Misja: zapuścić brzuch. Vol. 1

Dzisiaj mały wpis o mnie. Pewnie wielu z was po nazwie bloga podejrzewa, że jestem feederem. Otóż jest to prawda, ale oprócz tego sam też polubiłem tycie, czyli w sumie można powiedzieć, że jestem mutual gainerem 🙂

Od zawsze chciałem przytyć, ale zbyt dużo ruchu i jedzenie w normie powodowało, że pozostawałem szczupły. Na jakiś czas się z tym pogodziłem, ale zacząłem chodzić na siłownię, żeby mimo wszystko zwiększyć masę. Byłem nadal szczupły, choć już za to trochę umięśniony, więc było wtedy już ok. Wszystko działo się do czasu, gdy usłyszałem od jednej dziewczyny, a potem od kolejnych, że pasowałby mi brzuszek i byłoby sexy, gdybym się trochę upasł. Chodziła mi ta myśl po głowie, ale znowu powróciła. Dotarło do mnie wtedy, że tak samo istnieją dziewczyny, które lubią miśków z brzuszkiem.

Postanowiłem, że spróbuję i przyznam, że z każdym kg więcej na wadze i z każdym cm więcej w pasie zaczynało mi się to coraz bardziej podobać. Nabieranie sadełka zaczęło mi sprawiać mega satysfakcję i mnie po prostu kręcić. Zacząłem zatem hodować sadło, które zaczęło się chętnie odkładać wokół pasa, tworząc coraz bardziej widoczną oponę, której tak bardzo chciałem 🙂 Efekty moich starań można zobaczyć poniżej:

 

 

 

 

sierpień 2012, 75 kg:
fot_1

 marzec 2014, 97 kg:20140317_042528

czerwiec 2015, 92 kg:
11422685_881391505242484_156289516_n

Jestem ciekawy co Wy na taką przemianę? Największa waga, jaką udało mi się osiągnąć to 101 kg. Choć teraz akurat tak wyszło, że trochę mi spadło. Obecnie przy 187 cm ważę 92 kg. W pasie mam 102 cm. Rok temu, już brzuch praktycznie wylewał się znad paska, trzeba nadrobić straty 😛 Najbardziej podoba mi się to, że Kasia się w to też wkręciła. Okazało się, że uwielbia miśków z brzuszkiem i bardzo jej zależy na tym, żeby mnie utuczyć 😀 Kontroluje, czy oponka rośnie i zaczyna mnie dokarmiać 🙂 Chce, żebym miał tłusty brzucho z lekkim dodatkiem mięśni po całości (zacząłem siłownię na nowo), bo uważa, że tak jest najbardziej sexy i w sumie się z tym zgadzam. Pozostając zdrowy i sprawny, chcę zapuścić konkretnie tłustą oponę na brzuchu, odstającą, trzęsącą się z każdym krokiem i wylewającą się znad paska od spodni 😛 Razem z Kasią ustaliliśmy, że super by było gdybym dobił do 120 kg i taki jest cel. W międzyczasie będziemy oczywiście ustalać mniejsze cele i oceniać zmiany i postęp 🙂 O wiele lepiej czuję się z nadwagą i każdym przybywającym kg, bardziej się czuję jak ja. Dlatego mam nadzieję, ze uda się wyhodować fajny, tłusty bojlerek 🙂 Kasia będzie miała co miętosić i po czym poklepać 😛 W Burger Kingu i McDonaldzie pewnie niedługo będę stałym klientem 😛

Postaram się Was informować o zmianach i mam nadzieję, że za jakiś czas zrobię kolejną część tego wpisu 🙂

Piszcie co myślicie 🙂 Czy mi pasuje, czy przytyć, ile przytyć, wszelkie porady mile widziane 🙂

Pozdrawiam!

Kasia vol. 1

#truestory

Kasia ma 20 lat. Jej historia zaczyna się rok temu, kiedy poszła na studia.

Zanim poszła na studia, uprawiała jogging i pilnowała co je. Choć jej wielkim uzależnieniem było jedzenie. Kochała jeść. Była okropnym łakomczuchem. Mimo to czuła, że musi sprostać oczekiwaniom otoczenia i ukrywała w sobie to pragnienie. Wszystko zmieniło się w październiku, kiedy zaczęła studia. Wreszcie mogła robić co chciała; nikt jej nie zaglądał do talerza ani nie kontrolował. Oj, wtedy się zaczęło… Mogła wreszcie popuścić wodze swojemu łakomstwu. Jakby tego było mało, w już w pierwszym tygodniu Kasia przestała uprawiać sport. Zaczęła jeść podwójne obiady, tłuste ciężkie sosy i tonę makaronu zazwyczaj w postaci spaghetti. Do tego wręcz uwielbiała piec domową pizzę, lub w bardziej leniwe dni zamawiała ją przez telefon. Do tego bardzo częste wizyty w McDonaldzie… Pizza 3 razy w tygodniu stało się dla niej normą. Co więcej do tego stopnia pokochała Big Maca, że nie wyobrażała sobie żeby nie wpaść na zestaw do Maka co jakiś czas. Wszelkie słodycze również znikały w mgnieniu oka. Taka wyglądało jej studenckie życie.

Po pewnym czasie Kasia zorientowała się, że przestała się mieścić w niektóre spodnie, sadełka zaczęło przybywać i brzuszek zaczynał coraz bardziej odstawać. Co stwierdziła Kasia w tej sytuacji? Stwierdziła, że tycie sprawia jej przyjemność i kocha jeść. Apetyt się jej zwiększył, więc nie zważając na nic, jadła coraz więcej. Skutkowało to oczywiście tym, że tyła coraz bardziej, aż doszła do punktu, w którym jest teraz.

Jak poznałem Kasię, od razu moją uwagę przykuła jej miłość do jedzenia. Zacząłem jej przynosić jej ulubione jedzonko, gotowaliśmy razem i chodziliśmy na wyżerki do fast foodów. Po pewnym czasie powiedziałem jej o moich upodobaniach do krągłych kształtów i o moim fetyszu. Spodobało się jej do tego stopnia, że teraz jesteśmy razem 🙂

Początkowa waga Kasi to 65 kg, przy 168 cm wzrostu. W szczytowym momencie dobiła prawie do 80 kg, teraz jej waga waha się w granicach 75 kg.

Przed:

[zdjecia usuniete]

W trakcie:

kasia_w_trakcie1

kasia_w_trakcie2

Po:

kasia_po1

kasia_po2

kasia_po3

 

Kasia deklaruje się jako mutual gainerka, jej samej sprawia przyjemność przybieranie na wadze, jak i lubi to u faceta, który według niej koniecznie musi mieć brzuszek! Kasia jest bardzo ciekawa waszych komentarzy, co sądzicie o jej przemianie. Prosiła mnie, żebym zrobił małą ankietę. Według was Kasia powinna:

1) Schudnąć 10 kg

2) Zostawić tak jak jest teraz

3) Przytyć 10 kg

4) Przytyć 20 kg

Wasze komentarze na pewno zostaną uwzględnione. Napiszcie też czy chcecie jeszcze kolejne wpisy z Kasią w przyszłości 😉 Kasia chętnie odpowie na wszelkie wasze pytania w komentarzach 😉

Zarówno opisana historia, jak i zdjęcia są autentyczne 😉

Co cię kręci?

Ten blog dotyczy 4 różnych fantazji, lub fetyszów, jak kto woli. Opiszę je krótko dla tych, którzy o tym nie słyszeli, lub dopiero zaczynają to odkrywać.

feedee / gainer – feedee dotyczy zazwyczaj kobiet; gainer mężczyzn. Jest to osoba, której sprawia przyjemność bycie tuczonym przez swojego partnera, obżera się specjalnie żeby przytyć i jest dla niej ekscytujące, gdy oponka na brzuchu obrasta w sadełko, a na wadze pokazuje się coraz większa liczba. Osoba taka może również tyć bez niczyjej pomocy, to zależy zazwyczaj od tego, czy jest w związku, czy nie. Są osoby, które czekają z rozpoczęciem tycia, aż poznają osobę, która im w tym pomoże, lub też od początku biorą sprawy w swoje ręce. Tak jak kulturyści trenują, żeby upiększyć swoje ciało, tak feedee upiększa je sadełkiem. 🙂

feeder – osoba, której sprawia przyjemność tuczenie drugiej osoby, zazwyczaj swojej partnerki/partnera, uwielbia patrzeć jak przybywa jej sadełka i coraz więcej waży. Uwielbia rozpieszczać tą osobę smakołykami i łakociami, a co najważniejsze, bardzo kręci go/ją takie zaokrąglone ciało z nadmiarowym sadełkiem, które może pieścić bez końca. Trzeba tu zauważyć, że każdy feeder ma inny limit. Dla jednego wystarczające będzie 80 kg, dla innego 100 kg, a inny w ogóle nie będzie miał limitu. Tych ostatnich szczerze mówiąc potępiam, chodzi w tym wszystkim o to, żeby obie strony czerpały z tego przyjemność i żeby mieć na uwadze dobro drugiej osoby. Przegięcie w żadną stronę nie jest dobre!

mutual gainer – feeder i feedee w jednym – osoba, która chce, żeby jego/jej partnerka/partner przytył/a i sam/a też chce przytyć. Oba te procesy są dla niego/niej ogromną przyjemnością. Czyli dwie powyższe fantazje połączone w jedno.

foodee – osoba, której przyjemność sprawia jedzenie, uwielbia uczucie najedzonego, pełnego brzucha i jest strasznym łakomczuchem i żarłokiem. Lubi jeść tak bardzo, że nie przejmuje się kompletnie przybywającymi kilogramami, choć jej/jego celem nie jest przytycie.

 

Każdy z tych fetyszy może posiadać osoba dowolnej płci i kombinacje mogą być tutaj całkiem dowolne. Dziewczyna może tuczyć faceta, a on dla niej tyć; para kobieta i mężczyzna mogą razem tyć, lub może tuczyć jedna lesbijka drugą, lub może być pojedynczy facet, który hoduje oponkę.

Zaapeluję – znajcie swoje limity. Powiem wam, że da się poznać odpowiednia osobę, z którą można przeżyć dzięki temu wspaniała przygodę, która może trwać. Nie bądźcie samolubni, miejcie na uwadze drugą osobę. Żyjemy w rzeczywistym świecie, nie odstraszajcie swoich potencjalnych partnerów historiami wziętymi z kosmosu! Wszystko jest dla ludzi.

Chciałem, żeby ten opis był zwięzły i krótki, dlatego nie chciałem się zagłębiać w szczegóły.

Wpisujcie w komentarzach, który z tych fetyszy wy macie! Może dzięki komentarzom odnajdzie się ktoś do pary? 😉 Pokażmy ilu nas jest, nie bójmy się otwarcie powiedzieć, co nas kręci 🙂

Komentujcie! Liczę na was, że uda się stworzyć społeczność stałych bywalców i może kiedyś ten blog przekształci się w coś większego!