Opowiadanie – koleżanki po fachu

Monika już dawno nie widziała się z Natalią, dlatego postanowiła umówić się z nią na kawę. Uwielbiały plotkować, a szczególnie o chłopakach. Łączyło je upodobanie do chłopaków, których niekoniecznie można określić jako „chudych”. Same z kolei raczej zaliczały się do szczupłych.

– Co tam słychać? Jak się układa z Grzesiem? – zapytała Monika.

– Wiesz, zaczął dojeżdżać do pracy samochodem…. Do tego praca siedząca plus moje wypieki …- zaczęła opowiadać Natalia.

– Ho hooo! To pewnie mu w brzuszek poszło, co nie? – zachichotała podekscytowana Monika.

– No i to dość konkretnie – powiedziała z dumą zadowolona Natalia. – Nie dopina się w żadne spodnie. – Musieliśmy iść kupić mu nowe…

– Ostatnio jak rozmawiałyśmy 3 miesiące temu to ważył chyba z 95 kg. To ile ma teraz? Poszło w górę?

– Oj tak… dobił do 112 kg już… przytył fajniutko – odpowiedziała rozmarzona Natalia.

– Łoł! To sporo! Coś czuję, że to w głównej mierze twoja sprawka – zaśmiała się.

– No raczeeeej! Wykorzystałam okazję i miał codziennie do praca spory kawałek ciasta ode mnie. A jak wracał to wypychałam w niego drugi obiadek, a wieczorem zawsze jakaś pizza albo chipsy. Fajny ma brzuszek teraz, nie mogę przestać go miętosić!

-No to muszę przyznać, że rozegrałaś to perfekcyjnie! Pokaż jak teraz wygląda!

Natalia wyciągnęła telefon i pokazała Monice selfie swojego chłopaka bez koszulki. Tłusta opona zachodziła mu na pasek i pojawiło się kilka czerwonych rozstępów. Monika była w szoku.

– Ale ciacho! Ależ się z niego tłuścioszek zrobił! Wygląda bosko!

– Dzięki! Jestem zakochana po uszy… i bardzo szczęśliwa! Ale wiem za to, że ty rozstałaś się ze swoim chłopakiem. Mega mi przykro, co się stało?

-Wiesz, jednak nie pasowaliśmy do siebie. Niby miał fajny charakter, ale to nie było to. No i wiesz, że ja patrzę na wygląd bardziej niż powinnam… Co prawda był przystojny, ale chudy! 85 kg. Liczyłam na to, że przytyje, ale nic z tego… To nie mogło się udać, haha! – zaśmiała się.

– No ale co, masz kogoś nowego?

– No mam!

– To powiedz coś więcej!

– Zaraz tu będzie! Podrzuci mi tylko kartę na autobus, bo zostawiłam w domu. Wpadnie na minutę. Możesz być w lekkim szoku… – puściła oczko Monika.

Zanim Natalia zdążyła coś powiedzieć, wszedł nowy chłopak Moniki. Z każdym krokiem trzęsło mu się sadło na brzuchu, które uroczo wisiało nad paskiem od spodni. Opięty t-shirt z ledwością zakrywał jego brzusio.

– Cześć kochanie! – przywitał się.

– Poznajcie się, to jest Natalia, a to mój chłopak, Kacper.

– A co tutaj masz? – zachichotała Monika, wskazując na jego kubek z KFC w ręce.

– Musiałem coś przekąsić – uśmiechnął się, kompletnie bez żadnego zakłopotania.

Po tym jak się przywitali, Natalia nadal była w szoku i nie mogła wydusić z siebie słowa.

– Tu jest twoja karta. Ja muszę już lecieć, na razie! – i poszedł.

– Jaką on ma pięknie tłustą oponę na tym brzuchu! Ale słodziak! – wydusiła z siebie koleżanka Moniki. – Jest grubszy od mojego Grzesia! Ile on waży???

– 124 kg już…

– To rzeczywiście więcej niż Grzesiek! Cholera jestem w szoku, ale przystojniak! Jak się poznaliście?

– Wiesz, byłam w KFC i nie było miejsc do siedzenia. Zobaczyłam go z pełną tacką jak się objada i zapytałam się, czy mogę się dosiąść. Zgodził się. Zauważyłam, że mu się podobam, bo ciągle na mnie zerkał. Zagadałam, czy próbował tego nowego burgera. Powiedział, że tak, ale, że dla niego za mały, bo on zawsze bierze tego XL. Zapytałam wtedy jak mu idzie robienie formy na lato w takim razie. On się uśmiechnął, odchylił na krześle, złapał za oponę i powiedział, że on to robi masę. To było takie słodkie, że już wtedy wiedziałam, że będzie moim chłopakiem! Zaczęliśmy się spotykać 2 miesiące temu, wtedy jeszcze ważył 114 kg. Okazało się, że jego też to kręci, wiesz, wszystko mu opowiedziałam. Odkąd się spotykamy przytył dla mnie 10 kg!

– Nawet nie wiesz jak się cieszę, że tak trafiłaś! Ok, ale muszę lecieć, bo Grzesiek pisze, że zamówił pizzę do domu! Lecę! Do zobaczenia niedługo!

– Pa Nati!

 

Szkolne opowiadanie

Marta była uczennicą drugiego roku liceum ogólnokształcącego. Była uroczą, długowłosą blondynką o pięknych, niebieskich oczach. Była połowa roku szkolnego. Mimo, że spędziła z ludźmi ze swojej klasy tyle czasu, nadal miała wrażenie, że nic o nich nie wie. Sama też miała kilka sekretów na temat swojego życia, o których nikomu nigdy nie powiedziała. Sekretem Marty było to, że była feedee, choć jak dotąd bała się w tym realizować. Na ten moment przy wzroście 168 cm ważyła 62 kg.

W klasie było kilku chłopaków, którzy jej się podobali, ale do tej pory bardziej skupiała się na nauce niż na szukaniu związku. Choć dobrze wiedziała jak poderwać chłopaka.

Jednym z nich był Alex. Trochę nieśmiały, ale niesamowicie przystojny! Pewnego dnia na przerwie poprosiła go o skorzystanie z telefonu, ponieważ zapomniała swojego, a musiała wydrukować wypracowanie zapisane na mailu. Niechcący nacisnęła przycisk, który spowodował pojawienie się wszystkich otwartych kart. Jedna z nich miała tytuł: feabie.com – alex20. Nie miała pojęcia co to jest, ale szybko otworzyła maila i oddała telefon.

Będąc w domu, jako że była niezwykle dociekliwą dziewczyną, wygooglowała ‚feabie’. Ku jej wielkiemu zdziwieniu odkryła, że to strona dla osób z jej fetyszem! Szybkie sprawdzenie… jest konto alex20! Nie mogła uwierzyć, że ktoś z jej szkoły też w tym siedzi i że to właśnie Alex! Jego profil był pusty, ale miał wpisane, że jest feederem i uwielbia dziewczyny z nadwagą! Wow! W tym momencie w głowie Marty pojawił się plan.

Wymyśliła, że za jednym razem nie tylko spełni swój fetysz w końcu, ale uwiedzie Alexa! Nie ma opcji, żeby się nie udało! To będzie jej tajna broń.

Był luty. Marta szybko obmyśliła plan i zaczęła go realizować. Udało jej się dostać pracę w pobliskiej piekarni na niektóre popołudnia. Gdy nie było klientów, podjadała ciasteczka zza lady. Przecież nikt ich nie policzy! Piekarnia dbała o jakość i sprzedawała tylko dzisiejsze pączki. Oczywiście nigdy nie sprzedały się wszystkie, a te które zostały były wyrzucane. Przynajmniej takie polecenie dostawała Marta przed zamknięciem sklepu. W rzeczywistości sama zjadała je na zapleczu. Wszystkie. Średnio 5-6 pączków dziennie. Na początku było ciężko, ale potem już po 15 minutach była głodna. Zarobione w piekarni pieniądze wydawała na… wizyty w KFC i Mc Donaldzie. Szła tam zaraz po pracy. Codzienny zestaw po pracy wszedł jej w nawyk. Mama się o nią bardzo troszczyła, zawsze pytała jak było w pracy. Marta mówiła, że od popołudnia nic nie jadła i umiera z głodu. Oczywiście kłamała. Mama była wielka fanką kuchni włoskiej, więc zazwyczaj serwowała Marcie wielki talerz makaronu. Marta wiedziała, że kluczem do przytycia jest rozepchanie sobie żołądka. Ilość jedzenia, którą zaczęła pochłaniać była naprawdę imponująca. Udając się do lekarza, udało się jej załatwić całoroczne zwolnienie z wfu. To było dziecinnie łatwe! Zapisała się też na dodatkowe obiady w szkole. Nie były rewelacyjne, ale zawsze to więcej kalorii! Żeby nie nudzić się na wfie, patrząc, jak inni ćwiczą, zazwyczaj brała ze sklepiku szkolnego paczkę chipsów, albo słodką bułkę.

Był kwiecień. Marta się rozebrała i stanęła bosymi stópkami na wadze łazienkowej. 76 kg! W 2 miesiące przytyła 14 kg. To było niesamowite. Czuła się świetnie. Na jej brzuchu zrobiła się już widoczna oponka. Cała się zaokrągliła i nabrała apetycznych kształtów. Nie zdążyła jeszcze kupić nowych ubrań, więc jej brzuszek często wystawał spod ciasnego t-shirta. Obserwowała reakcję Alexa. Starał się z tym kryć, ale większość czasu na nią zerkał. Jak przechodził obok, to uśmiechał się, jednocześnie się rumieniąc. Plan chyba działa! Na przerwie po lekcji matematyki cała klasa wyszła na przerwę. Marta wyszła pierwsza ze swoją koleżanką. Zaczęły rozmawiać, kiedy niedługo potem z klasy wyszedł Alex, niosąc Kinder Bueno w ręce. Podszedł do dziewczyn, żeby przyłączyć się do rozmowy. Marta przeciągając się do tyłu, zaczęła poprawiać sobie kucyka, mówiąc przy tym:

– Normalnie umieram z głodu, co ja bym dała za coś słodkiego teraz… – jej przykrótka bluzka odsłoniła całe sadło, które zawiązało się jej przez dwa ostatnie miesiące na brzuszku. Alex patrzył na to osłupieniu, ale gdy otrząsnął się z tego co się właśnie wydarzyło, zaproponował:

– Mogę ci odstąpić moje Kinder Bueno jeśli masz ochotę – powiedział uśmiechnięty.

– Dziękuję ci, jesteś kochany! – powiedziała radośnie Marta. Podeszła do Alexa po batonika, nie zasłaniając nadal swojego brzuszka. Przybliżyła się i dała mu w podziękowaniu buziaka w policzek, dotykając „przypadkiem” swoją tłustą oponą jego ręki. Alex zarumienił się jeszcze bardziej, a Marta jak gdyby nigdy nic zakryła swój brzuszek, wzięła batonika i szybko uciekła. Alex patrzył na to wszystko w osłupieniu.

Marta wiedziała, że jest kilka zasad, którymi musi się kierować żeby poderwać chłopaka. Pierwsza z nich, to kontakt wzrokowy. Faceci uwielbiają, jak dziewczyna na nich zerka, bo wiedzą, że podobają się dziewczynie i mają wolną drogę, żeby „startować”. Marta i Alex nie raz na siebie zerkali w taki sposób, że aż iskrzyło w powietrzu. Drugi punktem jest kuszenie faceta. Najlepiej dyskretnie, niby przypadkowo. Sam nie będzie wiedział, kiedy się zauroczy. Marta była w tym mistrzynią. Ubierała się seksownie, ale bez przesady. Wystarczyło, żeby zainteresować Alexa. Gdy do tego dochodziło wspólne hobby, facet nie może się oprzeć. Trzecim punktem jest niedostępność. Oczywiście z umiarem. Marta również to opanowała do perfekcji. Trzymała Alexa delikatnie na dystans, jednocześnie go kusząc. Kiedy pewnego dnia Alex chciał się spotkać na kawę, przełamując swoją nieśmiałość, Marta powiedziała, że musi się uczyć i nie może iść. Jednak następnego dnia zapytała, czy pomoże jej z zadaniem z matematyki po lekcjach. Dzięki temu sprawiała wrażenie, że jest trudna do zdobycia, ale jak by się postarać, to w końcu się uda!

Alex zgodził się pomóc z zadaniem. Byli sami w świetlicy. Zbliżał się już czerwiec i koniec semestru, więc wszystkim zależało na dobrych ocenach. Przyniósł 2 pączki, żeby podzielić się z Martą.

– Pączka? – zaproponował Alex, lekko się uśmiechając.

– Nie wiem, czy powinnam… przytyłam ostatnio znowu… – zaczęła się droczyć. Nie przejmowała się tym wcale, jedynie chciała zobaczyć reakcję Alexa.

– Marta, wyglądasz naprawdę świetnie, nie musisz się martwić o to – powiedział, lekko dotykając ją za ramię.

– To mogę dwa? – zapytała uradowana Marta.

Tego się Alex nie spodziewał. Przytaknął, a Marta, jako, że pączki jadła w hurtowej ilości, z tymi dwoma poradziła sobie w parę minut.

– Przez ciebie będę grubsza – powiedziała śmiejąc się Marta – zobacz jaki już miękki jest… – to mówiąc podniosła koszulkę do góry i kazała mu dotknąć swojej oponki. Alex nie mógł w to uwierzyć. Dotknął jej brzucha i rzeczywiście był bardzo mięciutki i miły w dotyku. Marta wtedy ważyła już 80 kg.

– Śliczny masz brzuszek. Jest mega uroczy i bardzo ci pasuje…

– Naprawdę tak uważasz? – Marta spojrzała mu głęboko w oczy, a kiedy przytaknął, pocałowała go.

Wtedy usłyszeli, że ktoś wchodzi do świetlicy, więc wrócili do rozwiązywania zadań, choć oboje mieli teraz o czym myśleć.

Za każdym razem między lekcjami, po wyjściu na korytarz Marta opierała się łokciami o parapet, odsłaniając przy tym oponkę pod pępkiem. Gdy wychodził Alex, uśmiechała się do niego, a on odwzajemniał uśmiech. Marta była mistrzynią kuszenia a Alex coraz bardziej się do niej zbliżał. Często ze sobą rozmawiali i bardzo się polubili.

Niedługo potem skończył się semestr szkolny i z powodu wyjazdów z rodzicami nie mieli jak się zobaczyć. Marta chciała zaskoczyć Alexa po wakacjach. Kontynuowała swoje wyżerki i tym razem musiała już kupić większe ubrania. Kiedy wróciła po wakacjach do szkoły, nie było już wątpliwości, że jest najgrubsza w klasie. Wszyscy byli w szoku ile przytyła. Po bilansie u pielęgniarki, który był w pierwszym tygodniu, Alicja, która siedziała obok Alexa szturchnęła go w ramię i szepcze:

– Widziałeś jak Marta się spasła???

– Chyba nie, bo miała na sobie duży sweter ostatnio, a co?

– Byłyśmy właśnie razem na bilansie. Rozebrała się u pielęgniarki i ma taką oponę, że masakra! Całą w rozstępach. Waży 98 kg!

Alex był w szoku. Alicja chciała go poderwać i myślała, że dzięki temu odwidzi mu się Marta, bo widziała jak na nią patrzy. Jednak efekt był odwrotny. Jedyna dziewczyna, o której teraz myślał, to Marta. Kiedy zrobiło się trochę cieplej i Marta przyszła bez swetra, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Marta cała się zaokrągliła, przytyła w udach i tyłku, który teraz mocno odstawał, a na jej brzuchu wisiała pokaźnych rozmiarów opona. Wow! Zaczęła się gra w otwarte karty. Kiedy byli sami Alex zapytał Martę, czy pójdzie z nim na festiwal pizzy, czyli pizzę bez limitu.

– Wiesz, że masz ze mną szans? Trenowałam przez wakacje – spojrzała na swój brzuszek i poklepała się po nim.

– Wiem, wyglądasz świetnie…Tak czy siak moglibyśmy razem wyskoczyć – zaproponował z nadzieją.

– Wiesz, że nie potrafię sobie odmówić pizzy, z miłą chęcią z tobą pójdę – mówiąc to przytuliła go i dała buziaka w policzek.

W pizzerii mieli zaciszny kącik, gdzie mogli swobodnie porozmawiać. Już wtedy stało się jasne, że od tego dnia są już razem. Alex swobodnie już zwierzał się jak bardzo go kręcą tłuściutkie dziewczyny, a Marta wyznała swoją miłość do jedzenia i brak oporów przed przytyciem, jeśli to będzie się podobało jej chłopakowi.

– Misiu, to nie przeszkadza ci, że twoja dziewczyna waży 102 kg?

– Masz rację kochanie, trochę mało, lepiej weź dokładkę pizzy!

– Jak ja cię uwielbiam…! – przytuliła go.

Zawsze na przerwach można było zobaczyć przytulające się pary. Tym razem jedną z nich z nich była Marta z Alexem. Nie wstydził się trzymać ją za boczki i chodzić z nią za rękę, bo dla niego była piękna i nie przejmował się tym, co inni powiedzą. Ważne, że zarówno on, jak i Marta byli szczęśliwi. Na koniec roku Marta ważyła już 120 kg. Alex był szczęśliwy, a Alicja nadal nie mogła zrozumieć dlaczego nie wybrał jej…

 

 

 

Ploteczki przy kawie – opowiadanie

 Gdzieś w alternatywnej rzeczywistości…

Dziewczyny umówiły się kawiarni na spotkanie. Tworzyły zgraną paczkę i często się widywały. Pierwsza przy stoliku zjawiła się Monia. Ledwo zdążyła usiąść, a zjawiła się Julka. Szła uśmiechnięta i cała promieniała.

– Hej Julka! – przywitała się Monia. – Świetnie wyglądasz! Chyba trochę ci się przytyło! – mówiąc to, dźgnęła ją w wystającą oponkę na brzuchu.

– Cześć kochana! Dziękuję za komplement. Nie będę ukrywać, przytyłam w ostatnim miesiącu 7 kilogramów i jestem z siebie mega dumna – powiedziała z uśmiechem Julka. – Większość poszła mi w brzuszek i według mnie wygląda teraz świetnie – dumnie złapała się za oponkę.

– Musisz mi chyba zdradzić swoją nową dietę – westchnęła z nadzieją Monia.

– Dla Ciebie wszystko! Już ja się tobą zajmę! – puściła jej oczko Julka.

– Swoją drogą, wiesz o której zjawi się Klaudia?

– Wiem tylko, że wczoraj wróciła z wakacji dopiero i mówiła, że ostro tam zaszaleje.

W tym momencie w drzwiach pojawiła się Klaudia.

 – Noooo… rzeczywiście zaszalała

– Cześć dziewczyny!

– Cześć grubasku! Oj widzę, że dbałaś o figurkę na wakacjach, nieźle się spasłaś! – Julka i Monia patrzyły z niedowierzaniem.

– Oj tak, all inclusive premium zrobiło swoje. Do tego mój Robert bardzo o mnie dbał i brzuszek miałam non stop pełniutki. W efekcie przytyłam 14 kilogramów… – powiedziała cała w skowronkach Klaudia

– Jak ja ci tego Roberta zazdroszczę. A bębenek naprawdę ci tłusty urósł, jest uroczy! – powiedziała rozmarzona Monia, podpierając głowę rękami opartymi o stół.

– Wy też wyglądacie świetnie, a ty się Monia nie martw, jeszcze wszystko przed tobą!

– W ogóle widziałyście Ankę? Wrzuciła dzisiaj zdjęcia na facebooka. Jezu, ona zawsze była taka chuda, a teraz zrobił się z niej mega pączek i ma dość duży tłusty brzuszek! Do tego odkąd tak przytyła ma super fajnego faceta, taki miso, ciacho, że ho ho!

– No wyglądają świetnie teraz razem, ona strasznie wyładniała jak nabrała ciałka, w końcu ma kobiece krągłości.

– A ja widziałam się ostatnio z Izą, kompletnie jej odbiło. Miała już lekką otyłość, wyglądała perfekcyjnie. Nagle zaczęła się odchudzać jak opętana i jadała samą sałatę. Teraz ma płaski brzuch kompletnie. Nie dziwię się, że rzucił ją chłopak i znalazł sobie takiego słodkiego pączka, która wygląda tak jak ona zanim schudła. No sama sobie taki los zgotowała.

– To rzeczywiście głupia. Nie dość, że się katowała dietami nie wiadomo po co, to rzucił ją chłopak i teraz pewnie prędko nowego nie znajdzie. Nie z takim brzuchem.

Pozostałe dwie dziewczyny zgodnie przytaknęły.

– Jutro jest festiwal pizzy, idziemy? – zmieniła temat Klaudia.

– No pewnie! Przecież wiesz, jak uwielbiam pizzę, a tym bardziej jeśli jest bez limitu… A potem wieczorem wyskoczymy na kilka browarków do naszego ulubionego miejsca. Co prawda z takim pełnym brzuszkiem nie potańczę, ale zawsze jak mi się tak wylewa sadełko spod koszulki i stoję z butelką i wlewam w siebie kolejne porcje pustych kalorii i brzuchol mi wysadzi, to zawsze podejdzie jakiś fajny chłopak i skomplementuje, że mam świetną figurę i czy dam mu numer – powiedziała podekscytowana Julka.

– A mnie wczoraj poderwał chłopak na basenie, kiedy wyszłam z wody i szłam wzdłuż brzegu, a sadełko mi się na brzuszku lekko trzęsło. Był uroczy! A pomyśleć, że kiedyś się tego brzuszka wstydziłam.  Teraz celowo chodzę na basen, bo lubię jak się gapią – powiedziała Monia i wystawiła język. Wszystkie dziewczyny się uśmiechnęły.

Po chwili poszły po kolejne zestawy i objedzone do oporu pożegnały się i umówiły na następny dzień.

Julka i Kacper – opowiadanie

Julia była studentką 3 roku architektury. Nie wiadomo, czy to jej artystyczna dusza była tego powodem, ale od zawsze miała słabość do chłopaków z brzuszkiem. Sama raczej była szczupła, o normalnej sylwetce. W święta, jak każdy przybierała na wadze i nie miała nic przeciwko dodatkowym kilogramom, ale jej waga sama utrzymywała się na tym samym poziomie przez większość czasu. Julia miała długie czarne włosy i nosiła okulary z czarnymi oprawkami, które zdecydowanie dodawały jej uroku.
Nikt z jej znajomych nie wiedział, że miała fantazję, żeby poznać chłopaka, który będzie chciał dla niej przytyć i którego będzie mogła sama trochę podkarmić. Ta fantazja spędzała jej sen z powiek, ale nie było to łatwe, kiedy nikt o tym nie wiedział. W końcu postanowiła, że będzie w tym temacie bardziej otwarta i może w końcu szczęście jej dopisze. Co prawda miała wielu adoratorów, ale to nie było to, czego szukała. Z wiadomego powodu.

***
W piątek tuż po skończonych zajęciach poszła na szejka truskawkowego do McDonalda. Lubiła tam chodzić nie tylko ze względu na samego szejka, ale uwielbiała patrzeć na chłopaków w jej wieku, którzy mimo sporej już nadwagi i opony na brzuchu, bez żadnych oporów zamawiali powiększone zestawy, przyczyniając się tym samym do kontynuacji tego procederu.
Tego dnia było sporo ludzi, ledwo znalazła wolne miejsce. Po przeciwnej stronie siedziało dwóch facetów, blondyn z lekkim brzuszkiem i szczupły brunet. Ten pierwszy zwrócił jej uwagę, był dość przystojny. Przez przypadek podsłuchała ich rozmowę, po prostu siedziała zbyt blisko, żeby nie usłyszeć.
– Stary, co jak co, ale odkąd cię widziałem ostatnio, to nieźle ci brzuch wywaliło – powiedział z uśmiechem brunet.
– Wiesz jak to jest, obok domu otworzyli mi włoską pizzerię, a przez kontuzję kolana odpuściłem siłkę. No i trochę się wyhodował – mówiąc to, poklepał się po wystającym brzuszku, a Julia patrzyła na to jak zahipnotyzowana.
– Masz zamiar to zrzucić?
– Haha, co ty, nie chce mi się, tak mi dobrze – powiedział znowu się uśmiechając
– Słuchaj Kacper, muszę lecieć, mam telefon z pracy, zgadamy się potem – powiedział brunet i zostawił Kacpra samego przy stoliku.
Julia zorientowała się, że nie zabrała słomki do swojego szejka i kiedy z nią wróciła, okazało się, że ktoś zajął już jej miejsce i nie było niczego wolnego.
– Mogę się przysiąść? – spytała nieśmiało Kacpra. Sama nie wierzyła, że się na to odważyła.
– Pewnie – odpowiedział z uśmiechem Kacper. Widział, że siedziała obok i ktoś ją podsiadł. – Straszny tłok dzisiaj – dodał.
Julia w ułamku sekundy zauważyła, że przygląda się jej w taki sposób, jakby był zauroczony. Przedstawiła się.
– Przez przypadek podsłuchałam waszą rozmowę…
– Nic nie szkodzi – powiedział puszczając oczko
– …ale to było mega urocze – dodała szybko. W tej samej sekundzie pożałowała, że to powiedziała. Co on teraz o mnie sobie pomyśli?
– Tak to jest ja się tyle je. Ale co to jest 94 kg, prawda?
Czy ona śni? Kogo ona dzisiaj poznała!
– Pewnie, na faceta to jeszcze mało – wystawiła język.
– Zaraz wracam, zamówię coś jeszcze – powiedział i wrócił z kolejnym zestawem
– Oj, widzę, że ciężko pracujesz nad formą – rzuciła sarkastycznie, ale z uśmiechem.
– Najpierw masa, potem masa – zaśmiali się oboje. Wszystko wskazywało na to, że mieli to samo poczucie humoru i gust też.
Od słowa do słowa, Kacper i Julia zaczęli się spotykać. Dogadywali się wręcz perfekcyjnie. Na trzecim spotkaniu Julia powiedziała Kacprowi jaki ma fetysz. Stwierdziła, że nie będzie z tym czekać, niech się dowie od razu, po co zwlekać? Kacper przyznał, że nigdy wcześniej o tym nie słyszał, ale w sumie zawsze go takie coś kręciło, tylko nie wiedział, że to ma taką nazwę i całą społeczność! Bardzo chciał spróbować. Julia aż się trzęsła z radości. Nie mogła uwierzyć, jakie szczęście ją spotkało.
Kacper w momencie poznania Julki ważył 94 kg przy 184 cm wzrostu. Ale ten stan nie mógł długo trwać. Codzienne wizyty w KFC zaczynały przynosić efekty. Dzięki nielimitowanej dolewce Kacper tak rozepchał sobie żołądek, że teraz mógł zjeść naprawdę sporo. Dwa powiększone zestawy tylko wzmagały jego apetyt na wieczorną, dużą pizzę, którą Julka go karmiła, siedząc na nim okrakiem i masując jego brzuszek. Pizza obowiązkowo musiała być popita 2l Coca-Colą. W ciągu dnia również dbała, żeby non stop był objedzony do granic i przygotowywała mu przynajmniej dwie porcje makaronu z jego ulubionym sosem. Kacper kupił jeszcze gainera, żeby po każdym posiłku wszystko zalać szejkiem i mieć pewność, że się odłoży. Po trzech miesiącach na brzuchu Kacpra zawiązało się naprawdę tłuste sadełko. Koszulki były coraz bardziej opięte i już z ledwością mógł dopiąć spodnie. Mega go to cieszyło, bo widział jak to kręci Julkę. Robił to dla siebie, bo podobał mu się taki wygląd i jednocześnie dla niej, bo widział jak ją to nakręca, a miał niesamowitą satysfakcję ze spełniana jej fantazji i obserwowania jej reakcji.
Niestety okazało się, że Kacper musiał wyjechać na dwa miesiące delegacji za granicę z pracy. Ani on ani ona tego nie chcieli, ale byli na tyle do siebie przywiązani, że wiedzieli, że to niczego nie zmieni. No może poza wagą Kacpra.
– Masz tam dbać o siebie i o brzuszek, mój grubasku – powiedziała Julia i pocałowała Kacpra, cały czas trzymając go za brzuszek.
– Oczywiście, że będę kochanie, dla ciebie –  odpowiedział Kacper i popatrzył na swój brzuch
Dwa miesiące minęły bardzo szybko, choć oboje za sobą tęsknili. Po powrocie Kacper przyjechał do mieszkania Julki.
– O matko jedyna… no nie wierzę – Julkę aż zatkało od środka i nie mogła wydusić z siebie słowa – jestem w mega szoku, no nie wierzę własnym oczom…
Wcześniej luźna koszulka, teraz opinała się na solidnie tłustej oponie na brzuchu Kacpra. Różnica była niesamowita.
– Mogę odsłonić…? – spytała nieśmiało Julia. Kacper skinął.
Po koszulką ukazała się mega tłusta, wylewająca się już nareszcie ze spodni opona. Była tak idealnie wyhodowana. Pod pępkiem, gdzie na oponce odłożyło się najwięcej sadełka, pojawiły się czerwone rozstępy. Julce mega się to podobało. Jej chłopak spasł się specjalnie dla niej. Specjalnie dla niej ładował w siebie tysiące kalorii, tylko po to, żeby zapuścić dla niej brzuszek, który ona będzie adorować i będzie ją nieustannie kręcił. Wystawiła palec i cały zatopił się w tłuszczyku.
– 109 kg kochanie… – szepnął Kacper
Julia poklepała go po oponce tak, że niosło się po całym mieszkaniu. Uwielbiała to robić, a teraz wyjątkowo jej to sprawiało przyjemność.
– Ale się spasłeś, tłuściochu! – krzyknęła Julia – wyglądasz niesamowicie seksownie, czemu mnie to tak kręci? – powiedziała to i od razu go pocałowała.
Nie trzeba było długo czekać na finał tej akcji… 🙂
Julia oczywiście nie chciała przesadzić, ale miała ochotę jeszcze trochę utuczyć Kacpra. Miała na to straszną ochotę i chciała to obserwować. Uwielbiała patrzeć jak zjada przyrządzone przez nią posiłki. Jak nie miała na to czasu, to wpychała w niego tonę fast foodów, nie było litości! Sama była szczupła, ale przez to wspólne jedzenie sama złapała trochę brzuszka.

***
Tym razem wpadła na pomysł, żeby wybrać się razem do Aquaparku. Niech inne dziewczyny patrzą jak sobie misia upasła i niech zazdroszczą. Dobrze wiedziała, że sporo dziewczyn uwielbia takich facetów. Kacper był zdziwiony, czemu nie zwykły basen, ale dobrze wiadomo, że w Aquaparku jest więcej chodzenia pomiędzy atrakcjami, niż pływania, dzięki temu więcej osób zobaczy z jakim misiem przyszła i wszyscy będą się gapić na jego trzęsący się brzuszek. Gdy już dotarli na miejsce poszli się przebrać i spotkali się przy wejściu. Minął tydzień odkąd się ostatnio widzieli.
– Kacper, ale ci się przytyło znowu! – powiedziała dość głośno Julia i poklepała go po wylewającej się, tłustej oponie. – Wow, no masakra po prostu! – położyła obie ręce na jego brzuchu i lekko potrząsnęła, jakby chciała ocenić, jak bardzo urósł. Dziewczyna, która akurat szła obok, rzuciła Kacprowi kuszące spojrzenie i wręcz nie mogła oderwać wzroku od jego brzuszka. Julia uwielbiała go tak zawstydzać. Ale Kacper uwielbiał takie sytuacje, kiedy czuł się jednocześnie zawstydzony, że inni patrzą na to jak przytył, a jednocześnie go to mega kręciło, bo wiedział jak to działa na jego dziewczynę i jak jemu samemu się to podoba.
Kiedy stali w kolejce do zjeżdżalni, Kacper lekko się przeciągnął. Julia natychmiast to wyłapała i wbiła palec w jego oponkę.
– Ale ci to sadło wywaliło – udawała lekko zniesmaczoną. – Czemu się najadłeś przed wyjściem?
– Nic nie jadłem kochanie i jestem mega głodny… zjadłbym jakiegoś burgera- uśmiechnął się.
– To już tak przytyłeś?? – nadal udawała zdziwioną. – Nie wiem czy możesz burgera… zobacz na to sadełko – i dźgnęła go znowu pod pępkiem i najbardziej miękkie miejsce na jego oponce.
– Oj kochanie proszę… w sumie to zjadłbym nawet dwa zestawy i jeszcze te ciasteczka co takie dobre pieczesz ostatnio… – uśmiechnął się.Julia się przytuliła i pocałowała go.
– Dla ciebie misiu oczywiście, że upiekę no i idziemy na burgera po basenie – odpowiedziała mega ucieszona.

***
Po kolejnych dwóch miesiącach Kacper ważył już 122 kg. Julia była kompletnie spełniona, miała wymarzonego chłopaka, dla którego ona też była całym światem. Uwielbiali razem gotować i nadal często odwiedzali Aquapark, a w wakacje zawsze jeździli nad morze 🙂

Opowiadanie – Klinika BMI

Natalia miała 20 lat i była studentką ekonomii w Krakowie. Bardzo lubiła to miasto, ale życie w ciągłym ruchu i stres na studiach odbijały się jej wyglądzie i zdrowiu. Zawsze podobały się jej krągłości i nie cierpiała tego, że sama jest szczupła. Kochała jeść, ale życie w biegu jej to uniemożliwiało. Kilka jej koleżanek ze studiów przytyło sporo na pierwszym roku. Ciągłe imprezy i jedzenie fast foodów po nocach przyniosło efekty. One same nie były z tego zadowolone, ale Natalia im trochę zazdrościła. Jej też przybyło kilka kg, ale nie na tyle, żeby ktokolwiek to zauważył. W dodatku dwie z tych koleżanek po tym jak przytyły, znalazły chłopaka. Nie od dzisiaj wiadomo, że faceci lecą na krągłości. Natalia pamięta jak jeszcze kiedyś była moda na szczupłe dziewczyny. Teraz wstyd się pokazać szczupłej na plaży czy basenie. Natalia planowała wakacje, ale wstyd się tak pokazać z płaskim brzuchem. Postanowiła, że coś z tym musi zrobić.
Wracając z zakupów, ktoś wręczył jej ulotkę z reklamą „Klinki BMI”.
– Reklamują, że leczą niedowagę, to może być ciekawe… – mruknęła pod nosem Natalia. – Śledzenie efektów i prywatny lekarz przez całą kurację! To coś dla mnie! Muszę się tam wybrać!

Dwie godziny później, przy recepcji „Kliniki BMI”:
– Dzień dobry, czy Pani u nas pierwszy raz?
– Tak, dostałam dzisiaj ulotkę.
– W takim razie zapraszam na darmowe badanie wstępne. Każda kolejna wizyta to koszt 200 zł, gdyż nasza placówka zatrudnia wybitnych specjalistów. Dobra wiadomość jest taka, że ulotki biorą udział w losowaniu, gdzie główna nagroda to darmowe wizyty przez rok.
– Super, w takim razie proszę mnie zapisać!

Dwadzieścia minut później w gabinecie:
– Dzień dobry Pani Natalio, Pani na badanie wstępne?
– Tak. Mój problem wygląda następująco… chyba jestem za szczupła i nie do końca mi się to podoba. Czy jest na to jakieś rozwiązanie?
– Tak, tym dokładnie zajmuje się nasza klinika – pomaganiem osobom z takim problemem jak pani. Zapewniam, że lepiej pani trafić nie mogła. Możemy przystąpić do badania?
– Jak najbardziej, jestem gotowa.
– Proszę dać palec, zrobimy szybkie badanie krwi, poczuje pani lekkie ukłucie. Komputer przeanalizuje próbkę krwi w ciągu 3 minut.
Natalia podała rękę, położyła palec we wskazanym miejscu i poczuła delikatne ukłucie. Doktor wcisnął kilka przycisków w celu uruchomienia urządzenia.
– Proszę się rozebrać do bielizny i wejść na wagę.
Natalia trochę się wstydziła, ale wiedziała, że to konieczne. Rozebrała się i stanęła bosymi stópkami na wadze.
– Waga: 65 kg, wzrost: 170 cm – odczytał wynik doktor. – Jeszcze kilka dodatkowych pomiarów – powiedział i centymetrem krawieckim zmierzył Natalii obwód brzucha pod pępkiem, talię, udo, łydkę, ramię, biust i pośladki. Wpisał do komputera. – Proszę stanąć obok tej ściany, zrobię pani zdjęcia z każdej ze stron. Każdy szczegół w dokumentacji lekarskiej będzie istotny i dzięki temu lepiej ocenimy postęp.

Natalia wykonała wszystkie polecenia doktora, ubrała się i usiadła na krześle. Wypełniła jeszcze formularz na temat jej trybu życia i diety. Trochę się martwiła przed, ale nie było tak źle!
– Pani Natalio, mam dla pani złe i dobre wieści. Złe są takie, że ma pani BMI równe zaledwie 22,5. Obecnie obowiązującym standardem jest co najmniej nadwaga przy BMI powyżej 25. Dobre wieści są takie, że z moich oszacowań i sugestii komputera wynika, że ma pani całkiem realne tendencje do tycia i możemy coś z tym zdziałać. Chce pani rozpocząć leczenie?
– Jak najbardziej. Chciałabym przytyć, ale nie udało mi się to do tej pory – powiedziała ze smutkiem.
– Gwarantuję, że nie będzie pani zawiedziona – powiedział z uśmiechem doktor.
W międzyczasie zadzwonił telefon doktora.
– Halo? Tak, właśnie ją przyjmuję, jest w moim gabinecie. Naprawdę? To wspaniale! Dziękuję za informację. – odłożył słuchawkę. – Mam dla pani świetną wiadomość! Wygrała pani roczną opiekę naszych specjalistów za darmo, gratuluję! – wykrzyknął doktor.
– Dziękuję, nie wiem co powiedzieć! – Natalia czuła, że wreszcie spełni się jej marzenie.
– Przejdźmy do konkretów. Do tej pory jadła pani zaledwie 2100 kcal dziennie, mimo że powiedziała pani, że je dużo! Mam dla pani na początek przygotowaną dietę 4000 kcal, opartą na makaronach, które są w diecie przynajmniej dwa razy dziennie. – Natalia strasznie się ucieszyła, bo zaznaczyła w formularzu, że uwielbia kuchnię włoską. – Otrzyma pani również naszego kucharza, który będzie gotował dla pani wszystkie posiłki, żeby mieć pewność, że żadnego pani nie pominie. Ma pani także do dyspozycji naszą taksówkę 24/7 za darmo, żeby było pani jak najwygodniej się przemieszczać. Będzie się z panią też kontaktował i odwiedzał panią nasz konsultant, który będzie o wszystko dbał. Proszę przyjść na kolejną wizytę za miesiąc, będzie pani w dobrych rękach! – powiedział zadowolony doktor i podał Natalii rękę.

Natalia wykonywała wszystko według zaleceń, dostawała codzienne dostawy posiłków, które były tak pyszne, że jej apetyt coraz bardziej narastał. Bardzo zaprzyjaźniła się z konsultantem Adamem, który często ją odwiedzał i pomagał jej wepchnąć w siebie kolejną porcję spaghetti, mimo że dopiero co jadła. Zaczynało się jej to coraz bardziej podobać.
Po miesiącu nadszedł czas na wizytę. Nie była już w stanie ubrać swoich spodni o rozmiarze 38, które miała na sobie ostatnio. Miała na sobie czterdziestkę, która była dość opięta.
– Witam panią, pani Natalio! Widzę zmiany na lepsze! Zapraszam na wagę.
Po ściągnięciu koszulki, oczom doktora ukazał się lekko odstający brzuszek Natalii. Do tego uda również urosły, jak i pośladki były coraz pełniejsze. Stanęła na wadze.
– O wow! 73 kg! – wykrzyknęła ucieszona – Jest pan najlepszy!
– Pani BMI wynosi 25,6. Ma pani delikatną nadwagę, gratuluję! – Natalia była wewnątrz bardzo z siebie zadowolona. – Czas na kolejny etap. Oto dieta 5000 kcal. Zmieniliśmy trochę jadłospis i dodaliśmy 1500 kcal dziennie samych fast foodów. Będzie się pani stołować w McDonaldach, KFC, Burger Kingach… fast foody to sprawdzona metoda oponkę na brzuchu – powiedziawszy to, poklepał Natalie po wystającym brzuszku, ponieważ nadal stała na wadze.
– Już myślałam, że ten moment nie nastąpi! Uwielbiam Maka i chętnie zastosuję się do tych zaleceń! – zaznaczyła z nieskrytą radością Natalia.
– Do zobaczenia za dwa miesiące!

W tym czasie apetyt Natalii poszybował w kosmos. Potrafiła iść do Maka tuż przed ogromnym obiadem i zjeść wszystko ze smakiem. Potem Adam masował brzusio, żeby się ułożyło i pomagał jej zjeść deser, zazwyczaj pół blachy ulubionego ciasta. Kochała uczucie pełnego brzuszka. Uwielbiała jeść mimo że była już pełna, to uczucie wręcz ją podniecało… Często zjadała więcej zestawów niż miała w rozpisce. Jej brzuszek potrzebował coraz więcej jedzenia, żeby ją zadowolić, a jej kucharz przynosił jej na co tylko miała ochotę. Brzuszek nie dość, że wylewał się już znad paska, to trząsł się jak szła. Co za zajebiste uczucie! Czuła się świetnie ze swoim ciałem i wystającą oponką. Najczęściej ubierała biodrówki i lekko przykrótką koszulkę lub sweterek, bo uwielbiała przyciągać spojrzenia swoim nowo nabytym, tłustym brzuszkiem.

Nadszedł czas kolejnej wizyty. Minęły kolejne dwa miesiące. Natalia weszła nieśmiało do gabinetu, ubrana tak, jak lubi najbardziej – biodrówki i sweterek. Czuła, że doktor będzie zdziwiony jak ją zobaczy. Nie myliła się. Weszła bezszelestnie.
– Dzień dobry panie doktorze – mówiąc to podeszła do biurka, a jej brzuch trząsł się jak tłusty kawał słoniny.
– Witam! Cholera jasna…! Ale się pani słodziutko roztyła! – Natalia zachichotała. – Proszę podejść – powiedział z uśmiechem doktor. Natalia stanęła tuz przed nim.
– Proszę podnieść koszulkę.
Zrobiła tak jak powiedział.
– Wow! – doktor oniemiał – Jakie się pani urocze rozstępy zrobiły! Dodają sporo uroku temu brzuszkowi, który swoją drogą wylewa się konkretnie! – Doktor położył ręce na jej oponce i przesunął je na boki. – Niesamowicie przyjemny w dotyku i mięciutki! Cudo! Wygląda pani niesamowicie. Sprawdźmy jeszcze wagę.
Natalia rozebrała się i swoimi uroczymi bosymi stópkami stanęła na wadze.
– 89 kg! Przybrała pani aż 16 kg sadełka od ostatniej wizyty! Cudowny wynik! Pani BMI wynosi już 30,8. Oficjalnie jest pani już otyła. A w pasie… 116 cm!
Jestem otyła – powtórzyła w myślach. – I jest mi z tym zajebiście! To sexy czuć swój brzuszek, jak wylewa się ze spodni i wiedzieć, że mimo że tak się wylewa, to i tak zaraz zjem dużą pizzę z colą i poprawię powiększonym zestawem w KFC i będę wtedy czuła mega rozkosz i błogość.
– Zapraszam na kolejną wizytę za trzy miesiące – powiedział doktor, udzielając wcześniej Natalii niezbędnych wskazówek. Nadal nie mógł wyjść z podziwu.

W międzyczasie Natalia polubiła gotować i już nie korzystała tak często z usług swojego kucharza. Gotowanie stało się jej nowym hobby. Choć nadal największą przyjemność sprawiało jej jedzenie. Roztyła się w szerz w biodrach i oponka zrobiła się jeszcze bardziej tłuściutka. Kiedy patrzyła w lustro, była cholernie zadowolona ze swojego wyglądu.

Nadszedł czas kolejnej wizyty w klinice. Natalia przywitała się z doktorem, a ten był zachwycony efektami. Waga pokazała już 104 kg…
– Panie doktorze, możemy pominąć dalszą część badania? Mój…yyy… chłopak czeka w samochodzie… – doktor uśmiechnął się szeroko – i właśnie mi stygną 2 zestawy z McDrive, bo wzięliśmy na drogę… bo jedziemy do pizzerii… – powiedziała nieśmiało Natalia, próbując ukryć lekki uśmiech.
– Wow! Wiedziałem, że taka śliczna dziewczyna długo nie będzie sama! Cieszę się niezmiernie i życzę wam wszystkiego dobrego! W takim razie myślę, że wizyty tutaj już nie będą potrzebne.
– Myślę, że nie, ale na pewno będę pana jeszcze odwiedzać, dziękuję za pomoc!
– Do widzenia pani Natalio! – odpowiedział zamyślony doktor.