Misja: zapuścić brzuch. Vol. 1

Dzisiaj mały wpis o mnie. Pewnie wielu z was po nazwie bloga podejrzewa, że jestem feederem. Otóż jest to prawda, ale oprócz tego sam też polubiłem tycie, czyli w sumie można powiedzieć, że jestem mutual gainerem 🙂

Od zawsze chciałem przytyć, ale zbyt dużo ruchu i jedzenie w normie powodowało, że pozostawałem szczupły. Na jakiś czas się z tym pogodziłem, ale zacząłem chodzić na siłownię, żeby mimo wszystko zwiększyć masę. Byłem nadal szczupły, choć już za to trochę umięśniony, więc było wtedy już ok. Wszystko działo się do czasu, gdy usłyszałem od jednej dziewczyny, a potem od kolejnych, że pasowałby mi brzuszek i byłoby sexy, gdybym się trochę upasł. Chodziła mi ta myśl po głowie, ale znowu powróciła. Dotarło do mnie wtedy, że tak samo istnieją dziewczyny, które lubią miśków z brzuszkiem.

Postanowiłem, że spróbuję i przyznam, że z każdym kg więcej na wadze i z każdym cm więcej w pasie zaczynało mi się to coraz bardziej podobać. Nabieranie sadełka zaczęło mi sprawiać mega satysfakcję i mnie po prostu kręcić. Zacząłem zatem hodować sadło, które zaczęło się chętnie odkładać wokół pasa, tworząc coraz bardziej widoczną oponę, której tak bardzo chciałem 🙂 Efekty moich starań można zobaczyć poniżej:

 

 

 

 

sierpień 2012, 75 kg:
fot_1

 marzec 2014, 97 kg:20140317_042528

czerwiec 2015, 92 kg:
11422685_881391505242484_156289516_n

Jestem ciekawy co Wy na taką przemianę? Największa waga, jaką udało mi się osiągnąć to 101 kg. Choć teraz akurat tak wyszło, że trochę mi spadło. Obecnie przy 187 cm ważę 92 kg. W pasie mam 102 cm. Rok temu, już brzuch praktycznie wylewał się znad paska, trzeba nadrobić straty 😛 Najbardziej podoba mi się to, że Kasia się w to też wkręciła. Okazało się, że uwielbia miśków z brzuszkiem i bardzo jej zależy na tym, żeby mnie utuczyć 😀 Kontroluje, czy oponka rośnie i zaczyna mnie dokarmiać 🙂 Chce, żebym miał tłusty brzucho z lekkim dodatkiem mięśni po całości (zacząłem siłownię na nowo), bo uważa, że tak jest najbardziej sexy i w sumie się z tym zgadzam. Pozostając zdrowy i sprawny, chcę zapuścić konkretnie tłustą oponę na brzuchu, odstającą, trzęsącą się z każdym krokiem i wylewającą się znad paska od spodni 😛 Razem z Kasią ustaliliśmy, że super by było gdybym dobił do 120 kg i taki jest cel. W międzyczasie będziemy oczywiście ustalać mniejsze cele i oceniać zmiany i postęp 🙂 O wiele lepiej czuję się z nadwagą i każdym przybywającym kg, bardziej się czuję jak ja. Dlatego mam nadzieję, ze uda się wyhodować fajny, tłusty bojlerek 🙂 Kasia będzie miała co miętosić i po czym poklepać 😛 W Burger Kingu i McDonaldzie pewnie niedługo będę stałym klientem 😛

Postaram się Was informować o zmianach i mam nadzieję, że za jakiś czas zrobię kolejną część tego wpisu 🙂

Piszcie co myślicie 🙂 Czy mi pasuje, czy przytyć, ile przytyć, wszelkie porady mile widziane 🙂

Pozdrawiam!

Kasia vol. 1

#truestory

Kasia ma 20 lat. Jej historia zaczyna się rok temu, kiedy poszła na studia.

Zanim poszła na studia, uprawiała jogging i pilnowała co je. Choć jej wielkim uzależnieniem było jedzenie. Kochała jeść. Była okropnym łakomczuchem. Mimo to czuła, że musi sprostać oczekiwaniom otoczenia i ukrywała w sobie to pragnienie. Wszystko zmieniło się w październiku, kiedy zaczęła studia. Wreszcie mogła robić co chciała; nikt jej nie zaglądał do talerza ani nie kontrolował. Oj, wtedy się zaczęło… Mogła wreszcie popuścić wodze swojemu łakomstwu. Jakby tego było mało, w już w pierwszym tygodniu Kasia przestała uprawiać sport. Zaczęła jeść podwójne obiady, tłuste ciężkie sosy i tonę makaronu zazwyczaj w postaci spaghetti. Do tego wręcz uwielbiała piec domową pizzę, lub w bardziej leniwe dni zamawiała ją przez telefon. Do tego bardzo częste wizyty w McDonaldzie… Pizza 3 razy w tygodniu stało się dla niej normą. Co więcej do tego stopnia pokochała Big Maca, że nie wyobrażała sobie żeby nie wpaść na zestaw do Maka co jakiś czas. Wszelkie słodycze również znikały w mgnieniu oka. Taka wyglądało jej studenckie życie.

Po pewnym czasie Kasia zorientowała się, że przestała się mieścić w niektóre spodnie, sadełka zaczęło przybywać i brzuszek zaczynał coraz bardziej odstawać. Co stwierdziła Kasia w tej sytuacji? Stwierdziła, że tycie sprawia jej przyjemność i kocha jeść. Apetyt się jej zwiększył, więc nie zważając na nic, jadła coraz więcej. Skutkowało to oczywiście tym, że tyła coraz bardziej, aż doszła do punktu, w którym jest teraz.

Jak poznałem Kasię, od razu moją uwagę przykuła jej miłość do jedzenia. Zacząłem jej przynosić jej ulubione jedzonko, gotowaliśmy razem i chodziliśmy na wyżerki do fast foodów. Po pewnym czasie powiedziałem jej o moich upodobaniach do krągłych kształtów i o moim fetyszu. Spodobało się jej do tego stopnia, że teraz jesteśmy razem 🙂

Początkowa waga Kasi to 65 kg, przy 168 cm wzrostu. W szczytowym momencie dobiła prawie do 80 kg, teraz jej waga waha się w granicach 75 kg.

Przed:

[zdjecia usuniete]

W trakcie:

kasia_w_trakcie1

kasia_w_trakcie2

Po:

kasia_po1

kasia_po2

kasia_po3

 

Kasia deklaruje się jako mutual gainerka, jej samej sprawia przyjemność przybieranie na wadze, jak i lubi to u faceta, który według niej koniecznie musi mieć brzuszek! Kasia jest bardzo ciekawa waszych komentarzy, co sądzicie o jej przemianie. Prosiła mnie, żebym zrobił małą ankietę. Według was Kasia powinna:

1) Schudnąć 10 kg

2) Zostawić tak jak jest teraz

3) Przytyć 10 kg

4) Przytyć 20 kg

Wasze komentarze na pewno zostaną uwzględnione. Napiszcie też czy chcecie jeszcze kolejne wpisy z Kasią w przyszłości 😉 Kasia chętnie odpowie na wszelkie wasze pytania w komentarzach 😉

Zarówno opisana historia, jak i zdjęcia są autentyczne 😉

Jak przytyć vol. 4

Wszystkich tych, którzy są tutaj pierwszy raz, lub zaczynają od tego wpisu! Zapraszam do przeczytania poprzednich trzech części cyklu „Jak przytyć”. Linki powinny pojawić się na dole po wejściu w komentarze. Również można poprzednie części znaleźć za pomocą wyszukiwarki w panelu obok! Zapraszam gorąco wszystkie dziewczyny i wszystkich facetów, którzy chcą utyć 🙂

Jest możliwe, że będzie to ostatnia część tego cyklu, ale nigdy do końca nie wiadomo. Podałem już większość sprawdzonych trików i sposobów jak przytyć. Dzisiaj podam kilka dodatkowych metod i tym razem dla urozmaicenia, będzie o kilku środkach, które mogą nam w tym pomóc.

To, ile przytyjesz, zależy tylko od ciebie! Ja oferuję wam tycie bez treningu i wychodzenia z domu. Skutecznie i przyjemnie. Porady tutaj są zarówno dla tych, co mają niedowagę i chcą wyglądać normalnie, jak i dla tych, którzy chcą zwiększyć swój obwód w pasie i wyhodować na brzuchu tłustą sexy oponę. Do dzieła! 😀

***

1.  Łącz węglowodany (cukry) z tłuszczami. Jak wiemy, cukry powodują największe tycie, zaraz potem tłuszcze. A co jeśli połączymy siłę obu? Organizm zużywa podany mu cukier na bieżące potrzeby energetyczne. Nadmiar gromadzi w postaci glikogenu w wątrobie. Jeśli nadal będzie nadmiar, to reszta odkłada się w sadełko. Cały nadmiarowy cukier i cały nadmiarowy tłuszcz! O całym tym procesie na pewno jeszcze napiszę dokładniej. W każdym razie jest to najbardziej korzystne połączenie makroskładników.

2. Popijaj wszystko mlekiem. W ostatniej części mówiłem o piciu dużej ilości soków owocowych. Obie metody są dobre! Mamy mleko 3,2% (60 kcal | 3,2 B | 4,7 W | 3,2 T)  i np. napój Tymbark jabłko brzoskwinia (39 kcal | 0,1 B | 9,5 W | 0,1 T). Widać, że mleko ma 2x większą liczbę kalorii i ma tłuszcz, przy jego braku w soku. Za to sok ma 2x większą liczbę węglowodanów. Czyni to oba z nich skutecznymi – sok ze względu na dużą liczbę węglowodanów, a mleko dzięki połączeniu tłuszczy i cukrów z dużą liczbą kalorii. Przetestuj co na ciebie lepiej działa, pij jedno lub drugie zawsze do/po posiłku, lub gdy po prostu chce ci się pić.

3. Systematyczność i regularność. Zawsze staram się dla was zdobyć informacje z samego źródła. Rozmawiałem z wieloma osobami, którym niekoniecznie celowo, ale udało się sporo przytyć w niedługim czasie. Często ściągam rozmowę na ten temat, dzięki czemu mogę się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Nie chodzi tylko o to, że akurat dzisiaj zjesz czekoladę i pizzę na kolację. Sekretem jest to, że te osoby zjadały np. codziennie paczkę chipsów i 2 czekolady. Codziennie przez kilka miesięcy. To jest klucz do sukcesu. Nie możesz sobie pozwolić na to, że jesz tuczące rzeczy jak ci się zachce. Niech to stanie się twoją codziennością. Ustal co lubisz najbardziej, zrób zapasy i do dzieła!

4. Rzuć palenie. Ostatnio mówiłem o tym, że trawka pobudza apetyt i jest to prawda. Ale zwykłe papierosy, czy cygara, czy cokolwiek tam palisz, powodują przyspieszenie metabolizmu, w efekcie czego trudniej ci przytyć. Co więcej, osoby, które rzucają palenie często aby zająć czymś ręce zaczynają podjadać. Dodatkowo wyostrza ci się zmysł smaku i węchu, co jeszcze bardziej zachęca cię do zjadania większych porcji.

5. Pij gainery. Są to odżywki dla sportowców, do rozpuszczenia w wodzie lub mleku, z których powstaje szejk. Ich skład to około 70% cukry i 20% białko. Piją je ludzie trenujący, by uzupełnić spalone kalorie. Co się stanie jeśli je zaczniesz pić, a nie będziesz ćwiczyć? 🙂 Odłoży się sadełko 🙂 Porcja to zazwyczaj kilkaset kalorii. Dlaczego cukier tuczy to nie muszę mówić, co do białka to na pewno się przyda, żeby nie stracić tych mięśni, które już mamy – też trzeba je utrzymać, bo mogłoby to oznaczać utratę kg, więc obecność białka jest też uzasadniona. Gainery nie są szkodliwe, zawierają jedynie substancje odżywcze, dzięki czemu są jak zwykły posiłek, zawierają czasem różne dodatki, jak witaminy – to już zależy od konkretnej firmy. Cena to około 30-40 zł za kg. Przykładowe produkty to Mass XXL firmy Trec, lub Gain Bolic firmy Olimp. Polecam zwracać uwagę na smak i na to, jak dobrze produkt się rozpuszcza, co ułatwi jego przygotowanie. Zalecana dawka to 3x dziennie, co daje grubo ponad 1000 kcal, choć nawet 1x dziennie powinno dać efekty.

6. Tabletki antykoncepcyjne. Tu informacja dla dziewczyn, bardziej w kwestii uświadomienia. Zazwyczaj tabletki antykoncepcyjne powodują tycie, choć nie jest to regułą. Przypadki i powody są różne. Często też dziewczyny zmieniają tabletki, bo od jednych tyją, a od innych nie. Jeśli przyjmujesz hormon estrogen, na pewno spowoduje on, że przybędzie ci kg, bo takie jest jego działanie. Oczywiście tabletki takie można przyjmować tylko jeśli rzeczywiście są potrzebne i wyłączenie z zalecenia lekarza, tylko na receptę. Nie proś o nie lekarza tylko ze względu na to, że chcesz przytyć. Ale jeśli już je bierzesz, to mam nadzieję, że będą to dla ciebie dobre wieści!

7. Megace. Jest to preparat, którego celem jest zwiększenie apetytu i tycie. Jest to lek wyłącznie na receptę, ze względu na swoje działanie jest polecany jedynie kobietom. Jeśli uważasz, że rzeczywiście tego potrzebujesz, skonsultuj to ze swoim lekarzem. Jest to lek dość silny, może też mieć skutki uboczne. Dzięki Megace można bez problemu przytyć kilkanaście kg w ciągu paru miesięcy, oczywiście zakładając, że przez zwiększony apetyt zaczniesz więcej jeść. Cena to około 10 zł przy refundacji, a 120-150 zł bez refundacji za opakowanie.

8. Peritol. Jest znany jako syrop lub tabletki na apetyt. Odradzam stosowanie czegoś takiego jak Apetizer, bo to po prostu nie zadziała. Peritol został wypróbowany przez wiele osób, może być stosowany przez każdego. Można go dostać tylko na receptę. Efektem jego stosowania jest przybieranie na wadze. Nie działa raczej tak mocno jak Megace, ale można dzięki temu przytyć kilka lub kilkanaście kg, w zależności od czasu stosowania. Oczywiście działa on pobudzając apetyt, więc żeby dał efekt, trzeba również to wykorzystać i więcej jeść. Zdecydowanie polecam! Istnieje również taki preparat jak Kreon, zawierający enzymy trawienne, które powodują lepsze wchłanianie się składników z pożywienia, dzięki czemu tycie będzie jeszcze bardziej skuteczne. Kreon można dostać bez recepty lub na receptę w zależności od wersji i wielkości opakowania. Cena Peritolu to około 15 – 20 zł za opakowanie.

9. Zyrtec i leki na alergię. Leki antyhistaminowe, czyli właśnie leki na alergię, gdzie substancją aktywną jest np. loratadyna lub cetyryzyna mają efekt uboczny w postaci przybierania nadmiarowych kg. Najbardziej znanymi są np. Zyrtec lub Claritine. Czytając opinie, niektórzy piszą, że tyją od Zyrtecu, a nie tyją od Claritine, na każdego leki działają inaczej, ciężko jest uogólnić. Co prawda leków na alergię jest sporo więcej, ale zawsze warto zwrócić uwagę na substancję aktywną, która jest najbardziej istotna i definiuje działanie leku. Zazwyczaj leki te przyjmowane od czasu do czasu nie mają takiego działania, jak wtedy, gdy są przyjmowane regularnie – natknąłem się na opinie, że po całym roku regularnego przyjmowania Zyrtecu osoba przytyła 20 kg. Oczywiście tego rodzaju leki należy przyjmować tylko wtedy, jeśli rzeczywiście ich potrzebujecie, czyli macie alergię i po odpowiedniej konsultacji z lekarzem. Zyrtec można dostać bez recepty lub na receptę, w zależności od wielkości opakowania. Koszt opakowania to około 10-15 zł.

 

Zachęcam was do dzielenia się własnymi doświadczeniami. Pozdrawiam!

Jak przytyć vol. 3

Wszystkich, którzy jeszcze nie przeczytali poprzednich dwóch części tego cyklu, serdecznie do tego zapraszam. Początkowo opisywałem sposoby, których cześć z was mogła się domyślać, lub znała z życia codziennego. To jednak nie koniec porad, choć tym razem bardziej zagłębimy się w bardziej szczegółowe sposoby.

Dla przypomnienia dodam, że poniższe rady pomogą wam odłożyć tkankę tłuszczową, a nie mięśnie 😀

1. Nie pij przed jedzeniem.

Napoje wypełnią ci żołądek, przez co nie będziesz mógł/mogła zjeść tyle ile byś chciał/a. W dodatku napoje rozrzedzą kwas żołądkowy, co może spowodować, że jedzenie źle się strawi, czyli się zmarnuje. Pij w trakcie posiłku tyle, ile konieczne, a napij się dopiero jak skończysz.

2. Zapal sobie trawkę.

Zanim to zrobisz, upewnij się, że masz spory zapas jedzenia, najlepiej tuczącego. Po zapaleniu większość ludzi czuje niepohamowany głód i nie czuje sytości! Dzięki temu będziesz w stanie zjeść o wiele więcej niż normalnie, a do tego będziesz się czuć świetnie. Sposób najlepiej działa, jeśli jesteś w towarzystwie znajomych.

3. Najedz się na wieczór.

Zadbaj o to, żeby był to posiłek bogaty w węglowodany. Organizm nie potrzebuje tak dużej ilości energii podczas snu, więc cały ten cukier odłoży się w tłuszcz! Oczywiście nie przesadź, bo dopadnie cię zgaga. Świetnym pomysłem będzie spaghetti, lub wypicie szejka na tycie z przepisu, który podałem. Możesz do tego zagryzać czekoladę 🙂

4. Oszczędzaj czas.

Każdy z nas uczy się, lub pracuje, co nie zawsze pozwala zjeść tyle, ile byśmy chcieli. Pewnie lubicie gotować w domu. Jeśli robicie jakąś potrawę, zróbcie kilka porcji więcej, a będziecie mogli potem resztę szybko odgrzać, albo zamrozić na inny dzień. Do tego zgromadź ulotki lub zapisz numery twoich ulubionych knajp i pizzerii, które dowożą jedzenie na telefon. Czasem warto dopłacić trochę za tą wygodę i cieszyć się tłustym, tuczącym posiłkiem, który przywiozą ci pod sam nos 🙂

5. Jedz deser.

Może brzmi to banalnie, ale pewnie wielu z was o tym zapomina. Ukształtuj u siebie  nawyk, że zawsze po sytym posiłku, po obiedzie, jesz jakiś pyszny deser. Cokolwiek lubisz – ciasto, lody, galaretka, czekolada – niech to stanie się twoim nawykiem. Jak to się mówi – deser zawsze wejdzie, niezależnie od tego ile już się zjadło! 😉

6. Podjadaj.

Zadbaj o to, by twój cukier nie miał okazji, żeby spaść. Jego wysoki poziom zapewni, że będziesz tyć cały czas i nie spalisz ani grama wyhodowanego już sadełka. Czy oglądasz TV, czy siedzisz przy komputerze, czy jesteś w pracy przy biurku, zawsze miej pod ręką coś do podjadania – chipsy, ciasteczka, delicje, paluszki, cukierki, co tylko chcesz. Podczas gdy będziesz się koncentrować na innych czynnościach, nie zwrócisz uwagi kiedy władujesz kilkaset kalorii z samego podjadania. Zysk z tego na pewno zauważysz podczas zapinania spodni 🙂

7. Sprawdź swoje zdrowie.

Upewnij się, że nie chorujesz na nic, co mogłoby powodować, że nie będziesz w stanie przytyć, lub co gorsza, schudniesz.

Najpopularniejsza jest nadczynność tarczycy, jej objawy to: nerwowość, uczucie gorąca i potliwość, duszności, kołatanie serca, zwiększony apetyt, szybszy metabolizm, osłabienie, łzawienie oczu przy wietrze i silnym świetle i utrata masy ciała. Jeśli zauważysz te symptomy u siebie, jak najszybciej udaj się do lekarza.

Kolejna choroba, która może ci pokrzyżować plany to celiakia, czyli nietolerancja glutenu. Z tego powodu nie wolno ci jeść pizzy, makaronu, chleba itd. Objawy to m.in. : bóle i wzdęcia brzucha, utrata masy ciała, depresja, biegunki tłuszczowe, niewyjaśniona niedokrwistość z niedoboru żelaza, niedorozwój szkliwa zębowego, uporczywe bóle głowy i inne. Jeśli podejrzewasz, że masz podobne objawy, skonsultuj się z lekarzem.

Kolejnymi chorobami, którym choć w części możemy zapobiec są choroby pasożytnicze. Myj często ręce (szczególnie po miejscach publicznych), myj owoce i warzywa, nie jedz surowego mięsa, a zwiększysz szanse, że nic cię nie dopadnie. Rodzajów tych chorób jest wiele, najbardziej znane to tasiemiec (osłabienie, chudnięcie, nudności, wymioty, bóle brzucha, biegunka, zaparcia) i glista ludzka (wzmożona pobudliwość nerwowa, rozdrażnienie, uporczywy ból gardła, zaburzenia snu, bóle brzucha, biegunki, wzdęcia lub uporczywe zaparcia, nudności, wymioty, duszność). Po więcej informacji odsyłam was do internetu.

 

Mam nadzieję, że dzięki tym poradom uda wam się odłożyć jeszcze więcej sadła! 😀  Trzymam za was kciuki! Jeśli macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na przytycie, pochwalcie się nimi w komentarzach. 😉

Do zobaczenia wkrótce!

Co cię kręci?

Ten blog dotyczy 4 różnych fantazji, lub fetyszów, jak kto woli. Opiszę je krótko dla tych, którzy o tym nie słyszeli, lub dopiero zaczynają to odkrywać.

feedee / gainer – feedee dotyczy zazwyczaj kobiet; gainer mężczyzn. Jest to osoba, której sprawia przyjemność bycie tuczonym przez swojego partnera, obżera się specjalnie żeby przytyć i jest dla niej ekscytujące, gdy oponka na brzuchu obrasta w sadełko, a na wadze pokazuje się coraz większa liczba. Osoba taka może również tyć bez niczyjej pomocy, to zależy zazwyczaj od tego, czy jest w związku, czy nie. Są osoby, które czekają z rozpoczęciem tycia, aż poznają osobę, która im w tym pomoże, lub też od początku biorą sprawy w swoje ręce. Tak jak kulturyści trenują, żeby upiększyć swoje ciało, tak feedee upiększa je sadełkiem. 🙂

feeder – osoba, której sprawia przyjemność tuczenie drugiej osoby, zazwyczaj swojej partnerki/partnera, uwielbia patrzeć jak przybywa jej sadełka i coraz więcej waży. Uwielbia rozpieszczać tą osobę smakołykami i łakociami, a co najważniejsze, bardzo kręci go/ją takie zaokrąglone ciało z nadmiarowym sadełkiem, które może pieścić bez końca. Trzeba tu zauważyć, że każdy feeder ma inny limit. Dla jednego wystarczające będzie 80 kg, dla innego 100 kg, a inny w ogóle nie będzie miał limitu. Tych ostatnich szczerze mówiąc potępiam, chodzi w tym wszystkim o to, żeby obie strony czerpały z tego przyjemność i żeby mieć na uwadze dobro drugiej osoby. Przegięcie w żadną stronę nie jest dobre!

mutual gainer – feeder i feedee w jednym – osoba, która chce, żeby jego/jej partnerka/partner przytył/a i sam/a też chce przytyć. Oba te procesy są dla niego/niej ogromną przyjemnością. Czyli dwie powyższe fantazje połączone w jedno.

foodee – osoba, której przyjemność sprawia jedzenie, uwielbia uczucie najedzonego, pełnego brzucha i jest strasznym łakomczuchem i żarłokiem. Lubi jeść tak bardzo, że nie przejmuje się kompletnie przybywającymi kilogramami, choć jej/jego celem nie jest przytycie.

 

Każdy z tych fetyszy może posiadać osoba dowolnej płci i kombinacje mogą być tutaj całkiem dowolne. Dziewczyna może tuczyć faceta, a on dla niej tyć; para kobieta i mężczyzna mogą razem tyć, lub może tuczyć jedna lesbijka drugą, lub może być pojedynczy facet, który hoduje oponkę.

Zaapeluję – znajcie swoje limity. Powiem wam, że da się poznać odpowiednia osobę, z którą można przeżyć dzięki temu wspaniała przygodę, która może trwać. Nie bądźcie samolubni, miejcie na uwadze drugą osobę. Żyjemy w rzeczywistym świecie, nie odstraszajcie swoich potencjalnych partnerów historiami wziętymi z kosmosu! Wszystko jest dla ludzi.

Chciałem, żeby ten opis był zwięzły i krótki, dlatego nie chciałem się zagłębiać w szczegóły.

Wpisujcie w komentarzach, który z tych fetyszy wy macie! Może dzięki komentarzom odnajdzie się ktoś do pary? 😉 Pokażmy ilu nas jest, nie bójmy się otwarcie powiedzieć, co nas kręci 🙂

Komentujcie! Liczę na was, że uda się stworzyć społeczność stałych bywalców i może kiedyś ten blog przekształci się w coś większego!

Jak tam po tłustym czwartku? :) Jak przytyć vol. 2

Witam was ponownie! Wczoraj wszyscy mieliśmy przyjemność obżerać się pączkami i innego rodzaju tuczącymi słodyczami i przekąskami z racji tego, że mieliśmy tłusty czwartek. Mam nadzieję, że nikt z was nie przegapił tej okazji, żeby władować sporą ilość kalorii w swój brzuszek! 🙂

Zapraszam na kolejną porcję porad, tym razem już same konkrety!

1. Białka, tłuszcze, czy węglowodany?

W przeprowadzonym niedawno badaniu, stworzono 3 grupy osób. Każda z grup dostawała taką samą ilość kalorii, tylko, że ich źródłem była tylko jedna z wymienionych (białka, tłuszcze, węglowodany). Okazało się, że najwięcej przytyli ci, którzy jedli same węglowodany, potem dopiero tłuszcze, a dopiero na końcu białko. Daje to jasny przekaz, że powinniśmy postawić na takie produkty jak: makaron, pieczywo, ryż, miód, czekolada i słodycze, banany (i inne owoce), również wszelkiego rodzaju produkty z mąki, jak naleśniki, placki tortilla i pizza. Jako, że tłuszcze są na drugim miejscu, nie możemy o niech zapomnieć. Wśród najbardziej tuczących produktów znajdują się: olej, masło, chipsy, śmietanka 30%/36%, majonez, lody. Pamiętajmy, że jest sporo produktów, które powstają na bazie wymienionych składników, np. wszelkiego rodzaju sosy i dipy, których podstawą jest majonez.

2. Czy jeść śniadanie?

Po przeprowadzonej ankiecie okazało się, że ludzie, którzy są otyli w znaczącej większości nie jedzą śniadań. Czy to jednak dobry pomysł? Poddano badaniu dwie grupy osób o normalnej wadze – jednej kazano jeść śniadania, a drugiej nie. Okazało się, że w ogólnym rozrachunku ci, którzy jedli śniadanie, zjadali więcej kcal w ciągu dnia! Więc jeśli już jesteś grubasem i nie jesz śniadań i nadal tyjesz, to zostaw jak jest. Jeśli jednak należysz do tych szczuplejszych, jak najbardziej jedz śniadanie!

3. Jeść mało i często, czy dużo i rzadko?

Odpowiem krótko: jedz często i dużo! Niektórzy mówią, żeby czekać do wieczora i wtedy się najeść, bo zwalnia metabolizm. Jednak metabolizm zwalnia dopiero po 3 dniach głodzenia się! Pamiętaj, że im więcej będziesz jeść, tym twój żołądek bardziej się rozciągnie i będzie potrzeba więcej jedzenia, żeby zaspokoić twój apetyt. W ten sposób, małymi kroczkami, będziesz w stanie zjadać coraz większe porcje, a inni będą tylko patrzyć ze zdziwieniem, jak ty jesteś w stanie to pomieścić! A im więcej jesz, tym większa opona na brzuchu! 🙂

4. Ale ja jem dużo!

Tylko ci się wydaje. Oblicz swoje zapotrzebowanie kaloryczne, uwzględniając płeć, aktualną wagę i aktywność fizyczną. W internecie jest wiele kalkulatorów, które to obliczają, skorzystaj z nich. Teraz oblicz kaloryczność posiłków z poprzedniego dnia i odpowiedz mi na pytanie: dlaczego wyszło tak mało? 🙂 Wiadomo, że chcemy nabić jak najwięcej kalorii w ciągu dnia, więc nie będę podawał liczby, którą powinniście skonsumować.  Chyba, że ułożycie sobie specjalną dietę. Traktujcie to raczej jako wskazówkę. 4 tys kcal bez fast foodów itp. jest bardzo trudno osiągnąć. Ale jeśli odpowiednio skomponujecie swoją dietę, dodając najbardziej tuczące rzeczy, 6-7 kcal dziennie zapewni wam stały przyrost tkanki tłuszczowej. Na początek polecam do swojego zapotrzebowania kalorycznego dołożyć 1500 kcal. Dacie radę! Do obliczeń i prowadzenia dziennika polecam np. stronę www.ilewazy.pl Mi bardzo pomogła! Dzięki niej możecie obliczyć kaloryczność waszej potrawy uwzględniając dokładne ilości wszystkich składników. Możecie też wyszukiwać produkty według zadanych parametrów.

5. Ułóż dietę

Nie jest to konieczne, ale na pewno pomoże tym, którzy jedzą wtedy, kiedy im się zachce i trudno im jeść tyle, co zaplanowali. Ułóż dietę na cały tydzień, która ujmuje jaki posiłek zjadasz o której godzinie. Uwzględnij szkołę, pracę i zajęcia dodatkowe tak, aby wszystko ze sobą współgrało. Zrób zakupy wcześniej i planuj do przodu!

6. Magiczne 20 minut

Jest to bardzo ważna rada. Jedz szybko. A konkretnie, to masz 20 minut, zanim twój mózg otrzyma sygnał, że jesteś najedzony/a i nie będziesz już miał/a takiego apetytu. Więc w ciągu tych 20 minut będziesz czuł/a głód i postaraj się to wykorzystać i zjeść jak najwięcej tylko zdołasz. Dzięki temu będziesz w stanie zjeść więcej niż normalnie, bo z czasem twój apetyt słabnie i nie będziesz mieć ochoty na dokończenie posiłku. Na koniec jest czas na jakiś kaloryczny napój i deser, który zawsze wejdzie 🙂 dlatego jemy go na końcu 🙂

7. Pij tylko kaloryczne napoje.

Woda jest dobra dla zwierząt, ale nie dla ciebie! :p Pij owocowe soki (które dodatkowo są zdrowe i dostarczą ci witamin), coca colę i inne napoje gazowane, nestea, ice tea itp. Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzić, bo mają one kwaśny odczyn i mogą powodować zgagę, więc od czasu do czasu przepij to czymś neutralnym, np. herbatą lub wodą. Do słodzenia napoi najczęściej używany jest syrop glukozowo-fruktozowy, który jest niemiłosiernie tuczący! Węglowodany w płynie To wspaniały dodatek do naszej diety!

8. Ucz się od lepszych

Nie bój się pytać twoich koleżanek z nadwagą o jakieś ciekawe przepisy, może zaskoczą cię czymś tak tuczącym, że od razu zapragniesz umieścić to w swojej diecie! Polecam również program „Supersize vs. Superskinny” do znalezienia na youtube, gdzie porównywane są diety grubasów i chudzielców. Zobacz jak naprawdę jedzą jedni i drudzy, można się sporo dowiedzieć i wyciągnąć interesujące wnioski! Tak jak już pisałem wcześniej, trzymaj się z grubszymi znajomymi, wychodź z nimi na miasto na jedzenie, lub gotuj razem z nimi w domu! Nie dość, że zacieśnisz przyjaźnie, to nauczysz się czegoś nowego i odłożysz dodatkowe kilogramy!

9. Czy piwo tuczy?

Ile osób, tyle zdań. Są w końcu osoby, które piją dużo i są szczupli, a są też tacy którzy mogą się pochwalić sporym brzuszkiem piwnym. To jak to w końcu jest? Istnieje coś takiego jak indeks glikemiczny, czyli im wyższy IG danego produktu, tym bardziej jego spożycie podnosi nam cukier, dzięki czemu bardziej tyjemy. Swoją drogą polecam przejrzeć tą listę i zainteresować się produktami z wysokim IG 🙂 Piwo znajduje się na szczycie listy, z najwyższym IG. Co więcej, warto wiedzieć, że łącząc w jednym posiłku produkty o różnym IG, należy odpowiednio wyliczyć średnią. Czyli żeby spotęgować efekt trzeba pić piwo tylko i wyłącznie z kalorycznymi przekąskami, nigdy samego! Razem z piwem zawsze zjedz chipsy, karkówkę z grilla, frytki z oleju, lub inne danie bogate w tłuszcz. Piwo powoduje zwiększoną wchłanialność tłuszczu, więc wykorzystajmy to, żeby wyhodować naszą oponkę! Do piwa zawsze zajadaj tłuste przekąski! Pamiętaj, że bez tego samo piwo cię nie utuczy.

10. Siłownia?

Tą kwestię będę jeszcze poruszał, bo jest to ciekawy temat – czy można budować mięśnie i obrastać w sadełko i zapuszczać oponkę? Można! Ale jak, to jeszcze do tego wrócimy. Powiem tylko tyle, że im więcej mięśni posiadamy, tym szybszy jest nasz metabolizm i więcej i szybciej spalamy kalorie, nawet nie ćwicząc! To tak jak posiadanie dużego silnika w samochodzie – nie ważne, że jedziesz powoli, i tak dużo pali! Więc czasem lepiej choć przez pewien czas, nie budować mięśni, żeby skutecznie odkładać sadełko. Jeśli uprawiasz sport, musisz solidnie ładować w siebie kalorie, żeby sadełka nie ubyło! 🙂

 

Jeśli ktoś chce się ze mną skontaktować, lub ma jakieś cenne uwagi, niech pisze w komentarzach!

Do zobaczenia wkrótce!

Jak przytyć vol. 1

Nareszcie rozpoczyna się długo wyczekiwana seria wpisów na temat „Jak przytyć”. Zapewniam was, że takich porad nigdzie nie przeczytacie, ponieważ jak nietrudno się domyślić, są one dość nietypowe…

W internecie jest mnóstwo porad dotyczących odchudzania, lub ćwiczenia na siłowni w celu zbudowania mięśni. My skoncentrujemy się na hodowaniu sadełka 🙂

Chciałbym ten temat opisać bardzo szczegółowo, dlatego podzielę to na kilka części, skupiając się w każdej z nich na każdym z elementów tego, jak przytyć. Dzisiaj, na początek zajmiemy się elementem psychologicznym.

 

1. Dlaczego chcesz przytyć? Ważne, żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, żeby być przekonanym do tego co robimy. Powodów może być kilka:

– Masz niedowagę. Masz BMI poniżej 18.5 i nawet lekarz zaleca takie działanie. Bardzo prawdopodobne jest, że dotychczas stosowane metody nie przyniosły skutku. Chcesz w końcu wyglądać normalnie.

– Masz normalną wagę ale ze względu na zdrowie chcesz przytyć (jak było wspomniane w poprzednim wpisie, według badań, ludzie z nadwagą żyją dłużej niż ci z normalną wagą).

– Tycie sprawia ci przyjemność, której nie masz zamiaru sobie odmawiać. Do tego uwielbiasz jeść, a twoje ulubione potrawy są tymi najbardziej tuczącymi. Uwielbiasz swój tłusty brzuszek i nie możesz się doczekać, jak zrobi się jeszcze większy.

– Twój chłopak, lub twoja dziewczyna powiedział/a ci, że uwielbia u swojej/ego partnerki/ra duży tłusty brzuszek. Lubi facetów misiów z oponką albo lubi dziewczyny tłuścioszki z wystającym brzuszkiem i jesteście tak blisko ze sobą związani, że chcesz dla niego lub dla niej przytyć. Wiesz, że będziesz się z tym świetnie czuć i będziecie oboje zadowoleni.

– Próbowałeś/aś przytyć chodząc na siłownie żeby zbudować mięśnie, ale doszłaś/eś do wniosku, że lepiej na początku zbudować tłuszcz, żeby nabrać pełniejszych kształtów i zwiększyć swoją masę. Może mięśnie nie chciały rosnąć i tłuszczyk okaże się lepszy i przyjemniejszy do zbudowania.

– Uważasz, że nadmiarowe kilogramy i sadełko są atrakcyjne i tak jak kulturyści na siłowni upiększają swoje ciało, tak ty chcesz je upiększyć dodatkowymi kilogramami i przytyć.

Możliwe jest, że masz jakiś inny powód, którego tutaj nie wymieniłem, lub kilka z wymienionych powodów się u ciebie zgadza. Tak czy siak już wiesz, dlaczego chcesz to zrobić, dzięki czemu jest mała szansa na to, że zmienisz zdanie, a większa na to, że dotrzesz do celu.

2. Ustal cel. Zaplanuj ile chcesz przytyć i w jakim czasie. Lub jakie wymiary chcesz osiągnąć. Oszacuj tak, żeby cel był możliwy do osiągnięcia, ale żeby też wymagał od ciebie mobilizacji i sprawnego działania. Przytycie 10 kg w miesiąc może być arcytrudne, ale już 2-3 kg w  miesiąc jest osiągalne. Zakładając 3 kg miesięcznie, możesz przykładowo w 7 miesięcy osiągnąć cel 20 kg.

3. Dokumentuj postępy. Prowadź zeszyt, w którym przykładowo co tydzień będziesz wpisywać swoje wymiary (np. obwód w pasie, talia, udo, pośladki) i wagę (żeby było miarodajnie, waż się zawsze rano po toalecie, przed jedzeniem, w samej bieliźnie). Do tego rób sobie zdjęcia w ustalonych odstępach czasu. To świetna motywacja, kiedy możesz na własne oczy zobaczyć, jak zmienia się twoje ciało.

4. Dobrze dobieraj znajomych. Jeśli wśród twoich znajomych są sami chudzielce, którzy pilnują swojej wagi, lub co gorsza, odchudzają się, twoja misja może być zagrożona. Badania pokazują, że jeśli większość twoich najbliższych znajomych to grubaski, sam/a prawdopodobnie nabierzesz ich nawyków i przytyjesz. To dobra wiadomość i ważna wskazówka. Twoje koleżanki i koledzy z nadwagą na pewno częściej odwiedzają fast foody, a to świetna okazja, żeby zacząć chodzić razem z nimi, lub jeszcze lepiej –  samemu proponować takie wyjścia!

5. Bądź szczery/a sam/a ze sobą i broń swojego zdania. Nie ukrywaj przed nikim, że nie jesteś na diecie tak jak inni. Nie musisz od razu mówić, że tyjesz celowo (choć możesz jak najbardziej się tym pochwalić), ale daj do zrozumienia, że jesz to co lubisz i nie masz zamiaru z niczego rezygnować! Jeśli otwarcie przyznasz przed kimś, że chcesz przytyć lub, że hodujesz oponkę, może to spowodować kilka reakcji: ktoś może to potraktować jako żart, ktoś może powiedzieć, że postradałeś/aś zmysły i jesteś nienormalny/a lub może, się okazać, że osoba, której to mówisz ma taki sam cel i otworzy to mega interesującą i ciekawą znajomość. To z kim się podzielisz tą wiadomością, a musisz to wyczuć, zależy tylko od ciebie. Jeśli ktoś zacznie cię atakować, że to niezdrowe, po przeczytaniu mojego poprzedniego wpisu będziesz mógł/ mogła przytoczyć odpowiednie badania, które obalą taką teorię. Wszystkie zalety posiadania sadełka na pewno znasz, począwszy od tego, że grzeje w zimę, a skończywszy na tym, że jest miłe do przytulenia. Użyj tych argumentów w rozmowie! Broń swojego zdania i tego, że sadełko jest lepsze niż kości!

6. Potraktuj to jako styl życia. Dlaczego niektórzy po schudnięciu mają efekt jojo i z powrotem tyją? Bo wracają do stylu życia grubasa. Więc jak myślisz, co się stanie, jeśli przytyjesz, wkładając w to sporo trudu, a potem wrócisz do starego trybu życia, zaczniesz mało jeść, dużo ćwiczyć itd.? Schudniesz i znajdziesz się w punkcie wyjścia. A tego nie chcemy. W internecie często widać jak ktoś chce magiczną tabletkę na schudnięcie lub magiczną tabletkę na przytycie. Bez wysiłku. To niestety tak nie działa. Zmień sposób myślenia. Pomyśl jak by to zrobił grubas. Czy grubas pójdzie schodami czy windą? Czy grubas pobiegnie na autobus czy poczeka na kolejny? Czy grubas zamówi sałatkę czy hamburgera? Zaczynasz łapać? :p Zacznij myśleć jak tłuścioszek a staniesz się nim bez trudu i bycie nim będzie sprawiało ci przyjemność! Powodzenia! 🙂

 

Moi drodzy, mam nadzieję, że moje porady wam się przydadzą i że powiedziałem wam o czymś nowym, o czym jeszcze nie wiedzieliście! Wkrótce kolejne części cyklu „Jak przytyć”. Do zobaczenia!

O czym jest ten blog?

Ten blog jest przeznaczony dla wielbicieli kobiecych krągłości i nadmiarowego sadełka. Będę się zachwycał wystającymi brzuszkami, będę pisał o tym dlaczego kobiety z nadwagą są lepsze i dlaczego nie warto się odchudzać, tylko lepiej dać się ponieść kulinarnym rozkoszom. Mam nadzieję, że niektórym kobietom to, co tutaj piszę, podniesie samoocenę i zdadzą sobie sprawę, że jest mnóstwo facetów, którym mogą się spodobać.

Chciałem zaznaczyć, że wszystko, co będę tutaj pisał na blogu nie jest zmyślone i przedstawia moją prawdziwą opinię na temat opisywanych spraw. Nie mam na celu nikogo obrażać, grubsze dziewczyny naprawdę mi się podobają, a szczupłe z góry przepraszam, cóź, zawszę mogę wam pomóc, jeśli chcecie przejść na krągłą stronę mocy 😉