Misja: zapuścić brzuch. Vol. 1

Dzisiaj mały wpis o mnie. Pewnie wielu z was po nazwie bloga podejrzewa, że jestem feederem. Otóż jest to prawda, ale oprócz tego sam też polubiłem tycie, czyli w sumie można powiedzieć, że jestem mutual gainerem 🙂

Od zawsze chciałem przytyć, ale zbyt dużo ruchu i jedzenie w normie powodowało, że pozostawałem szczupły. Na jakiś czas się z tym pogodziłem, ale zacząłem chodzić na siłownię, żeby mimo wszystko zwiększyć masę. Byłem nadal szczupły, choć już za to trochę umięśniony, więc było wtedy już ok. Wszystko działo się do czasu, gdy usłyszałem od jednej dziewczyny, a potem od kolejnych, że pasowałby mi brzuszek i byłoby sexy, gdybym się trochę upasł. Chodziła mi ta myśl po głowie, ale znowu powróciła. Dotarło do mnie wtedy, że tak samo istnieją dziewczyny, które lubią miśków z brzuszkiem.

Postanowiłem, że spróbuję i przyznam, że z każdym kg więcej na wadze i z każdym cm więcej w pasie zaczynało mi się to coraz bardziej podobać. Nabieranie sadełka zaczęło mi sprawiać mega satysfakcję i mnie po prostu kręcić. Zacząłem zatem hodować sadło, które zaczęło się chętnie odkładać wokół pasa, tworząc coraz bardziej widoczną oponę, której tak bardzo chciałem 🙂 Efekty moich starań można zobaczyć poniżej:

 

 

 

 

sierpień 2012, 75 kg:
fot_1

 marzec 2014, 97 kg:20140317_042528

czerwiec 2015, 92 kg:
11422685_881391505242484_156289516_n

Jestem ciekawy co Wy na taką przemianę? Największa waga, jaką udało mi się osiągnąć to 101 kg. Choć teraz akurat tak wyszło, że trochę mi spadło. Obecnie przy 187 cm ważę 92 kg. W pasie mam 102 cm. Rok temu, już brzuch praktycznie wylewał się znad paska, trzeba nadrobić straty 😛 Najbardziej podoba mi się to, że Kasia się w to też wkręciła. Okazało się, że uwielbia miśków z brzuszkiem i bardzo jej zależy na tym, żeby mnie utuczyć 😀 Kontroluje, czy oponka rośnie i zaczyna mnie dokarmiać 🙂 Chce, żebym miał tłusty brzucho z lekkim dodatkiem mięśni po całości (zacząłem siłownię na nowo), bo uważa, że tak jest najbardziej sexy i w sumie się z tym zgadzam. Pozostając zdrowy i sprawny, chcę zapuścić konkretnie tłustą oponę na brzuchu, odstającą, trzęsącą się z każdym krokiem i wylewającą się znad paska od spodni 😛 Razem z Kasią ustaliliśmy, że super by było gdybym dobił do 120 kg i taki jest cel. W międzyczasie będziemy oczywiście ustalać mniejsze cele i oceniać zmiany i postęp 🙂 O wiele lepiej czuję się z nadwagą i każdym przybywającym kg, bardziej się czuję jak ja. Dlatego mam nadzieję, ze uda się wyhodować fajny, tłusty bojlerek 🙂 Kasia będzie miała co miętosić i po czym poklepać 😛 W Burger Kingu i McDonaldzie pewnie niedługo będę stałym klientem 😛

Postaram się Was informować o zmianach i mam nadzieję, że za jakiś czas zrobię kolejną część tego wpisu 🙂

Piszcie co myślicie 🙂 Czy mi pasuje, czy przytyć, ile przytyć, wszelkie porady mile widziane 🙂

Pozdrawiam!

Ciekawostki o tyciu

1. Liczba komórek tłuszczowych w organizmie nie maleje przez całe życie. Oznacza to, że nawet jeśli schudniesz, to komórki tłuszczowe pozostaną, tylko puste.

2. Efekt jojo polega na szybkim przybraniu straconej tkanki tłuszczowej nawet z nawiązką. Jest to częste po odchudzaniu i powrocie do starych nawyków żywieniowych. Organizm, który był na deficycie kalorycznym przez długi czas, postanawia zgromadzić tłuszcz, na wypadek gdyby sytuacja się powtórzyła. A dzieje się to szybko, bo wystarczy, że napełnią się już istniejące komórki tłuszczowe. Efekt jojo najbardziej się uaktywnia przez 3 miesiące po zakończonej diecie.

3. Tycie może przebiegać na dwa sposoby – przybywa komórek tłuszczowych, lub zwiększa się ich rozmiar. Liczba komórek tłuszczowych zwiększa się tylko w młodości jeśli przytyjemy. Ustala się to mniej więcej jako do 17-22 roku życia. Później komórki tłuszczowe zwiększają tylko swoją wielkość. To powoduje, że ciężko jest przytyć tym, co za młodu byli chudzi, a ci co już wcześniej mieli nadwagę pewnie będą ją mieć jako dorośli.  Komórki tłuszczowe mają swój rozmiar maksymalny, więc teoretycznie nie moglibyśmy dużo przytyć w późniejszym wieku. Jednak z bardzo dużej nadwyżki kalorycznej i z długotrwałego przejadania się, komórki tak puchną, że dzielą się na mniejsze i dzięki temu można przytyć jeszcze więcej.

4. Istnieje coś takiego jak wirus otyłości. Wirus ten powoduje oczywiście zwiększoną podatność na gromadzenie tkanki tłuszczowej i szybsze tycie. Wirus ten ma wpływ na ten proces pośrednio. Stwierdzono jego obecność u 30% otyłych ludzi i u 11% nieotyłych. Jeśli ktoś posiada ciekawe informacje na ten temat, lub przeczyta coś interesującego w internecie, chętnie się czegoś nowego dowiem!

5. Freshman 15 – tak w UK i USA mówi się na 15 funtów, które dziewczyny tyją na pierwszym roku college’u.

6. Statystycznie najczęściej kobiety tyją po ślubie, a mężczyźni po rozwodzie.

7. Nie da się spowodować, żeby przytyć lub schudnąć w konkretnym miejscu. Odpowiedzialna jest za to genetyka naszego organizmu.

Trening a tycie

Obiecywałem już wcześniej ten temat, więc dzisiaj postaram się coś więcej o tym napisać.

Ogólnie rozróżniamy 3 typy sylwetek/ rodzaje budowy ciała – ektomorfik (bardzo szczupły, ciężko mu przytyć, łatwo schudnąć), endomorfik (osoba przy kości, łatwo tyje, ciężko chudnie) i mezomorfik (coś pomiędzy dwoma poprzednimi, często tak się nazywa osoby, które z łatwością przybierają czystą masę mięśniową). Ogólnie jest też kilka typów pośrednich, bo nie zawsze można kogoś jednoznacznie przydzielić do którejś z grup. Najczęstsze są dwa pierwsze typy i na tym się skoncentrujemy.

Endomorficy przybierają z łatwością zarówno mięśnie, jak i tłuszcz, a to w jakich proporcjach, zależy już tylko od nich samych. Myślę, że sobie sami poradzą. Gorzej z ektomorfikami…

Jako, że naszym celem jest przytycie, wlicza się w to również budowanie w pewnym stopniu masy mięśniowej. Ale oczywiście nie chcemy się przy tym pozbywać tłuszczu, a to już trudniejsze zadanie! Powstaje zatem pytanie, czy w ogóle warto ćwiczyć.

Następująca rada dotyczy zarówno dziewczyn, jak i facetów. Jeśli już decydujecie się na trening pamiętajcie o tym, żeby:

1. Robić trening na masę. Bez wyjątków. Żadnych aerobów. Żadnego biegania, rowerka, ani nic podobnego. Trening aerobowy przyspiesza spalanie tłuszczu, a tego nie chcemy. Do tego chcemy być więksi, a trening na masę nam to zapewni. Tylko ćwiczenia z wolnymi ciężarami i na maszynach.

2. Czas treningu to maksymalnie 1h 15 m. Optymalny czas to godzina. Częstotliwość to minimum 2 razy w tygodniu, max 4 razy, a najlepiej 3 razy w tygodniu. Pamiętaj, że po 40 minutach intensywnego treningu, jeśli organizm nie będzie miał z czego czerpać energii, uruchomione zostaną rezerwy tłuszczowe, czyli nasza oponka. Więc lepiej ćwiczyć krótko.

3. Obliczyć na nowo swoje zapotrzebowanie kaloryczne, które uwzględni trening i jeść więcej! Bilans kaloryczny musi być dodatni. Jeśli spalamy więcej, trzeba jeść więcej. Pamiętaj, żeby nie ładować do diety od razu samego białka, bo stracisz tłuszcz, spożywaj również dużo węglowodanów.

4. Jak ćwiczyć? Dla facetów polecam trening wszystkiego, lub tego, co akurat chcecie skorygować. Nie chcecie być mięśniakami, tylko chcecie żeby wasza oponka dobrze komponowała się z całą sylwetką. Dziewczynom z kolei polecam tylko i wyłącznie trening nóg i tyłka 🙂 Uwierzcie mi, więcej wam nie potrzeba. Najlepiej ćwiczyć, wykonując łącznie 6-9 serii wybranych ćwiczeń na małe partie, 9-12 serii na średnie partie i 12-16 serii na duże partie (dziewczyny – wasze nogi to właśnie duża partia 😉 ) O bardziej szczegółowe rzeczy pytajcie w komentarzach.

Z ważnych rzeczy, o których należy pamiętać to to, że mięśnie i tłuszcz są antagonistyczne. Co to znaczy? Że im więcej mamy mięśni, tym bardziej będą one zwalczać nasz tłuszcz. Większe mięśnie powodują przyspieszony metabolizm, czyli szybsze spalanie kalorii. Do tego przyczyniają się do większej produkcji hormonów, które wspomagają spalanie tłuszczu. Mięśnie są jak silnik o dużej mocy – spalają sporo paliwa. Same ich utrzymanie wydatkuje sporą energię. Tak samo z sadłem – im jest go więcej, tym większy mamy apetyt i organizm najchętniej zgromadziłby go więcej, bo tłuszcz wspomaga wydzielanie hormonów, które sprzyjają odkładaniu się tkanki tłuszczowej.

Jedna z zalet treningu to zwiększenie apetytu, którego brak może być właśnie powodem naszego przestoju w tyciu. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie np. 3 miesiące treningu na przemian z 3 miesiącami lenistwa i obżarstwa. Po skończonym okresie treningu nasz apetyt nadal będzie wysoki, ale przez to, że będziemy spalać mniej, wszystko odłoży się w sadło! To wszystko są ogólne porady i wszystko należy dostosować indywidualnie do swojego organizmu. Decyzja należy do was!

Powodzenia! 🙂

Jak tam po tłustym czwartku? :) Jak przytyć vol. 2

Witam was ponownie! Wczoraj wszyscy mieliśmy przyjemność obżerać się pączkami i innego rodzaju tuczącymi słodyczami i przekąskami z racji tego, że mieliśmy tłusty czwartek. Mam nadzieję, że nikt z was nie przegapił tej okazji, żeby władować sporą ilość kalorii w swój brzuszek! 🙂

Zapraszam na kolejną porcję porad, tym razem już same konkrety!

1. Białka, tłuszcze, czy węglowodany?

W przeprowadzonym niedawno badaniu, stworzono 3 grupy osób. Każda z grup dostawała taką samą ilość kalorii, tylko, że ich źródłem była tylko jedna z wymienionych (białka, tłuszcze, węglowodany). Okazało się, że najwięcej przytyli ci, którzy jedli same węglowodany, potem dopiero tłuszcze, a dopiero na końcu białko. Daje to jasny przekaz, że powinniśmy postawić na takie produkty jak: makaron, pieczywo, ryż, miód, czekolada i słodycze, banany (i inne owoce), również wszelkiego rodzaju produkty z mąki, jak naleśniki, placki tortilla i pizza. Jako, że tłuszcze są na drugim miejscu, nie możemy o niech zapomnieć. Wśród najbardziej tuczących produktów znajdują się: olej, masło, chipsy, śmietanka 30%/36%, majonez, lody. Pamiętajmy, że jest sporo produktów, które powstają na bazie wymienionych składników, np. wszelkiego rodzaju sosy i dipy, których podstawą jest majonez.

2. Czy jeść śniadanie?

Po przeprowadzonej ankiecie okazało się, że ludzie, którzy są otyli w znaczącej większości nie jedzą śniadań. Czy to jednak dobry pomysł? Poddano badaniu dwie grupy osób o normalnej wadze – jednej kazano jeść śniadania, a drugiej nie. Okazało się, że w ogólnym rozrachunku ci, którzy jedli śniadanie, zjadali więcej kcal w ciągu dnia! Więc jeśli już jesteś grubasem i nie jesz śniadań i nadal tyjesz, to zostaw jak jest. Jeśli jednak należysz do tych szczuplejszych, jak najbardziej jedz śniadanie!

3. Jeść mało i często, czy dużo i rzadko?

Odpowiem krótko: jedz często i dużo! Niektórzy mówią, żeby czekać do wieczora i wtedy się najeść, bo zwalnia metabolizm. Jednak metabolizm zwalnia dopiero po 3 dniach głodzenia się! Pamiętaj, że im więcej będziesz jeść, tym twój żołądek bardziej się rozciągnie i będzie potrzeba więcej jedzenia, żeby zaspokoić twój apetyt. W ten sposób, małymi kroczkami, będziesz w stanie zjadać coraz większe porcje, a inni będą tylko patrzyć ze zdziwieniem, jak ty jesteś w stanie to pomieścić! A im więcej jesz, tym większa opona na brzuchu! 🙂

4. Ale ja jem dużo!

Tylko ci się wydaje. Oblicz swoje zapotrzebowanie kaloryczne, uwzględniając płeć, aktualną wagę i aktywność fizyczną. W internecie jest wiele kalkulatorów, które to obliczają, skorzystaj z nich. Teraz oblicz kaloryczność posiłków z poprzedniego dnia i odpowiedz mi na pytanie: dlaczego wyszło tak mało? 🙂 Wiadomo, że chcemy nabić jak najwięcej kalorii w ciągu dnia, więc nie będę podawał liczby, którą powinniście skonsumować.  Chyba, że ułożycie sobie specjalną dietę. Traktujcie to raczej jako wskazówkę. 4 tys kcal bez fast foodów itp. jest bardzo trudno osiągnąć. Ale jeśli odpowiednio skomponujecie swoją dietę, dodając najbardziej tuczące rzeczy, 6-7 kcal dziennie zapewni wam stały przyrost tkanki tłuszczowej. Na początek polecam do swojego zapotrzebowania kalorycznego dołożyć 1500 kcal. Dacie radę! Do obliczeń i prowadzenia dziennika polecam np. stronę www.ilewazy.pl Mi bardzo pomogła! Dzięki niej możecie obliczyć kaloryczność waszej potrawy uwzględniając dokładne ilości wszystkich składników. Możecie też wyszukiwać produkty według zadanych parametrów.

5. Ułóż dietę

Nie jest to konieczne, ale na pewno pomoże tym, którzy jedzą wtedy, kiedy im się zachce i trudno im jeść tyle, co zaplanowali. Ułóż dietę na cały tydzień, która ujmuje jaki posiłek zjadasz o której godzinie. Uwzględnij szkołę, pracę i zajęcia dodatkowe tak, aby wszystko ze sobą współgrało. Zrób zakupy wcześniej i planuj do przodu!

6. Magiczne 20 minut

Jest to bardzo ważna rada. Jedz szybko. A konkretnie, to masz 20 minut, zanim twój mózg otrzyma sygnał, że jesteś najedzony/a i nie będziesz już miał/a takiego apetytu. Więc w ciągu tych 20 minut będziesz czuł/a głód i postaraj się to wykorzystać i zjeść jak najwięcej tylko zdołasz. Dzięki temu będziesz w stanie zjeść więcej niż normalnie, bo z czasem twój apetyt słabnie i nie będziesz mieć ochoty na dokończenie posiłku. Na koniec jest czas na jakiś kaloryczny napój i deser, który zawsze wejdzie 🙂 dlatego jemy go na końcu 🙂

7. Pij tylko kaloryczne napoje.

Woda jest dobra dla zwierząt, ale nie dla ciebie! :p Pij owocowe soki (które dodatkowo są zdrowe i dostarczą ci witamin), coca colę i inne napoje gazowane, nestea, ice tea itp. Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzić, bo mają one kwaśny odczyn i mogą powodować zgagę, więc od czasu do czasu przepij to czymś neutralnym, np. herbatą lub wodą. Do słodzenia napoi najczęściej używany jest syrop glukozowo-fruktozowy, który jest niemiłosiernie tuczący! Węglowodany w płynie To wspaniały dodatek do naszej diety!

8. Ucz się od lepszych

Nie bój się pytać twoich koleżanek z nadwagą o jakieś ciekawe przepisy, może zaskoczą cię czymś tak tuczącym, że od razu zapragniesz umieścić to w swojej diecie! Polecam również program „Supersize vs. Superskinny” do znalezienia na youtube, gdzie porównywane są diety grubasów i chudzielców. Zobacz jak naprawdę jedzą jedni i drudzy, można się sporo dowiedzieć i wyciągnąć interesujące wnioski! Tak jak już pisałem wcześniej, trzymaj się z grubszymi znajomymi, wychodź z nimi na miasto na jedzenie, lub gotuj razem z nimi w domu! Nie dość, że zacieśnisz przyjaźnie, to nauczysz się czegoś nowego i odłożysz dodatkowe kilogramy!

9. Czy piwo tuczy?

Ile osób, tyle zdań. Są w końcu osoby, które piją dużo i są szczupli, a są też tacy którzy mogą się pochwalić sporym brzuszkiem piwnym. To jak to w końcu jest? Istnieje coś takiego jak indeks glikemiczny, czyli im wyższy IG danego produktu, tym bardziej jego spożycie podnosi nam cukier, dzięki czemu bardziej tyjemy. Swoją drogą polecam przejrzeć tą listę i zainteresować się produktami z wysokim IG 🙂 Piwo znajduje się na szczycie listy, z najwyższym IG. Co więcej, warto wiedzieć, że łącząc w jednym posiłku produkty o różnym IG, należy odpowiednio wyliczyć średnią. Czyli żeby spotęgować efekt trzeba pić piwo tylko i wyłącznie z kalorycznymi przekąskami, nigdy samego! Razem z piwem zawsze zjedz chipsy, karkówkę z grilla, frytki z oleju, lub inne danie bogate w tłuszcz. Piwo powoduje zwiększoną wchłanialność tłuszczu, więc wykorzystajmy to, żeby wyhodować naszą oponkę! Do piwa zawsze zajadaj tłuste przekąski! Pamiętaj, że bez tego samo piwo cię nie utuczy.

10. Siłownia?

Tą kwestię będę jeszcze poruszał, bo jest to ciekawy temat – czy można budować mięśnie i obrastać w sadełko i zapuszczać oponkę? Można! Ale jak, to jeszcze do tego wrócimy. Powiem tylko tyle, że im więcej mięśni posiadamy, tym szybszy jest nasz metabolizm i więcej i szybciej spalamy kalorie, nawet nie ćwicząc! To tak jak posiadanie dużego silnika w samochodzie – nie ważne, że jedziesz powoli, i tak dużo pali! Więc czasem lepiej choć przez pewien czas, nie budować mięśni, żeby skutecznie odkładać sadełko. Jeśli uprawiasz sport, musisz solidnie ładować w siebie kalorie, żeby sadełka nie ubyło! 🙂

 

Jeśli ktoś chce się ze mną skontaktować, lub ma jakieś cenne uwagi, niech pisze w komentarzach!

Do zobaczenia wkrótce!

Jak przytyć vol. 1

Nareszcie rozpoczyna się długo wyczekiwana seria wpisów na temat „Jak przytyć”. Zapewniam was, że takich porad nigdzie nie przeczytacie, ponieważ jak nietrudno się domyślić, są one dość nietypowe…

W internecie jest mnóstwo porad dotyczących odchudzania, lub ćwiczenia na siłowni w celu zbudowania mięśni. My skoncentrujemy się na hodowaniu sadełka 🙂

Chciałbym ten temat opisać bardzo szczegółowo, dlatego podzielę to na kilka części, skupiając się w każdej z nich na każdym z elementów tego, jak przytyć. Dzisiaj, na początek zajmiemy się elementem psychologicznym.

 

1. Dlaczego chcesz przytyć? Ważne, żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, żeby być przekonanym do tego co robimy. Powodów może być kilka:

– Masz niedowagę. Masz BMI poniżej 18.5 i nawet lekarz zaleca takie działanie. Bardzo prawdopodobne jest, że dotychczas stosowane metody nie przyniosły skutku. Chcesz w końcu wyglądać normalnie.

– Masz normalną wagę ale ze względu na zdrowie chcesz przytyć (jak było wspomniane w poprzednim wpisie, według badań, ludzie z nadwagą żyją dłużej niż ci z normalną wagą).

– Tycie sprawia ci przyjemność, której nie masz zamiaru sobie odmawiać. Do tego uwielbiasz jeść, a twoje ulubione potrawy są tymi najbardziej tuczącymi. Uwielbiasz swój tłusty brzuszek i nie możesz się doczekać, jak zrobi się jeszcze większy.

– Twój chłopak, lub twoja dziewczyna powiedział/a ci, że uwielbia u swojej/ego partnerki/ra duży tłusty brzuszek. Lubi facetów misiów z oponką albo lubi dziewczyny tłuścioszki z wystającym brzuszkiem i jesteście tak blisko ze sobą związani, że chcesz dla niego lub dla niej przytyć. Wiesz, że będziesz się z tym świetnie czuć i będziecie oboje zadowoleni.

– Próbowałeś/aś przytyć chodząc na siłownie żeby zbudować mięśnie, ale doszłaś/eś do wniosku, że lepiej na początku zbudować tłuszcz, żeby nabrać pełniejszych kształtów i zwiększyć swoją masę. Może mięśnie nie chciały rosnąć i tłuszczyk okaże się lepszy i przyjemniejszy do zbudowania.

– Uważasz, że nadmiarowe kilogramy i sadełko są atrakcyjne i tak jak kulturyści na siłowni upiększają swoje ciało, tak ty chcesz je upiększyć dodatkowymi kilogramami i przytyć.

Możliwe jest, że masz jakiś inny powód, którego tutaj nie wymieniłem, lub kilka z wymienionych powodów się u ciebie zgadza. Tak czy siak już wiesz, dlaczego chcesz to zrobić, dzięki czemu jest mała szansa na to, że zmienisz zdanie, a większa na to, że dotrzesz do celu.

2. Ustal cel. Zaplanuj ile chcesz przytyć i w jakim czasie. Lub jakie wymiary chcesz osiągnąć. Oszacuj tak, żeby cel był możliwy do osiągnięcia, ale żeby też wymagał od ciebie mobilizacji i sprawnego działania. Przytycie 10 kg w miesiąc może być arcytrudne, ale już 2-3 kg w  miesiąc jest osiągalne. Zakładając 3 kg miesięcznie, możesz przykładowo w 7 miesięcy osiągnąć cel 20 kg.

3. Dokumentuj postępy. Prowadź zeszyt, w którym przykładowo co tydzień będziesz wpisywać swoje wymiary (np. obwód w pasie, talia, udo, pośladki) i wagę (żeby było miarodajnie, waż się zawsze rano po toalecie, przed jedzeniem, w samej bieliźnie). Do tego rób sobie zdjęcia w ustalonych odstępach czasu. To świetna motywacja, kiedy możesz na własne oczy zobaczyć, jak zmienia się twoje ciało.

4. Dobrze dobieraj znajomych. Jeśli wśród twoich znajomych są sami chudzielce, którzy pilnują swojej wagi, lub co gorsza, odchudzają się, twoja misja może być zagrożona. Badania pokazują, że jeśli większość twoich najbliższych znajomych to grubaski, sam/a prawdopodobnie nabierzesz ich nawyków i przytyjesz. To dobra wiadomość i ważna wskazówka. Twoje koleżanki i koledzy z nadwagą na pewno częściej odwiedzają fast foody, a to świetna okazja, żeby zacząć chodzić razem z nimi, lub jeszcze lepiej –  samemu proponować takie wyjścia!

5. Bądź szczery/a sam/a ze sobą i broń swojego zdania. Nie ukrywaj przed nikim, że nie jesteś na diecie tak jak inni. Nie musisz od razu mówić, że tyjesz celowo (choć możesz jak najbardziej się tym pochwalić), ale daj do zrozumienia, że jesz to co lubisz i nie masz zamiaru z niczego rezygnować! Jeśli otwarcie przyznasz przed kimś, że chcesz przytyć lub, że hodujesz oponkę, może to spowodować kilka reakcji: ktoś może to potraktować jako żart, ktoś może powiedzieć, że postradałeś/aś zmysły i jesteś nienormalny/a lub może, się okazać, że osoba, której to mówisz ma taki sam cel i otworzy to mega interesującą i ciekawą znajomość. To z kim się podzielisz tą wiadomością, a musisz to wyczuć, zależy tylko od ciebie. Jeśli ktoś zacznie cię atakować, że to niezdrowe, po przeczytaniu mojego poprzedniego wpisu będziesz mógł/ mogła przytoczyć odpowiednie badania, które obalą taką teorię. Wszystkie zalety posiadania sadełka na pewno znasz, począwszy od tego, że grzeje w zimę, a skończywszy na tym, że jest miłe do przytulenia. Użyj tych argumentów w rozmowie! Broń swojego zdania i tego, że sadełko jest lepsze niż kości!

6. Potraktuj to jako styl życia. Dlaczego niektórzy po schudnięciu mają efekt jojo i z powrotem tyją? Bo wracają do stylu życia grubasa. Więc jak myślisz, co się stanie, jeśli przytyjesz, wkładając w to sporo trudu, a potem wrócisz do starego trybu życia, zaczniesz mało jeść, dużo ćwiczyć itd.? Schudniesz i znajdziesz się w punkcie wyjścia. A tego nie chcemy. W internecie często widać jak ktoś chce magiczną tabletkę na schudnięcie lub magiczną tabletkę na przytycie. Bez wysiłku. To niestety tak nie działa. Zmień sposób myślenia. Pomyśl jak by to zrobił grubas. Czy grubas pójdzie schodami czy windą? Czy grubas pobiegnie na autobus czy poczeka na kolejny? Czy grubas zamówi sałatkę czy hamburgera? Zaczynasz łapać? :p Zacznij myśleć jak tłuścioszek a staniesz się nim bez trudu i bycie nim będzie sprawiało ci przyjemność! Powodzenia! 🙂

 

Moi drodzy, mam nadzieję, że moje porady wam się przydadzą i że powiedziałem wam o czymś nowym, o czym jeszcze nie wiedzieliście! Wkrótce kolejne części cyklu „Jak przytyć”. Do zobaczenia!

Dlaczego nadwaga jest zdrowa

Wszędzie media bombardują nas informacjami jak to nadwaga i otyłość są niezdrowe i ile to różnych problemów powodują. Ale czy to na pewno prawda? Czy niektóre wnioski nie są wyciągane zbyt pochopnie, bez żadnego potwierdzenia w rzeczywistości? Czy producentom preparatów na odchudzanie i autorom książek z dietami i treningami nie zależy na rozpowszechnianiu takich opinii bez względu na ich prawdziwość?

Niestety wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest. Wszyscy już tak bardzo się przyzwyczaili, że nikt nawet nie próbuje tego kwestionować, żeby nie wyjść na szaleńca. Przedstawię wam fakty i badania, które jednoznacznie pokazują, jak jest naprawdę.

BMI. Może dla przypomnienia przedstawię wzór i zakresy Wskaźnika Masy Ciała. Tak, żeby każdy przed przeczytaniem dalszej części mógł go sobie policzyć.

BMI = masa / wzrost^2

  • < 16,0 – wygłodzenie
  • 16,0–16,99 – wychudzenie
  • 17,0–18,49 – niedowaga
  • 18,5–24,99 – waga prawidłowa
  • 25,0–29,99 – nadwaga
  • 30,0–34,99 – I stopień otyłości
  • 35,0–39,99 – II stopień otyłości
  • ≥ 40,0 – otyłość kliniczna

Jak się okazuje, BMI nie zostało do końca dobrze zaprojektowane i konieczne są poprawki, ale o tych badaniach jeszcze w przyszłości napiszę.

Journal of the American Medical Association (JAMA) przeprowadziło badania na 2,88 milionach ludzi i przeanalizowali 270 000 zgonów na całym świecie. Wynikiem badań było stwierdzenie, że ludzie z nadwagą mieli o 6% mniejsze ryzyko przedwczesnej śmierci, niż ludzie z prawidłową wagą, według BMI. Co więcej, ludzie z nieznaczną otyłością mieli o 5% mniejsze ryzyko przedwczesnej śmierci, niż ludzie z prawidłową wagą!

„Results showed that overweight people were six per cent less likely to die during the average study period. Mildly obese people had a five per cent lower rate of premature death.”

~http://rt.com/news/overweight-live-longer-study-238/

Okazuje się, że tłuszcz może nas chronić przed chorobami i zmniejszać nasze szanse na zachorowanie. Tłuszcz, tak bardzo niedoceniany, pełni niezwykle ważną funkcję w organizmie, stanowi jego ochronę i pozwala na przetrwanie w trudnych warunkach.

Wyniki przedstawionych badań są opisywane w wielu artykułach, m.in.:

http://edition.cnn.com/2013/01/02/health/overweight-mortality/

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmedhealth/behindtheheadlines/news/2013-01-02-overweight-people-live-longer-study-claims/

Podobnych artykułów jest w internecie sporo, temat na pewno jest gorący.

 

Podsumowując. Lepiej jest mieć nadwagę lub lekką otyłość (BMI ~ 25 – 32) niż mieć wagę prawidłową, ponieważ jest to zdrowsze! Tak! Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale to prawda! Wszyscy wielbicie krągłości mogą odetchnąć z ulgą, nie ma potrzeby, żeby pozbywać się słodkiej, tłuściutkiej oponki, czy odmawiać swojej drugiej połówce kolejnego kawałka torta, nawet jeśli brzuszek już dumnie wystaje ze spodni! Szczupli może zastanowią się, czy nie lepiej jednak zgromadzić kilka kg zapasu. Wiosna coraz bliżej, nie pozostaje nic innego jak chwycić za widelec i zadbać o swoje krągłości i zdrowie!