieśmiało Natalia, próbując ukryć lekki uśmiech.
– Wow! Wiedziałem, że taka śliczna dziewczyna długo nie będzie sama! Cieszę się niezmiernie i życzę wam wszystkiego dobrego! W takim razie myślę, że wizyty tutaj już nie będą potrzebne.
– Myślę, że nie, ale na pewno będę pana jeszcze odwiedzać, dziękuję za pomoc!
– Do widzenia pani Natalio! – odpowiedział zamyślony doktor.

Krótka notka – małe podsumowanie

Przyznam, że jestem niesamowicie zaskoczony wynikiem wpisu Szukam/Poznam. To mega sukces, bo wpis ma już ponad 27 000 odwiedzin! To prawie 3x więcej niż kolejny w rankingu wpis. Do tego, pojawiło się pod nim prawie 500 komentarzy! To pokazuje jaka jest nasza siła 😀 Myślę, że żaden blog o odchudzaniu nie ma takiego zainteresowania 😛

Zależało mi na tym, żebyście się poznali. Spotkali w realu. Pogadali o sprawach, o których z nikim innym byście nie porozmawiali. Myślę, że w pewnym stopniu mi się to udało i sprawia mi to ogromną radość. Znam nawet dziewczynę, która swojego chłopaka poznała tutaj na blogu i uwaga uwaga – mieszkają już razem! Jak dla mnie to niesamowite i w sumie fajnie mieć taką świadomość, że dzięki mnie coś na świecie zmienia się na lepsze! 🙂

Wiem, że nie piszę za często, ale to po prostu z braku czasu – wybaczcie! Ale przygotowuję dla Was coś wyjątkowego i zapewniam, że warto poczekać! Do zobaczenia niedługo! 🙂

Krótka notka – Zakaz śmieciowego jedzenia w szkołach

Temat w ostatnim czasie jest gorący. Pewnie każdy już o tym słyszał. Kto nie wie o co chodzi, niech przeczyta poniższy artykuł – myślę nic dodać, nic ująć. Podobnych artykułów można znaleźć więcej.

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/7432029,zakaz-sprzedazy-smieciowego-jedzenia-w-szkolach-uczniowie-na-przerwach-ida-na-hot-dogi,id,t.html

Mimo, że sam ze sklepiku szkolnego korzystałem od czasu do czasu, głownie ze względu na to, że albo brałem swoje kanapki do szkoły, albo kupowałem coś w sklepie po drodze, to zakaz jaki wprowadził nasz chory rząd jest czymś nie do pomyślenia. Niech Kopacz sama sobie wpierdziela to jałowe żarcie!

Teraz dzieciaki w ramach protestu przychodzą do szkoły z jedzeniem z McDonalda i z Hot Dogami ze stacji benzynowej. Jeśli ktoś chce być gruby, to nikt nie ma prawa tego zabronić, tak samo jak wyboru jedzenia, które jemy. Tylko niech nikt nie mówi, że dzieci nie są świadome co jedzą, wszystko to kwestia edukacji przez rodziców, każdy powinien mieć wolny wybór. Przyznam, że jestem mega oburzony tym zakazem i jestem też ciekawy co Wy myślicie na ten temat. Czekam na Wasze komentarze! 🙂

Krótka notka – relacja z wakacji

Tak, wiem, że mnie nie cierpicie za to, że nie było nowych wpisów tyle czasu. Ale co poradzić, kiedy czasu brak? Mimo opóźnienia, piszę dzisiaj, bo trochę od mojego powrotu z wakacji już minęło 😛

wakacje_2015

Fot. Oczywiście foto z mojego wyjazdu a nie z internetu! 🙂

Nie było mnie parę lat nad polskim morzem, ale tym razem się skusiłem 🙂 Pogoda trafiła mi się mega, a wiadomo jak to z tym u nas jest. Sam klimat nad morzem uwielbiam (morze > góry!), ale co by to było, gdybym trochę nie ponarzekał? Już wiem, że nie bez powodu w internecie były popularne obrazki z „Januszami plaży”, którzy parawanują całe wybrzeże. To jest jakaś plaga. Parawanują nawet jak nie ma wiatru i koniecznie tuż przy wodzie, nawet jeśli to ma być tuż przed Twoim nosem, a reszta plaży jest wolna. Nie wiem co w głowach mają ludzie, którzy to praktykują.

Ceny wysokie, bo i tak ludzie kupią wszystko. Nie ważne, że jestem nad morzem – rybę i tak mi w knajpie dadzą z mrożonki, bo taniej. Restauratorzy serio myślą, że turyści zjedzą każde gówno i to jeszcze z uśmiechem na ustach. Oczywiście kelnerzy zagadują niemieckich turystów i starają się być przesadnie uprzejmi, byle tylko dostać napiwek. Ogólnie cyrk.

Gdybym się tym wszystkim na serio przejmował, to na pewno bym nie wypoczął. Ale co się nażarliśmy gofrów, lodów i kebsów to nasze 😀 Codziennie i to w dużych ilościach 😛

No tak, ale zaraz ktoś zapyta – czy na plaży dużo tłuściochów? 😀 Nie byłbym sobą, gdybym o tym nie opowiedział. 😀 Kilka razy słyszałem, jak ktoś mówił, że na plaży powinna być kontrola i nie powinni wpuszczać brzydkich ludzi 😛 No dobra, tylko, że dla każdego co innego jest fajne i co wtedy? Ja bym nie wpuszczał chudzielców, a ktoś inny grubasów. Tak jak komuś nie każda chuda się podoba, tak mi nie każda gruba. Co ciekawe, zauważyłem, że sporo puszystych dziewczyn jak i facetów jest już razem. Może to jest dowód na to, że ludzie bardziej tyją w związkach i nie ma nic złego żeby sparować się z osobą szczuplejszą niż nasz gust, bo jest duża szansa, że waga się zmieni. Ludzie tyją jak nie chcą, to co dopiero, jak się postarają 🙂 A jak i tak zawsze byłem zdania, że bycie świadkiem tego procesu jest w tym wszystkim najfajniejsze 🙂 Można też zobaczyć 2-3 osobowe grupki dziewczyn, które pojechały razem szukać wakacyjnej miłości i tak samo grupki facetów, ale tu nie mogę być pewien co do intencji 😛 W każdym razie zawsze jest opcja, żeby kogoś poznać!

Wiem, że wszyscy jeżdżą za granicę, ale ja Was zachęcam, żeby chociaż raz na jakiś czas pojechać nad polskie morze i poczuć ten klimat 🙂

Pozdrawiam!